kalendarz

now browsing by tag

 
 

ZAPISKI KONTROLOWANE 2017…

Dostałam kalendarz…

Żadna nowość, co roku jakiś dostaję, bo na Nowy Rok nowy kalendarz być musi i basta, i tak się jakoś  utarło, że do głównego prezentu gwiazdkowego zawsze kalendarz mam.

Do tej pory sprawę załatwiał Najlepszy i nigdy nie narzekałam, bo co jak co, ale kalendarze Najlepszy kupować umie.

Aż tu w tym roku (znaczy w poprzednim) zapomniał i sprawę kalendarzową scedował na Nieletniego, w dodatku na ostatni moment, tuż przed Gwiazdką. Wiem, bo podsłuchałam jak się naradzali.

No i dostałam… kalendarz w kolorze silnie koperkowego różu, bo Młodemu się wydawało, że to kolor najbardziej odpowiedni dla mamuni, wszak mamunia dziewczynką jest, to musi róż i już.

Nie wiem czy się konsultował z panią zza lady, czy zdecydował sam, bo się nie przyznał.    Przypuszczam, że jednak sam, bo inaczej z dziką radością zwaliłby winę na panią, obcą w końcu, więc bezpieczną, bo poza moim zasięgiem.

Zorientował się, że coś nie halo, gdy zapytałam w jakiej torebce ja mam owo kalendarium nosić, skoro żadnej różowej na stanie nie posiadam.

-Oj tam, oj tam, przerobisz sobie – rzucił beztrosko – no chyba, że nie potrafisz!

No i w tym momencie oczy mi się zaświeciły, bo przecież nigdy jeszcze nie przerabiałam żadnego kalendarza. Nigdy. Choć nie mówię, że nie chciałam, ale jak tu przerabiać coś, co jest fajne?

Ten fajny nie był, więc tego mogę. Nareszcie i  w końcu 🙂

Zaniosłam go tedy do pracowni… i zapomniałam na śmierć na całe dwa tygodnie, że on tam w tej pracowni jest.

Dwa dni temu wpadł mi jednak w oko, wzięłam toto na warsztat i mam – ZUPEŁNIE NOWY KALENDARZ silnie pordzewiony.

I spersonalizowany. Znowu.

W poprzednim życiu wyglądał tak (oczywiście nie wpadło mi do głowy zrobić mu zdjęcia, ale spytałam wujka Google i wypluł mi identyczne cudo, więc mogę pokazać):

 

a teraz?

A teraz to już zupełnie, ale to zupełnie inna bajka 🙂

 

 

 

 

Translate »