z życia ogrodu – Powolniak, spotkanie drugie…

 

 

 

 

 

 

 

Drugi raz mięczak nawinął mi się już po jakimś tygodniu…

i znów  Pióro przyszło z pomocą i opisało jak było…

A było tak:

 

Ledwo dziś podeszłam do schodów  od razu usłyszałam znajomy głos..

– Pse Pani, pse Pani …

– Wiem, wiem … chcesz skoczyć ze schodka… – odpowiedziałam na zaczepkę trochę od niechcenia, bo zamierzałam właśnie zmieść z moich pięknych, świeżo pomalowanych schodów, liście …
– Nie, to nie to … chciałaby Pani  wiedzieć, co się u nas w oglodzie dziś wydazyło?

– No pewnie, że tak – przyznałam  z lekka zaciekawiona …

– A cy mogę najpielw skocyć ze schodka?

”Szczwany lis” – pomyślałam,  ale odstawiłam szczotę i nawet pomogłam mu  wgramolić się na ten schodek …

Skoczył raz…

Skoczył drugi…

Skoczył trzeci…

I… zażądał skoku z balustrady …

”No, bezkręgowy,… przegiąłeś!!!…”

– Dość tego! – mruknęłam i zgarnęłam miotłę  zdecydowana odejść, sama na siebie wściekła, że dałam się wkręcić jak Nieletni – gdy  nagle mięczak wypalił:

– A u nas dzisiaj była bunga-bunga !!!

– CO było??

– No bunga-bunga…  cy jakoś tak… no, ten Silvio tak to nazywa ..

– Jaki Silvio? Marychę paliłeś, czy klej wąchałeś !?- spojrzałam na  oślizłego..

– Psę Pani… ja to bym Pani  nigdy nie osukał, nigdy… a ten  Silvio pzybył z zaglanicy… wcolaj … o, stamtąd…. – oburzył się, chyba szczerze, i  machnął czułkiem w kierunku , który wyraźnie mówił , że nie łgał. Za płotem, u sąsiadki, faktycznie jest taka mała, lewa hodowla pełzających…

– No, dobrze … załóżmy…  ale tylko załóżmy!,  że ci wierzę – rzuciłam niezobowiązująco, żeby skubany nie myślał, że ciekawość mną szarpie… – opowiedz mi teraz  wszystko od a do zet…

– A mogę skocyć ze schodka??? …
– Nie przeginaj!
– Dobla juz, dobla… no  więc w nocy obudziła mnie muza, wysedłem z domu, patzę….  a tam,  na południu, pod labalbalem,  zlobił się niezły lejwach wślód moich kolegów i kolezanek…  ni stąd, ni zowąd, zjawił się tajemnicy gość … elokwentny, salmancki, wypomadowany… od lazu było  widać , ze nadziany, choćby po tej wypicowanej willi, do któlej panienki zaplasał…  cułkami gestykulował…  plezenty lozdawał… gościu młody juz nie był, fakt, i podobno nawet nosił tupecik…  ale te plezenty, oj…

– Zaraz! – przerwałam – a ty? Ciebie nie zaproszono?

– Aaa…. bo na mnie wołają Powolniak … zawse najlepse balangi mnie omijają  🙁 – pełzający z zakłopotaniem opuścił oczęta i zamilkł na dłuższą chwilę …

Już, już miałam pozwolić mu skoczyć, bo mi się żal śluzowatego zrobiło, gdy ten nieoczekiwanie podjął :
– …no i ten nowy kazał do siebie mówić Silvio ….  biba była, ze lajuśku!… nawet skolki zazdlościły… a śpiewali coś jakby bunga-bunga właśnie…     a dalli się, ze az musiałem dać nogę  do chaty, zeby nie ogłuchnąć …… i tyle wiem, psę Pani… … no moze jesce to, ze dziewcynki dziś ślizgiem kątowym chodzą… …

– A telaz, pse Pani, to mogę skocyć ze schodka?? – zakończył chytrze.
Poszłam zaraz spenetrować rzeczone rejony ogrodu, nie do końca wierząc w to, co usłyszałam …   a tu – proszę, jest!…   Silvio jak malowany… trochę blady i zmęczony, jeszcze cokolwiek ubzdryngolony… ale to on!… relaksował się skurczybyk na kamieniu po nocnej bunga…

– No, Silvio!…

…chciałam dodać jeszcze – „wracaj gościu, skądeś przyszedł!” – no, może nie tak kurtuazyjnie… – ale nie zdążyłam, bo rozpasana wyobraźnia złośliwie podesłała mi obraz mojego wiosennego ogrodu…

…oczyma duszy zobaczyłam nagle,  jak spod każdego krzaczka, każdego źdźbła, zza każdego kamienia i kwiatka wychyla się do mnie blado uśmiechnięta kopijka Silvia… wizja była porażająca!…tak porażająca, że zamiast „spadaj” zdołałam jedynie jęknąć

– ooo, (piiiip)!!!!!!!!!!!!…

 ********************************************************************************************

i  żeby nie było, że z fauny ogrodowej mam tylko oslizłe, to voila – mam też inne…

 

aaaa… i całkiem niedawno znów spotkałam Powolniaka…

czyli c.d.n…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »