farby metaliczne

now browsing by tag

 
 

CO ROBI KOBIETA GDY NIE MA CZASU?…

Gdy kobieta nie ma czasu to głupieje…

Zamiast sprzątać po remoncie – a jest co sprzątać jeszcze, oj, jest! – kobieta idzie do pracowni i robi dekoracje na ściany, bo niektóre jeszcze gołe zostały. Jakby nie mogły sobie takie gołe trochę pobyć. Przynajmniej kolor tych ścian jest widoczny. Bo przecież w końcu po to kobieta remont robiła, co by stary kolor zmienić i teraz nowym się cieszyć. Ale nie… kobieta musi zaraz coś pokombinować i ponawieszać… jakby za dużo czasu miała, a przecież nie ma, bo w tym tempie to i do Gwiazdki się z porządkami nie wyrobi.

Albo może kobieta chciała odreagować po tych jasnościach z poprzedniego postu? 

I zrobić coś równie jesiennego, jak to poprzednie, ale jednak w bliższych jej mrocznościach?

Tak. To musiało być odreagowanie, nic innego. No bo przecież nie to, że kobiecie się sprzątać nie chce 😉

 

 

Tryptyk JESIEŃ

dekoracje na desce, struktura, przecierki, złocenia

GALLUS TO BRZMI DUMNIE…

 

 

 

 

 

Kuuu-ku-ryyy-ku!

Na grzebyku,
gra kogucik
z nut w kurniku.
Kurnik pełen jest kokoszek,
które krzyczą – jeszcze, proszę!
Kogut pręży tors, korale,
kurki klaszczą zaś wytrwale.
Ko-ko,
ko-ko,
ko-guciku!
Fanek tutaj masz bez liku!

Kogut ostrogami dzwoni,
łypie okiem z boku w bok,
kurki piszczą – jeszcze Panie!
On specjalnie myli krok…
Muska piórka od niechcenia,
jeszcze bardziej pręży tors,
duma w pychę mu się zmienia,
piórka stają mu na sztorc.
Fanki mdleją już w ekstazie
i w kurniku szum i zgiełk.
Kogut się jak paw napuszył
i jak balon z hukiem pękł!

V.

taca drewniana, spora

malowana wszystkim, co mi w ręce wpadło – są tu akryle, metaliki i miki, i patyny, i farby olejne, i bitum

boki – mieszanka bejc, przyciemniane bitumem i pastami postarzającymi, olejowane

dłuższe dostały jeszcze relief pociągnięty na wierzchu pastami pozłotniczymi ( dwa kolory złota) , spatynowany turkusem i przyciemniony woskiem bitumicznym

całość lakierowana w macie

P.S. Mówiłam, że już nie będę zamieszczać tyyylu zdjęć?

Kłamałam…

TRAWY SAWANNY W SŁOŃCA ZACHODZIE. WAZON.

 

 

 

 

 

Tytuł postu zawdzięczam mojej koleżance Kruszynie (dzięki wielkie 🙂 ), której tak właśnie się skojarzyło jak  ten wazon zobaczyła.

Trafnie (bo trawy) i zarazem poetycko (bo ten słońca zachód).

Kupiłam natychmiast.

Wazon to zwykłe szklane szkiełko rodem z Ikea, ani małe, ani szokująco duże, ot, raptem 21 cm wzrostu.

Stało sobie zapomniane w mrocznych czeluściach wnętrza bufetu, przysłonięte sporą ilością innych, bardziej potrzebnych skorup, a więc tym samym okupujących bliższe rejony owych czeluści.

Znalazłam go przypadkiem, jak to często bywa, przy okazji usilnych poszukiwań jednego takiego kielicha, który – wiem to na pewno – gdzieś tam musi być,  ale który tak skutecznie diabeł ogonem  nakrył, że znaleziony nie został.  Do czasu jednak, do czasu. W końcu go znajdę.

Za to w ręce wpadł mi właśnie ten zapomniany już wazon.

A że bardzo, ale to bardzo już mi się chciało jakieś szkiełko zmalować, to nawet wielkiej różnicy ta zamiana (kielich na wazon) mi nie robiła, nawet lepiej, bo wazon większy i zabawa dłuższa.

Na stół wyjechały farby do szkła, farby metaliczne, lakiery różne (w tym ulubiony ostatnio złoty metalic samochodowy), lustrzanka od Shanni of course koniecznie, alkohole też, tudzież miki,  oraz wszystkie moje pasty pozłotnicze+bitumy+pozłoty w pełnym pakiecie i znielubiony przeze mnie szczerze i głęboko bitum w płynie, który do postarzania mi nie podchodzi, ale do malowania jak farbą nawet-nawet.

No i zmalowało się takie coś w trawy.

Dodatkowo udało mi się uzyskać bardzo ciekawy efekt półprzejrzystości, która to półprzejrzystość pojawia się i znika jak za dotknięciem różdżki wróżki, która jest ze światła tkana.

Widać to doskonale patrząc z wnętrza – światło rysuje wtedy  ornament na ściankach w kolorach złota i srebra.

Na zewnątrz wazon zdaje się być nieprzejrzysty z wyraźnym rysunkiem traw głaskanych gorącym wiatrem i zdecydowanym kolorem tła.

Ale wystarczy muśnięcie światła zza wazonu i ta nieprzejrzystość znika, wydobywając przytłumiony obraz tego samego ornamentu co w środku, tyle, że już nie tak wyraźnie srebrnego i złotego…

 

I już słyszę, co powiecie, że ten ornament to nie tego…

A tymczasem  te zębatki to świadomie i specjalnie tak Big Grin za żart robią, że niby zegar-upływ czasu-chwytaj chwilę póki trwa-uśmiechnij się…
no i one przypominają główki kwiatów Tongue Tongue Tongue

Poza tym  schowane są i widoczne tylko w pewnych okolicznościach (a wtedy niewidoczne są trawy). Czyli takie dwa w jednym, można rzec… taka siupryza, wartość dodana Big Grin

Pewnie dla Inwestora bym się nie odważyła, ale wazon dla mła jest…

ETUI – ZBIORCZO…

 

 

 

 

Nazbierało się ich ostatnio, należało więc zrobić porządek w zdjęciach i zamieścić dla potomnych  😉

Style i techniki pomieszane, ale to każdy widzi 🙂 więc nie ma co pisać, zresztą to jest post dla wzrokowców, bo zdjęć jest jakiś trylion z haczykiem……

 

Translate »