stempel

now browsing by tag

 
 

WIELKA TACA I KUFEREK W PARZE…

 

 

 

Taca sama w sobie już była fajna. I duża, a ja duże gabaryty lubię, więc poszło gładko.

Tym bardziej, że znowu poszłam w kontrasty. Stąd obok faktur na rantach pojawia się gładka i błyszcząca tafla, obok matu błysk, obok złota – szarość i czerń. Przemyciłam też czerwień, od której się ostatnio nie mogę odczepić. I ulubione stemple…

Wykorzystałam tu mix technik i mix materiałów i w rezultacie powstało coś, co wygląda tak:

 

Za to z kuferkiem już tak łatwo nie było.

Zdobienia musiałam zgrać ze stylem, w jakim wykonano kufer, powalczyć z mdf, a to zupełnie inna bajka niż drewno i zmierzyć się z samą sobą, żeby nie iść w przekorę :), a bardzo mnie ciągnęło.

Tu też jest całe mnóstwo kontrastów – i w kolorystyce, i błysku i macie, gładkości i chropowatości.

I wiele technik połączonych w jedność 🙂

taca – 52×40 cm, mixed-media

kufer – 26x17x10 cm, mixed-media

Oba przedmioty to projekty na sierpniowe warsztaty w Gdyni, w DecoHobby, zapisy tu: klik 

SOK Z ŻUKA – BUTLA…

 

 

Kolejna moja propozycja dla Zielonych Kotów.

Tym razem butla. Czarna. I trochę srebrna. I z żukiem. I z drzewem (z drugiej strony).

Nie będę już pisać, że ja i butle to niezbyt kompatybilny układ, bo to wszyscy wiedzą.

Cały opis powstawania butli zawarłam na blogu ZielonychKotów  – zapraszam.

OCUKRZONA SKRZYNKA Z POZIOMKAMI…

Skrzynka z pogranicza zimy i wiosny.

Wiosny, bo są na niej cudne, pachnące poziomki, zimy, bo otulone resztkami śniegu, czyli taki misz-masz, jak w pogodzie ostatnio.

To kolejna inspiracja dla ZielonychKotów, która miałam przyjemność zrobić.

Wykonana z wykorzystaniem różnych technik, począwszy od klasycznego decoupage na embossingu kończąc, słowem mixed-media, czyli to co kocham.

O całym procesie powstawania napisałam na blogu ZielonychKotów,  zapraszam do poczytania.

A teraz cała ona – Skrzynka Ocukrzona.

CICHA NOC….

Dziś kolejna bombka i kolejna inspiracja dla Zielonych Kotów.

Taka na przekór zaokiennej aurze. 

Biała i złota, i spokojna, i pełna zadumy, i cicha… jak ta najważniejsza  w roku noc.

Medalion 120 mm

 

Wszystkie materiały, których użyłam i sposób wykonania znajdziecie na blogu ZieloneKoty

JESIENNA IMPRESJA….

Jesień.
Dla mnie najpiękniejsza ze wszystkich pór roku.
Działa na wszystkie moje zmysły.
Wyzwala we mnie pokłady spokoju, zadumy, refleksji,  o jakie bym się nawet nie podejrzewała.
Czaruje barwami, rozczula mgłą, gra deszczem i szumi wiatrem.
Czekam na nią cały rok, dużo wcześniej sprawdzam czy liście wciąż jeszcze zielone, czy może ta pierwsza czerwona plamka na którymś to może już? A może te brylantowe krople nanizane na pajęczą sieć są znakiem, że przyszła? Albo pierwszy zielony dym w ogrodzie jest jej zwiastunem?
Ale dopiero gdy zobaczę karminowe korale na jarzębinie, gdy znajdę pierwszego, brązowego i aksamitnego kasztana, gdy o poranku i wieczorem widzę ogród ubrany w zwiewne mgły –  wiem na pewno – już jest!
Jesień.
Pora wyciszenia i spokoju.
Pora, gdy znów w kominie mieszka dym.
Pora miliona barw.
I śliwkowych powideł.
I herbaty pachnącej pomarańczą.
I skaczącego po brzozowych polanach, wesołego ognia.

I płaczących deszczem szyb.

To jest właśnie jesień. Moja jesień.

W tym roku powitałam ją herbaciarką – delikatną, w kolorze perłowej, październikowej mgły gdzieniegdzie przetykanej jasnymi promieniami chłodnego słońca i błyskającej lazurem jesiennego nieba.

Prawie czuję, jak z jej wnętrza wydobywa się zapach mojej ulubionej herbaty z pomarańczą…

 

Nazwałam tę skrzynkę Jesienną Impresją – prawda, że się z jesienią kojarzy ?

Więcej o sposobie jej zrobienia i mediach, których użyłam znajdziecie na blogu ZieloneKoty.

TACA CZEKOLADĄ PACHNĄCA…

 

 

 

 

i przeogromna.

Wiedziałam, że będzie duża, bo zanim do mnie przyjechała (wraz ze swoimi czterema siostrami), to przecież znałam wymiary – teoretycznie… jednak  jak ją zobaczyłam, to zwątpiłam! Jest tak duża, że spokojnie za cztery tace może robić :).

Pochodzi z fabryki czekolady, wciąż jeszcze tą czekoladą pachnie, ale wysłużona była już okrutnie, służbę skończyła i przyszłoby jej zginąć marnie na jakimś tacowym śmietniku, albo i w płomieniach nawet, gdyby nie pewna osoba, która postanowiła ją i jej siostry ocalić. I tak trafiła w moje posenowe ręce.

Widać po niej, że wiele w swoim życiu przeszła, widać, że wiele czekolady przeniosła, że od pracy się nie migała i wysiłku nie unikała, że nie raz i nie dziesięć jakieś nieostrożne ręce ją upuściły, jakieś inne nią poniewierały i  szargały jej drewniane ciało.  Mogłam ją zrobić w różnym stylu, nawet nowoczesnym, bo przecież od czego wszelkie masy szpachlowe i inne czary-mary, ale ja chciałam, żeby znać po niej było jej pracowite życie, więc ją tylko oczyściłam dokładnie, dałam nową sukienkę (w róże, a jakże :)) a potem pobrudziłam na nowo ;)…

Teraz będzie całe lato mieszkać na tarasie, będzie się wygrzewać w ciepłym słońcu, czasem przyniesie zimny sok i lody…

I będzie pachnieć czekoladą…

 

Taca 640 x 540 x 80 mm, motyw – mix paierów Stamperii, stemple, stencil, malowana – farby akrylowe, patyna, bitum, drewno olejowane, lakierowana i woskowana (mat)

Translate »