MISA Z CIEPŁYM, ENERGETYCZNYM ŚRODKIEM ZAKUTA W ZIMNE SREBRO…

 

 

 

Wciąż siedzę w szkle.

Już od dobrych trzech tygodni nic tylko szkło i szkło..

Ale nie narzekam, no może tylko troszkę, tak pro forma 🙂

Powstały już dwie butle-karafki, cztery ryby, dwie miseczki, dwa wazony, dwa talerze do jaj, no i ta misa.

A, nie… ta misa powstała pierwsza.

Duża, ciężka, z lanego, grubego szkła (jej ścianki mają 0,5 cm grubości!), obła niczym opona, z lekko wklęsłym dnem.

Było co robić, bo chciałam jej dodać dekory, żeby obciążyć jej zewnętrze, i połączyć delikatne złoto środka z ciężkim srebrem, i wkomponować w środek troszeczkę koloru, i wpasować w to, co już zrobiłam wcześniej, i co stoi w moim własnym, osobistym salonie.

No, było co robić.

Ale dałam radę. Schody zaczęły się później, gdy chciałam ten wytwór rąk moich ;P obfotografować… Co ja się namęczyłam, ile zdjęć zrobiłam tego ludzkie słowo nie wypowie. I wciąż to nie było to. W końcu się poddałam. Więcej już próbować nie będę, bo to i tak nadaremne – zdjęcia są, jakie są, i trudno.

W każdym razie misa jest delikatna w środku – pomiędzy rombami błyska tu jaśniutkie złoto, bursztyn i lustrzane srebro, które na zdjęciach przybrało kolor szary 🙁 jest trochę brązu spalonej ziemi, trochę błękitu letniego nieba i zieleni lasu, na zewnątrz zaś jest ciężka, ubrana w stare srebro (tę starość podkreśliłam bardzo delikatną fakturą), spatynowałam je czernią i bardzo ciemnym brązem. No i ma dekory, które zrobiłam z masy rzeźbiarskiej.

 

 

2 komentarzeto MISA Z CIEPŁYM, ENERGETYCZNYM ŚRODKIEM ZAKUTA W ZIMNE SREBRO…

  1. Edyta napisał(a):

    rewelacyjna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »