Kielichy i butla – komplet okuty…

 

 

 

Bardzo lubię zdobić szkło.

Prawda doskonale znana wszystkim, którzy choć trochę mnie znają.

Nie kryję się z tym. Ba, głośno o tym mówię i bardzo się cieszę, gdy trafi mi się taka praca.

Lubię do tego stopnia, że z największym spokojem, nie bacząc na terminy (które niejednokrotnie gonię później nocami, ale co tam…)  odkładam wszystko, co akurat na warsztacie i oddaję się ulubionemu zajęciu.

Tak było i tym razem, zostawiłam bombki, odłożyłam zawieszki, schowałam w kącie robione właśnie pudło i bez najmniejszych wyrzutów sumienia, a nawet z dziką radością, oddalam się ulubionemu zajęciu, nie zniechęciło mnie nawet to, że w komplecie miała być i butla, a wiadomo jak ja do tych butli…

Powiedziane miałam tylko, że wszystko ma być w brązie…

No to jest 🙂

Na pewno na zewnątrz, no bo w środku to już inna inszość  😉

 

Przedmioty użytkowe, wypalane. Kolorystyka – mleczna czekolada przetarta gorzką ;), złoto, patyna turkusowa.

25 komentarzyto Kielichy i butla – komplet okuty…

  1. Magda napisał(a):

    Elegancki brąz 🙂
    Ty lubisz szkło a ono Ciebie 🙂 świetny z WAS duet 🙂

  2. rosier napisał(a):

    W takim razie od teraz zabieraj się za butle. Kute szczególnie! I nie kokietuj , że ” wiadomo, że Ty do tych butli”… itd. 🙂
    Gdybym choć o połowę bliżej miała do Posen to bym na nauki do Cię się wpraszała. Na kucie, miki ,szlagmetale i te wszystkie elegancyje buduarowo- wersalskie.
    Lubię te klimaty, a w Twoim Violu wykonaniu, szczególnie.
    Buziaczki ślę! 🙂

    • Vika napisał(a):

      Bo że też ta Ojczyzna nasza musi taka wielka… 🙁
      I ja bym takie warsztaty rada widziała, i to jak jeszcze!
      Ale jak przeskoczyć te setki kilometrów?!

  3. Olinta napisał(a):

    Ksawery poleciał za granicę i dałam radę dolecieć.
    Przysiadłam wcześniej, bo mi się ślepia zamykają, a mi jaskółki doniosły (jeronie, a dyć to chyba sroki musiały być, ale cicho mi tu, bo nieważne to w kontekście spraw ważniejszych), że kawę zapodajesz to jestem.
    Tak więc jako techniczna stwierdzam co następuje:
    Posen oddalony od Pless jest o 400km,
    z Posen do Rzeszowa 550km i takie odległości mogą trochę odstraszać (nie mnie, bo dla mnie problem zaczyna się od 1500km wzwyż)
    Ale za to z Posen do Łodzi to już tylko 220km,a z Rzeszowa do Łodzi 320km.
    Z Pless do Łodzi mam 230km, no a z Warszawy do Łodzi to już tylko 130km czyli rzut beretem.
    Więc o czym tu mowa?
    Przecież takie trasy to można na rowerze pokonać z palcem w lewym uchu!
    Co stoi na przeszkodzie, żeby kawę wypić i warsztaty kameralne machnąć w Łodzi na Sienkiewicza, hę?
    Nic. Wystarczą chęci. I jak tylko takich nabędziecie (może z wiosną?) to czekam na wiadomość.
    Mogę Wam nawet bilety zarezerwować na Waszych dworcach i mapkę trasy na maile rozesłać co byście się w tej rozległej i wielkiej Ojczyźnie nie pogubiły. 😀
    A jak się nam spodoba to sobie możemy tam nawet do sumy niedzielnej zostać, o!
    O kielichach jutro, bo teraz lecę sprawdzić kiedy wiosna ma przyjść.
    I niech się kobita nie ociąga tylko wkłada tenisówki i tu dyla, bo na bosaka to znowu polezie pół roku…
    PpP!

