Boże Narodzenie

now browsing by tag

 
 

ŚWIĘTA, ŚWIĘTA…

… za pasem.

Już wkrótce nadejdzie tan najcudowniejszy w roku czas – oczekiwanie na magię.

Czas kolęd, choinki, świec, zapachu pierników  i ubierania domu w świąteczną szatę. I śniegu.

No z tym śniegiem to różnie ostatnio bywa, więc może go sobie zrobić samemu? Choćby na zawieszce, takiej, którą można powiesić w oknie żeby zaczarować pogodę? Może się opamięta i sypnie białym puchem w Wigilię?

No więc zrobiłam – taką szklaną, dużą, z mrozem i śniegiem, z błyszczącymi gwiazdami i z domkami utopionymi w śniegu…

 

 

szklana zawieszka, fi 15cm

 

 

DZIEJE SIĘ BAJKA…

 

 

 

Jest taki dzień, gdy dzieje się najpiękniejsza bajka świata.

Dzień pełen gwiazd, magii, ciepłych promyków świec, blasku choinki i zapachu pierników.

Dzień, w którym wszystkie dzieci są grzeczne.

Czekają z noskami przyklejonymi do szyby  na tę czarodziejską chwilę, gdy błyśnie pierwsza gwiazdka i gdy na niebie, wysoko, pojawi się On…

I oto jest!

Jedzie w saniach ciągnionych przez renifery, cały ośnieżony, bo z daleka bieży.  Rozpędzone reny krzeszą skry, sypiąc wokół okruchami gwiazd i lodu, migającymi w świetle jak diamenty. Nad nim rozgwieżdżone, zimowe niebo, pod nim ośnieżone chatynki zagubione w bezkresnym śniegu.

I wtedy zaczyna się magia…

Już niedługo…

 

Bombka plexi, fi 20cm

mixed-media

VERSACE Z LUSTREM, CZYLI SKRZYNIA I MEDALION…

 

 

 

 

 

Skrzynia w stylu Versace.

A jak Versace, to złoto. I czerń. I złoto. I czerwień. Złoto. I błękity. I oczywiście złoto.

Czyli przepych, błysk i meduza z meandrami.

No więc to wszystko tu jest 🙂 A nawet więcej, bo meduz jest pięć…

Skrzynia jest duża – 350mm x 190mm i przygotowałam ją specjalnie na najbliższe listopadowe warsztaty w Skoczowie.

 

Drugim projektem realizowanym na warsztatach będzie duży – 160mm średnicy – akrylowy medalion z efektem lustra.

Zdobiony równie bogato jak skrzynia, pięknie połyskujący w świetle, z drobinami złota i z lustrzaną taflą.

 

ZIMOWY WIDOK III, CZYLI BOMBKA DLA E-WNUKA…

Dawno, dawno temu zaadoptowałam sobie jedno takie dziewczę, wirtualnie, ale jednak. Adopcja, to adopcja.

I był to przebłysk geniuszu, bo dziewczę wyrosło na rasową decoupażystkę. Dumna jestem z niej niesłychanie.

A że e-córka była w pakiecie z dziecięciem, to za jednym zamachem mam też i e-wnuka 🙂

Gwizdka za pasem, bycie e-babcią zobowiązuje, zrobiłam więc mały prezent.

Kubusiu, mam nadzieję, że Ci się spodoba.

Wesołych Świąt!!

 

 

ZIMOWY WIDOK II…

Dzisiaj szybko, bo w biegu, więc bez zbędnych słów.

Znowu bombka z zimowym widokiem.

I wcale nie ostatnia 🙂

 

 

 

 

ŻEBY BYŁO JASNO I BŁYSZCZĄCO, I ŚWIĄTECZNIE, I MAGICZNIE…

Święta.

Już tuż, niemal za progiem, a siedziba rodowa jeszcze nawet nie zaczęła się stroić. Jeszcze jest jesienna i szara.

A ja zaplanowałam,  że w tym roku będzie skrząca, osypana szronem, jasna i migocząca blaskiem drgających płomieni świec, przeglądających się w każdej  drobinie brokatu, w każdym szklanym soplu wiszącym pod sufitem na jemiole, w każdej bombce na choince, w każdej perłowej gwiazdce leżącej na obrusie. Pracy jest więc mnóstwo, należałoby już się za owo strojenie zabrać, a tymczasem wciąż tkwię w pracowni… Co prawda mimochodem układam sobie w głowie plan co, jak i gdzie, ale jak na razie czysto teoretycznie. Jednak i takie teoretyzowanie ma sens, bo wpadł mi do głowy pomysł, który – mam nadzieję – rozwiąże mi problem, z którym borykam się co roku. Problem dla niektórych być może błahy, ale mnie on zawsze wprawia w mniejsze lub większe świąteczne rozedrganie. Otóż rzecz tyczy sztućców… 

Siedziba rodowa świętuje co roku w bardzo dużym gronie, jest fajnie, gwarnie, wesoło i, nie bójmy się przyznać, suto.

Stół jest pięknie przygotowany, biały obrus, świąteczna zastawa, srebra rodowe – wyczyszczone i błyszczące – karnie spięte świątecznymi pierścieniami , potrawy malowniczo ułożone w misach i na półmiskach zdobią środek stołu… 

Sprzątanie po wieczerzy polega li tylko  na zmianie zastawy, która teraz stoi sobie na bocznym stoliku w słupkach, kto chce bierze sobie talerz i podjada, bo na stole wciąż jest mnóstwo smakołyków, bierze sztućce… no właśnie, sztućce… zwykle leżą na owym stoliku  byle jak, w jakimś przypadkowym naczyniu, psujące mi ogólny ogląd i humor mi warząc wrażeniem bałaganu.

I otóż w tym roku już nie będzie przypadkowości, albowiem one też dostaną swoje własne, świąteczne pudło, oczywiście wpisane w ogólną, tegoroczną, skrząco-błyszczącą koncepcję dekoracyjną 🙂

Z zewnątrz surowe, ciemne, bardzo postarzone,  w środku jasne i błyskające milionem brokatowych drobinek na choinkach i ośnieżonych chatkach. Dałam mu uchwyty dla wygody i ozdoby, oraz nóżki, by można było wsunąć pod nie serwetki.

 

A gdy będzie już po Świętach wsypię do niego orzechy i postawię pod choinką. Ori hr. Kot bardzo lubi wybierać łapką orzechowe kulki i turlać je po całej podłodze, niech więc też ma świąteczną uciechę…

 

 

ZIMOWY WIDOK 1

Ta bombka miała być powrotem do decoupage, tego tradycyjnego, czystego, tego, którego od dawna już nie uprawiam.

Miała być prosta i tradycyjna – jasne tło, motyw  z pięknym, zimowym widokiem, ze śniegiem, z dymem z komina, ze ślizgawką. Taki vintage, jak lubię…

I była.

Do momentu, gdy postanowiłam domalować tło… 

A potem to już poszło rozpędem.

I zamiast prostej i tradycyjnej jest… taka jak zwykle.

Ale przynajmniej utrzymała się w konwencji vintage.

medalion akryl, 120 mm

zdobiony od środka i na zewnątrz

struktura, sole patynujące, złocenia, postarzenia

CICHA NOC….

Dziś kolejna bombka i kolejna inspiracja dla Zielonych Kotów.

Taka na przekór zaokiennej aurze. 

Biała i złota, i spokojna, i pełna zadumy, i cicha… jak ta najważniejsza  w roku noc.

Medalion 120 mm

 

Wszystkie materiały, których użyłam i sposób wykonania znajdziecie na blogu ZieloneKoty

I BOMBKA JAK ŚNIEGU GWIAZDKA…

 

No proszę, nie mówiłam?

Że z bombkami to jest nieprzewidywalnie?

No mówiłam.

I że z każdą zrobioną chce mi się następnej?

No właśnie…

Więc jest następna. Tym razem koronkowa. Frywolna bardzo. Znaczy frywolitkowa. Bo takie frywolitkowe gwiazdki kiedyś dostałam, a teraz kazano mi je wcisnąć w coś. No to wcisnęłam w kulę bombkową. I obsypałam toną brokatu (sama nie wierzę, że ja i brokat, w dodatku w takiej ilości, się pogodziliśmy, ale fakt-faktem, jest brokat, i jest jego mnogość). W dodatku występuje zarówno wewnątrz kuli, jak i na zewnątrz. No nie wierzę… 😉

Trochę mi było szkoda tej gwiazdki, miałam w planach powieszenie jej w oknie, żeby o zimie i Świętach przypominała, ale skoro zostałam „zmuszona” do jej wciskania, to podjęłam wyzwanie i oto jest 🙂

Jedno jest pewne – teraz na bank się nie zakurzy, a w oknie i tak powieszę 😀

Zdjęć bombki jest tyle, ile brokatu na niej, ale, o dziwo, pomimo błyskotek, okazała się nadzwyczaj fotogeniczna i fotografowanie jej to była sama przyjemność 🙂

 

Bombka akrylowa 100 mm bez separatora

gwiazdka frywolitkowa

brokat

DIAMENTOWA BOMBKA…

Co z tymi bombkami jest nie tak?

Rok w rok się zarzekam, że tym razem nie zrobię żadnej. Nic. Nul. Zero. Albo nawet mniej niż zero…

I co?

I co roku kapituluję. Robię. I z każdą zrobioną nabieram ochoty na więcej. Najnormalniej najprawdziwsza magia bożonarodzeniowa działa i ma za nic jakieś tam chcenia, czy niechcenia.

I w  tym roku znów to samo –  mówiłam, że nie zrobię ani jednej, ani nawet pół jednej.

I co?

I zrobiłam.

Tym samym tradycji stało się zadość.

Więcej nawet –  nadal robię, choć inaczej niż do tej pory. Jakoś tak tym razem wzięło mnie na błyszcząco, migocąco i bogato, czyli robię dokładnie to, czego dotychczas unikałam jak ognia – złocę, brokacę i diamencę na potęgę. Jakiś złośliwiec mógłby  rzec nawet, że na akord z tymi błyskotkami sobie lecę. A niech tam, może sobie gadać 🙂

Ale najdziwniejsze jest to, że mi się podoba 🙂

Już sobie wyobrażam te błyski i załamania światła w stu kryształach i stu brokatowych bombkach, w które zamierzam ubrać choinkę, ten zachwyt w oczach Budrysów, gdy piękna i kolorowa rozjarzy  się milionem światełek i migoceń, i barw, i swoją krasą sprawi, że zabraknie im tchu w piersiach, i zdołają wykrztusić tylko „o, ja cie…”

Już niedługo…

Nie potrafię sobie tylko wyobrazić co na to Orin…

medalion akrylowy 12 cm

kolorystyka – niebieski, złoty, srebrny, czarny, oliwkowy

diamentowe dżety

BOMBKA JAK GRUDNIOWE NIEBO…

Święta idą.

Zbliżają się wielkimi krokami.

Wkrótce wokół roztoczą swoją magię. Znów będzie błyszcząco od brokatu, migająco od lampek, skrząco od śniegu (mam nadzieję 😉 ).

Wkrótce nastanie ten czas.

Czekam na niego z utęsknieniem wielkim. Już się nie mogę doczekać ubierania choinki…

A jak choinka to – bombki oczywiście.

Staram się co roku zrobić jakąś nową, inną, choć w powodzi tych wszystkich bombek, których wysyp w Internecie już się dawno zaczął – wcale łatwo nie jest…

Tym razem zainspirowało mnie grudniowe niebo – ciemne, zimowe, z milionem brylantowych gwiazd, które jakoś wtedy bardziej błyszczą.

Zrobiłam więc bombkę gwiaździstą, taką właśnie jak owo niebo.

Jest niby ciemna, ale jasna. 

I zupełnie inna, niż te, które robiłam dotychczas.

Jest bogata.

Jest błyszcząca.

Taka trochę w stylu glamour.

Jasna – jak jasna, rozjarzona lampkami choinka, otulona anielskimi, srebrnymi włosami.

 I ciemna – jak  grudniowe, gwiaździste niebo…

Bombka powstała jako moja inspiracja dla ZielonychKotów.

 

 

 

 

MIXED MEDIA Z PENTACOLOREM – EDYCJA DRUGA

Już wkrótce, 27-go września, odbędą się kolejne warsztaty z technik mixed mediowych, które będę miała zaszczyt dla Was poprowadzić.

(informacje i zapisy – tu)

Z tej okazji przygotowałam trzy projekty:

– pierwszy z nich to szklany talerz na świąteczne pierniki, z perłowo-srebrnymi śnieżynkami, utrzymany w cieplej, „piernikowej” kolorystyce.

To temat na pierwsze warsztaty.

 

Na drugich warsztatach zrobimy bombki – dwie – dużą łezkę w stylu glamour i medalion w starym srebrze, obie z elementami biżuteryjnymi i szklanym soplem.

 

Już dziś serdecznie Was zapraszam i cieszę się na kolejne sympatyczne spotkanie z Wami 🙂

Vika

OBSYDIANOWE BOMBKI? DLACZEGO NIE…

Takie nietypowe, inne, czarne chodziły za mną od zawsze.

W zeszłym roku robiłam bombki – łezki, wymyśliłam je sobie  na wzór minerałów występujących w przyrodzie – ni to granity, ni to malachity, tudzież inne marmury – takie niekontrolowane przenikanie kolorów. Do tego trochę „metalu”, trochę złoceń i brokatu, i wyszło coś, co mnie samej się spodobało 🙂 .
Wyglądały tak:

 

 

Zrobiłam ich całkiem sporo, ale na czarne już czasu nie stało.
A chodzić za mną nie przestały…
No to wróciłam do pomysłu w tym roku i – jako przerywnik kolorystyczny, bo opanowały mnie bombki „kamienne” z użyciem Art Stone – popełniłam sobie dwie czarne…
Inspiracją był mi obsydian śnieżny, który w naturze wygląda tak (zdjęcie pochodzi z Internetu):

a moje bomby (bo przecież nie bombki ;)) tak:

Prawda, że trochę podobne?

Za surówkę posłużyły mi bombki akrylowe 100 mm, malowałam je ręcznie, od środka, żeby uzyskać ten nieskazitelny błysk oryginalnego minerału, mam nadzieję, że mi się udało 🙂
Łączenia zamaskowałam płynnymi perłami w kolorze srebra.

Z Wikipedii:

Obsydian (izofir) – kwaśna skała wylewna, złożona niemal wyłącznie ze szkliwa wulkanicznego, zawiera do 1% wody. Naturalne szkło. Powstaje w wyniku natychmiastowego stygnięcia magmy (lawy). Skład chemiczny związany jest z typem lawy i obejmuje bardzo wiele form, od obsydianu ryolitowego po fonolitowy. Obsydian znajduje się w wylewach lawy datowanych od ok. 60 mln lat aż do współczesności.

Obsydian śnieżny (ten, który był mi inspiracją) – to odmiana obsydianu czarnego, zwana też kwiatową, zawierającego liczne biało-szare krystality układające się w kształt płatków śniegu lub kwiatów.

W ezoteryce – obsydian jest kamieniem Koziorożca (Koziorożec to ja 🙂 ), wiąże się z działaniem Saturna. Amulety z obsydianu mają łagodne działanie, chronią, mobilizują do działania, każą mocno stąpać po ziemi. Jest to kamień wzmacniający poczucie własnej wartości, ale również zmuszający do stawiania sobie wymagań. Chroni przed złym wpływem innych, dlatego poleca się go osobom nieśmiałym, o łagodnym usposobieniu i miękkim sercu.
Uaktywnia zdolności parapsychiczne.

No! Osoba nieśmiała, o łagodnym usposobieniu i miękkim sercu, to wypisz-wymaluj – ja! Poza tym, że wiedźma 😛

Translate »