Niebo z moich stron – lipiec…

 

 

 

… lipiec z bardzo dynamiczną pogodą pokazał też dynamiczne niebo – było upalnie  – jak, nie przymierzając, w Afryce, było burzowo i  deszczowo – czasem tak, że nie widziałam domów po drugiej stronie ulicy, a czasem było leniwie-lipcowo-wakacyjnie – z cichym bzykaniem owadów w drgającym powietrzu, ciężkim od zapachu nagrzanej trawy i kwitnącej lipy za płotem…

I były cudne wschody i zachody słońca… i feeria barw nad głową…

A Sonka tylko pstrykała, pstrykała, pstrykała…

4 komentarzeto Niebo z moich stron – lipiec…

  1. małgorzata napisał(a):

    natura- najwspanialszy artysta 🙂

  2. rosier napisał(a):

    …a jeśli się tę naturę umiejętnie podpatrzy i zatrzyma w kadrze… Widać Violu, że Sonkę sobie idealnie ujarzmiłaś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »