ZEGAR W STYLU SHABBY CHIC…

pierwszy z dwóch różnych.

Będzie kompletem do lustra z wcześniejszego postu.

Surówką był stary i popękany plastikowy koszmarek, kupiony kiedyś za dwa złote w mojej ukochanej Starej Rzeźni.

Czekał spokojnie na swoje pięć minut. Nie bardzo wiedziałam, co z nim zrobić, był brzydki, w jakimś bliżej nieokreślonym, brązowocośtam kolorze i  – jak już wspomniałam – popękany i z  ubytkami.

To wymusiło na mnie taki, a nie inny sposób jego reinkarnacji, stąd dodanie faktury i przecierek, żeby zamaskować wypełnienia i ślady sklejeń.

Wykorzystałam farby kredowe, te oryginalne i takie „własnej produkcji”.

Zabezpieczyłam go tylko jedną, cieniutką warstwą wosku, bo nie chciałam wygładzać zbytnio jego chropowatości i zadziorności.

Przedmiotów w tym stylu będzie więcej.

22 komentarzeto ZEGAR W STYLU SHABBY CHIC…

  1. shanna napisał(a):

    No baja totalna.
    Ale te nierownosci i chropowatosci kurz polubia, wiesz przeciez…:P

  2. Olinta napisał(a):

    Że niby co to jet?
    Plastikowe coś tam za dwa zeta?
    No to ja Ci powiem, że teraz to on by mógł stanąć w buduarze jakiejś damy!
    I w dodatku tylko pod warunkiem jakby kasiorą sypnęła.
    I to suto!
    I jakby kwiliła!
    I nóżką dygała!
    Jak takiej nie ma w pobliżu to go nie dawaj za żadne skarby nikomu, jeno do społu z lustrem trzymaj ku ozdobie.
    Z tym kurzem to Shanna rację ma, ale ja bym go raz na jakiś czas prysznicem potraktowała.
    Z wosku spłynie jak po kaczce! 😀

    Śnieżnie i dodatnio czy plucha.
    Jednym słowem łokropicznie…
    Tym bardziej PpP!

    • Vika napisał(a):

      W buduarze powiadasz? A ja go do łazienki przeznaczyłam 😛 😛
      Ale zobaczę, może awansuje i do buduaru damy, o ile mnie tą damą można nazwać, bo zdaje się, że nadal tylko w marzeniach nią jestem.
      Ciekawa jestem co powiesz jak drugi zobaczysz.
      Dzisiaj krótko z Tobą gadam, bo zaraz wybywam,
      ale PpP ślę jak zawsze, w dodatku w zimowym wydaniu, bo w nocy nas zasypało na biało i zaraz tak jakoś czysto i świątecznie się zrobiło.

      • shanna napisał(a):

        Do lazienki? Po kiego w lazience zegar? Prysznic bedziesz brala na czas:P:P:P W lazience czlowiek sie relaksuje a nie spoglada co chwile, ktorana osi:P:P:P

        • Vika napisał(a):

          Jaki prysznic? Ty wiesz, że ja nie lubię…
          Z wandą moją 😉 jestem zaprzyjaźniona bardzo i poleżeć w niej (z nią?? 😛 )
          lubię.
          A jak się ma mazidło na członkach tudzież facjcie, to czas trzeba kontrolować, nie?
          No to zegar w łazience jak znalazł.

  3. Aneta napisał(a):

    Ach damą być,damą być…Vika myślę,że do bycia damą nie wiele ci brakuje jeżeli w ogóle cokolwiek.Podoba mi się pomysł zegara w łazience.Gdzie będzie pokazywał czas który poświęca się na swoje upiększanie.A co do kwilenia to niech mąż kwili i płacze pod drzwiami,że nie może tam wejść i podziać cudów natury 🙂
    Zegar pięknością jest w stu procentach.Wszystko ma na swoim miejscu i nie ma się czego wstydzić,tak idąc tropem wspominanej damy.

    • Vika napisał(a):

      Dzięki Anetko, Ty to umiesz dowartościować kobietę, co ma ciągoty do bycia damą (do bycia damą niewiele ci brakuje jeżeli w ogóle cokolwiek).
      No!

  4. mery.Luśka napisał(a):

    W nowej łazience jest jego miejsce,co wcale nie znaczy,że będzie „poganiał” Cię podczas leżakowania w wannie:) Wcale nie musi chodzić (choć ma wskazówki:))

  5. Marzena napisał(a):

    No on w sam raz do kąpielowego salonu damy pasuje. A jak to salon bez zegara? Wiadomo, że musi być 🙂 U mnie też jest 🙂
    Ale, że on plastikowy i za dwa zeta w rzeźni go kupiłaś to uwierzyć nie mogę..

    • Vika napisał(a):

      Uwierz.
      A jak się zrobi cieplej, to możemy się razem kiedyś sypnąć do tej Rzeźni.
      Chcesz? 😀

      Macham Ci.

      • Marzena napisał(a):

        Wstyd mi. I popiołem się sypię wcześniej nieco… No dawno w odwiedzinach u Ciebie nie byłam..
        Pewnie, że do rzeźni musimy śmignąć, może i mi się uda jakieś cudo za groszaki wyszukać 🙂

  6. Grarzynka napisał(a):

    Świetny jest i aż trudno sobie wyobrazić, że był złoto-kiczowaty, bo iście jak z Wersala się teraz prezentuje ze szlachetnego materiału a plastik doskonale da sobie radę w łazience. Uwielbiam takie kłamstewka w dobrym stylu. Super robota!

  7. aneta napisał(a):

    Vika ale mam nadzieję,że nie napisałam nic nie stosownego.Jakie aspiracje na bycie damą jak już nią jesteś.Każda artystka bez względu na dziedzinę pracy od razu jest damą.Wyczarujesz co tylko chcesz i w ubiorze,i w kolorze,w szkle,w drewnie …Tylko podziwiać :)Bycie damą to sztuka którą my mamy we krwi.

  8. aneta napisał(a):

    Uf…kamień z serca <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »