Patera oszczędnościowa…

Malowanie na szkle wciągnęło mnie z siłą, która samą mnie zaskoczyła…  Odłogiem legł mój ukochany decoupage, zarzuciłam nawet wypady z  Sonką ( Sonka to moja aparatka, wciąż mam z nią jakieś problemy, bo Czarna  złośliwa jest jak rzadko…  pewnie wkrótce coś o niej napiszę…) więc i fotografia legła zapomniana – nic tylko szkło i szkło…

Malowałam wszystko co mi wpadło w ręce – małe, duże, średnie – wszystko… Nic więc dziwnego, że cały zapas farb, które pieczołowicie kompletowałam, strasznie mi się skurczył ( a i tak w tych buteleczkach było ich mało)… skurczył – to chyba niezbyt adekwatne określenie stanu faktycznego – ich pozostało po parę kropelek w kolorze zaledwie… a ja miałam do zrobienia kolejną paterę… a tych farb po kropelce… a patera spora… a czasu na kupno nowych kolorowanek nie miałam… a patera łypała niepomalowanym okiem i szyderczo się śmiała – ” Co? nie potrafisz??… wymyślasz, że ci się farbki skończyły??? taaa… paluszek i główka…. a gdzie kreatywność?!…

No fakt, kreatywność chyba mi przysnęła gdzieś w ciemnym kątku duszy, ale w porę się obudziła.

I powstała PATERA OSZCZĘDNOŚCIOWA.

Połączyłam w niej technikę złoceń i malowanie akrylami z techniką malowania tuszami.

 

 

 

 

 


4 komentarzeto Patera oszczędnościowa…

  1. Callisto napisał(a):

    Jak ona jest oszczędna to ja jestem święta 😉 a doskonale wiesz, że tak nie jest . Genialnie łączysz techniki, boska patera !

  2. Shanna napisał(a):

    A ile tuszu zostalo do dalszej pracy??? 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »