srebro

now browsing by tag

 
 

WULKAN – ASCETYCZNY GLAMOUR…

 

 

Jak tylko go zobaczyłam, natychmiast błysnęła mi myśl – wulkan! 

Bo ten wazon właśnie tak wyglądał, jak wulkan z kraterem…

Jest z grubego (0,7 cm) , lanego szkła, w pięknym kształcie, z grubym dnem.

Trochę trwało zanim mogłam do niego usiąść, musiał swoje odczekać, bo do robienia szkła trzeba mieć natchnienie i spokój. Szkło  nie lubi wykradanego czasu. Szkło jest zaborcze.

Ale jak wreszcie wyjęłam ten wazon z pudła po kilku miesiącach zapomnienia to znów pomyślałam – wulkan.

Postanowiłam zatem zrobić go inaczej niż dotychczas.

Chciałam, by z jednej strony był delikatny i gładki, z drugiej zaś surowy i chropowaty. I żeby był raczej monochromatyczny. Dlatego użyłam tylko dwóch kolorów – srebra i czerni.

I żeby był pełen kontrastów.

Stąd znalazło się tu stare, spatynowane, kute srebro obok gładkiego i jasnego, stąd jest szorstkość  lawy mieniącej się  „stopionymi” rudami metali obok przezroczystego i błyszczącego szkła. Jest też efekt lustra widoczny od środka (niestety nie udało mi się do końca tego sfotografować, ale jest, słowo!).

Połączyłam więc efekt glamour z surowością i ascetyzmem.

A oto i on – mój Wulkan 🙂

Wazon 27×27 cm, lane szkło, część kompletu

mixed-media

wypalany

przedmiot użytkowy

Projekt autorski.

 

 

 

 

SŁOJE DO KUCHNI 1,2,3,4,5… I JAJO, CO KURĘ PRZEROSŁO

Siedziba Rodowa już po remoncie, chlubnie ukończonym parę miesięcy temu, ale wciąż się natykam na jakieś braki w wyposażeniu, które wpasowałyby się w jej nowy look. Najwięcej ich, braków, jest w kuchni, gdzie wymyśliłam sobie stare srebro rzucone tu i tam. Pomalutku zamysł realizuję, jednak idzie mi to jak krew z nosa, bo dla siebie coś zrobić jest najtrudniej – głównie z braku czasu.

No ale wreszcie coś się w tej materii ruszyło i oto moja kuchnia wzbogaciła się o kilka słoi, srebrnych, a jakże.

Powstał komplet pięciu – trzech dużych i dwóch małych. Jeszcze nie wiem co w nich zamieszka, pewnie czas sam pokaże najlepiej,

a na razie stoją w dumnym szyku na półce i oko me cieszą.

Są stare. Dlatego, że w siedzibie mieszkały od dawna i dlatego, że ich srebrne teraz koszulki zostały dodatkowo jeszcze postarzone i spatynowane.

Są kwadratowe, więc mają po cztery ścianki, co bardzo mi się spodobało, bo mogłam każdą z nich ozdobić inaczej i – jako, że lubię zmiany – ustawiać je na cztery różne sposoby, w razie gdyby mi się jedno znudziło. A gdyby jeszcze ustawienia mieszać, to kombinacje ustawień znacząco jeszcze rosną 😉

Każdy słój otrzymał również kryształową gałkę na głowie – nie do kręcenia, a jedynie do ozdoby. Ot taki mały element dekoracyjny służący do rzucania słonecznych refleksów na ściany, bo słoje przy oknie stoją…

No i każdy otrzymał też numer porządkowy, pokryty przeze mnie czarną emalią, żeby wsad  mi się nie pomieszał 🙂

A jak już się uporałam ze słojami, to poszłam za ciosem i dorobiłam jajo, co by kura z poprzedniego postu samotną nie była.

