big-shot

now browsing by tag

 
 

TRUSKAWKOWA SKRZYNKA I SŁÓJ W BRĄZACH…

 

 

 

Mało brakowało, a by jej nie było, znaczy wieka by  nie było, bo dołu bym przecież nie wyrzucała, aż taka rozrzutna to ja nie jestem… byłam już o krok od utylizacji, już-już miałam je oderwać i wyrzucić, bo sklejka na nim się rozwarstwiła, popękała, bo żadne zabiegi upiększające nie dawały rady, więc z łkaniem mojej duszy posenowej chciałam się go pozbyć… 

ale w akcie desperacji postanowiłam spróbować jeszcze powertexu – raz kozie – pomyślałam – najwyżej! A że musiałam dodatkowo wypróbować big-shotowe wytłaczanki, musiałam, bo od jakiegoś czasu cisnęły mnie niemiłosiernie i żyć nie dawały, to poszłam w to tango. 

Wytłaczanki leżały spokojnie od czerwca łońskiego roku, kiedy to je sobie przywiozłam z sabatu w Rowach, leżały tak sobie cichutko, leżały, i pewnie w końcu by spleśniały, gdyby ostatnimi czasy nie pojawiło się kilka prac z ich wykorzystaniem na moim macierzystym forum, zainspirowało mnie, spodobało i też chciałam spróbować, ba! musiałam! – tak kontrolnie – potrafię ja też, czy wprost przeciwnie, no i gdy nie wyjdzie, to skrzynki żal mi nie będzie, bo to wieko fatalne…

No i zrobiłam – przy pomocy powertexu – całkiem nowe wieko, w dodatku kombinowane w kształcie, żeby zbyt prosto nie bylo, boki uzbroiłam w robalowe wytłaczanki, rzuciłam jakiś transfer owocowy, pozłociłam lekko, część wieka wylakierowałam lakierem szklącym, a część (tę z motywem) pokryłam matowym woskiem – i pomogło!!! Cisnąć przestało mnie natychmiast, jak tylko dzieło obejrzałam! A już się zastanawiałam nad kupnem robalowej, big-shotowej maszynerii… 😉 Chyba zaoszczędzę…

 

A w czasie, gdy powertex się utwardzał zrobiłam sobie – ot tak, dla czystej przyjemności – słój na kałkałko, jak mówi pewien mój osobisty budrys, słój do mojej własnej kuchni, słój, do zrobienia którego zabierałam się już od czasu stworzenia słoja na pierniki.

Teraz wreszcie mogłam spokojnie się do niego przymierzyć, bo ten powertex jednak bardzo długo schnie, a ja nie lubię pustych przebiegów. Słój jest taki, jak lubię – w brązach, z transferami, ze złoceniami, w stylu vintage, z moimi ukochanymi motywami ptaków i ze szklaną kulką.

To zwykły słój typu Wecka, przykrywkę uzbroiłam w podstawkę do jajka, zwieńczyłam szklaną kulką i teraz nie ma żadnego problemu z jej podnoszeniem.

Translate »