zatrzymane w kadrze

now browsing by tag

 
 

NIEWIELE TAK…

 

 

 

 

 

 

Niewiele mi do szczęścia brak

gdy jesień już,

zielony dym, upadły liść,

herbata, rum…

 i jeszcze tak 

dojrzały sad

i żeby w górze ptak.

 

 

 

Niewiele mi do szczęścia brak

gdy jesień jest,

z grzybami kosz

i siwa mgła, i pies…

 i jeszcze tak

jeziora blask,

i żeby iść przez las.

 

 

 

Niewiele mi do szczęścia brak

gdy jesień trwa,

kasztanów stos

parasol, deszcz, i ja…

 i jeszcze tak

stubarwny wiatr

i żeby stanął czas…

 

Smochowice, 2014

 

Alleluja…

Hallelujah (klik)

 Tajemny akord kiedyś brzmiał
Pan cieszył się, gdy Dawid grał
Ale muzyki dziś tak nikt nie czuje
Kwarta i kwinta, tak to szło
Raz wyżej w dur, raz niżej w moll
Nieszczęsny król ułożył Alleluja
Na wiarę nic nie chciałeś brać
Lecz sprawił to księżyca blask
Że piękność jej na zawsze cię podbiła
Kuchenne krzesło tronem twym
Ostrzygła cię, już nie masz sił
I z gardła ci wydarła Alleluja
Dlaczego mi zarzucasz wciąż
Że nadaremno wzywam Go
Ja przecież nawet nie znam Go z imienia
Jest w każdym słowie światła błysk
Nieważne, czy usłyszysz dziś
Najświętsze, czy nieczyste Alleluja
Tak się starałem, ale cóż
Dotykam tylko, zamiast czuć
Lecz mówię prawdę, nie chcę was oszukać
I chociaż wszystko poszło źle
Przed Panem Pieśni stawię się
Na ustach mając tylko Alleluja 

                                                                                                                                                                        (tłumaczenie M. Zembaty)

 

                   

 

 

             Spokojnych i radosnych Świąt, Mili moi….

WIOSNA? WIOSNA!!

 

 

 

Prawdziwa.

Najprawdziwsza.

Przyszła, sypnęła czarodziejskim pyłem i obudziła ogród.

Gdziekolwiek spojrzeć, w którąkolwiek stronę zwrócić głowę – budzi się nowe ŻYCIE, takie właśnie, przez wielkie Żet…

Jeszcze niewiele kolorów, jeszcze nie czuć zapachów, ale wiadomo na pewno – Wiosna, Pani Zielonooka, już jest.

Dzisiaj milion zdjęć 😉 ale jak tu się oprzeć???

Sikoreczki, panieneczki, podróżniczki dwie…

 

 

 

 

Dwie panienki, Sikoreczki-Żółtobrzuszki

lecieć chciały na Bahamy, ogrzać sobie nóżki. 

U nas zima, jeść co nie ma,

w piórka szczypie mróz…

A tam za to – słońce, lato,

gąsieniczek w bród!

 

Spakowały swoje torby w kratę,

(pożyczyły je od sójek, latem),

sprawiły sobie po czapce z pomponem,

po szaliku, po parze bucików,

do tego skarpety wełniane

i po kożuszku, podbitym baranem,

bo droga daleka, a tu mróz…

 

Wzięły nuty, żeby zaraz

u kanarków na Bahamach

lekcje śpiewu brać,

żeby w cudnym entourage,

romantycznie, na gitarach,

w ciepłe noce grać.

 

Nie ma czasu – trzeba gnać!

 

Spakowały kanapki na drogę – ze słoniną,

Do termosu herbaty nalały – z cytryną.

I poleciały się żegnać  – z rodziną.

– Możemy już lecieć.

– Jeszcze tylko bilety kupimy

i fruuu… na lotnisko lecimy!

A potem

samolotem

na Bahamy z LOT-em.

Wrócimy tu z wiosną, za tygodni osiem….

 

– A córeczki- sikoreczki – Sikor-tata pyta:

– wszystko macie?

– Okulary?

– Opalacze?

– Z filtrem krem?

– Tak  tatusiu,  we all  have!

– I paszporty? I piżamę? I bieliznę na zmianę?

– Eeeee…. paszporty??? A one nam na co???

– Jak to „na co”?! – Sikor twardo rzecze 

– Wszak Bahamy nie są w Unii – wie to każde dziecię 

– trzeba mieć paszporty!!

– Nie możecie lecieć…

😉

V.

Smochowice, 2012

 

Niebo z moich stron – wrzesień…

 

 

 

 

 

zdecydowanie barwniejsze niż to letnie,  lipcowo-sierpniowe, podobne jesiennym liściom, jakby chciało się przypodobać jesieni, jakby pozazdrościło jej barw… dynamiczne i nieprzewidywalne… piękne.

 

Niebo z moich stron – sierpień…

 

 

 

 

… było na podobieństwo lipcowego   – zmienne  –  raz romantyczne, z białymi, zwiewnymi obłoczkami, raz groźne i zasnute burzowymi chmurami, to znów gorejące barwami zachodzącego słońca, czasem horyzont spinała tęcza, a czasem nad głową rozciągał się bezmiar czystego błękitu…

Sierpniowe niebo.

Translate »