Jajo słusznych rozmiarów jest, ba, ono jest ogromne, tak ogromne, że kurę przerosło…

ZABAWA ZE SZKŁEM…

… chyba ostania w tym roku… no chyba, żeby jednak nie 😉

Tym razem bawiłam się misą i paterą (kolejną już, chyba piątą, o ile się nie mylę, w tym kształcie i tej wielkości).
Co z tej zabawy wyszło widać na zdjęciach.
Dużo ich – tych zdjęć – wiadomo, ze szkłem tak zawsze, ale proszę nie narzekać, bo i tak nie pokazałam wszystkiego, co w tym szkle siedzi.

Misa wyszła ciepła i energetyczna, więc dla kontrastu umieściłam ją w ciężkim, „starym” metalu, żeby zbyt słodko nie było.
Patera z kolei zrobiła się delikatna i romantyczna, może to za sprawą kolorów?
Nieletni, ujrzawszy ją, rzekł był – TĘCZA!
No chyba nie do końca jednak tęcza, ale i tak jego skojarzenie mi się podoba.
I jedno i drugie jest w pełni użytkowe.

BOMBKI 2014

Tegoroczne bombki.
Te, którym zdążyłam zrobić sesję, bo z uwagi na pogodę – fatalną – niektóre odfrunęły bez dokumentacji…
Jeśli uda mi się jeszcze jakieś w tym roku popełnić i zdążę im zrobić portrety, to je tu dołożę.
Jeśli…

 

 

 

 

Ponieważ gdzieś tak pomiędzy bigosem a lepieniem pierogów udało mi się zrobić jeszcze jakieś bombki więc je tu wklejam 🙂

a właściwie wklejam jedną z trzech podobnych, bo ta została dla mnie.

To akrylowe serce zrobione na stare, baardzo stare, srebro, takie, co to błyszczącą świetność ma już jedynie we wspomnieniach…

Kto uważnie śledził tegoroczne bombkowe trendy, ten odgadnie, że w tym sercu widać moje zauroczenie dyziowymi sercami i gdzieś tam w tle jej serca majaczą, a kto jeszcze dokładniej się przyjrzy, ten zauważy, że zaopatrujemy się chyba w tym samym sklepie 😀

ARCHANIOŁ MICHAŁ, IKONA NA DESCE

 

 

 

 

 

Należę do tych osób, które lubią ikony. Przy czym nie wnikam w ich religijny przekaz i nie on mnie pociąga –  ja lubię je robić, na razie wykorzystując różne znane mi techniki, z prawdziwym pisaniem ikon mające niewiele wspólnego… ale kiedyś… być może…  w bliżej niesprecyzowanej przyszłości…  odważę się i spróbuję jakąś napisać… być może…

To właśnie miłość do ikon pchnęła mnie lata temu w kierunku decoupage i kazała zgłębić jego tajniki, bo namiętnie pragnęłam sobie  jakąś zrobić.

Od tego czasu popełniłam ich już sporo i wciąż nie mam dość, wciąż  wracam do nich w miarę regularnie, ot tak sama z siebie, żeby sprawić sobie samej przyjemność. 

Dzisiaj kolejna, z pokaźnego już, „mojego” ikonostasu – Archanioł Michał 

Powstała na naturalnie starej, kilkudziesięcioletniej desce, dodatkowo jeszcze przeze mnie poddanej wielu dziwnym torturom, stawiającym włos na głowie każdej zdrowej na umyśle osobie, w celu dodatkowego jej postarzenia. 

Zależało mi na uzyskaniu wrażenia, że ów Archanioł na tej desce był od zawsze, przy czym pod „zawsze” rozumiem przynajmniej jakieś siedemset lat 🙂 

stąd olbrzymia ilość przetarć, przebarwień, pobrudzeń, pęknięć i  innych zadziorów, których mu nie szczędziłam, stąd dużo ciemnych barw – brązu i czerni, które później rozjaśniłam srebrem, dodając relief i delikatne srebrne błyski na tej sponiewieranej  i steranej życiem desce, a jeszcze później, o ironio, to srebro pobrudziłam i spatynowałam…

 

 

Ikona, deska 19x21x2 cm, mixed media, woskowana

 

Translate »