    • Vika napisał(a):

      No masz!
      Jak się spojrzy na tę naszą rozległą Ojczyznę pod kątem triangulacji,to ona się zaraz przyjaźniej odległościowo jawi 😀
      Ja tam wszelkim kraftowym warsztatom mówię tak, a jak jeszcze w doborowym towarzystwie to nawet TAK!
      Tylko zastanawia mnie to miejsce… Łódź, Sienkiewicza…
      – masz na myśli park? w sumie na ławce jeszcze nie spałam…
      – czy pływalnię? no, woda jak najbardziej wskazana, choćby do mycia pędzli…
      – a może Muzeum Kinematografii? żeby zaraz uwiecznić na tych celuloidach co się wymodzić uda?
      – pogotowie stomatologiczne? myślisz, że sobie podawamy w dziób?!
      – technikum gastronomiczne? że niby blisko do koryta?…
      – no bo chyba nie jezuici Ci na myśli? e, na pewno nie, bo Ty lubisz ciepło, a po kościołach chłodem po nogach i karkach ciągnie…
      – salon sukien ślubnych odpuszczam…
      no to więc co w końcu?
      chyba, że z tej triangulacji Ci wyszło, że to środek jest…

      A, rower mam! bo z innymi połączeniami Posen-Łódź to gorzej niż kiepsko.
      Ale pomysł mi się podoba 🙂

      Namów tę wiosnę (albo przekup może?) coby się nie ociągała i szybko się zjawiła 🙂

      PpP

  4. poddasze decouart napisał(a):

    Wow!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Oj,kusisz,kusisz.Otworzyłam, zobaczyłam i…szykuj kawę! Jutro jestem!:)

  5. Olinta napisał(a):

    A właśnie, że to jest akurat to co odpuściłaś! 😀 😀 😀
    Tyle, że tam już tiuli nie sprzedają, jeno sklep tam prowadzi Aniołnieczłowiek. A to, że ten sklep jest z asortymentem, który wiedźmy lubią najbardziej to już jest jasne.
    W sklepie jest też miejsce, w którym odbywają się warsztaty.
    Raj, no nie?
    Brakuje czegoś w trakcie i nie lecisz do Castoramy czy innego podobnego tylko sobie nabywasz na miejscu.
    Czujesz?
    Masz ochotę na szaleństwo i zachciewa Ci się wcisnąć flaminga w gorset.
    Nie masz gorsetu?
    A jaki sobie życzysz?
    Na stemplu czy ryżowy? A może z papieru scrapowego czy z serwetki?
    Eden. Powiadam Ci.
    Głodu nie czujesz, pić się nie chce i tylko zwieracze trzeba trzymać co by ze śmiechu zapanować nad nietrzymaniem… 😉
    Znowu mi się o kielichach zapomniało.
    Jak nie umrę do jutra to nadrobię tę zaległość. 🙂
    PpP

    • Vika napisał(a):

      Aj waj… Już jestem w domu 🙂
      Słyszałam, echem się odbijało nie raz i nie dwa, przecież moje łodziowe koleżanki piały na w/w temat już parę razy, tyle, że adresu nie wymieniały, ale już wiem :)No faktycznie, wszystko co mówisz pokrywa się z tym co już słyszałam.
      Czyli kto wie, kto wie???

      • Olinta napisał(a):

        W końcu przyleciałam co by do rzeczy napisać.
        Brąz to mój ulubiony materiał do naśladowania.
        I nie piszę o wiewiórce, kasztanie, kawie z mlekiem, sarnie, bursztynie, mahoniu, koniaku, hebanie, orzechu czy buku.
        Piszę o stopie miedzi z cyną.
        Jak ta miedź się spotka z czymś innym niż cyna czyli np. z niklem to idzie w innym kierunku.
        Bo TEN brąz może iść w ciepłą lub zimną stronę.
        U Ciebie poszedł ku słońcu.
        Najpierw każdy kielich zahaczył nogą o puszkę z cynamonem, a potem się już tylko grzał. 😉
        Butla dała się omotać brązową kamizelą, a potem przekulała się po bałaganie zostawionym przez kielichy.
        I bardzo dobrze, że całą tę bandę zaopatrzyłaś w osobiste logo.
        Jak gdzieś ujrzę podobną to będę wiedziała, że to jacyś powinowaci… 😀
        PpP

        • Vika napisał(a):

          Prawda znana od zarania, że Ćmolinty lubią ciepło, więc wcale mnie nie dziwi, że i w brązach tym tropem lecisz 🙂
          Ale i ja (o dziwo, bo zazwyczaj ku zimnym się skłaniam barwom raczej…) tu nic innego nie widziałam, jak tylko ten cynamonowo-goździkowy luk.
          Mówisz, że osobiste logo ma? To mi łokrutnie przyjemnie ego me łechta 😀
          I nie będę się kłócić, bo ja bardzo spolegliwa wiedźma jestem – mówisz, że ma, to ma 😀 😀 😀
          PpP

  6. Shanna napisał(a):

    Podziwialam I podziwiac bede.

  7. Grażyna napisał(a):

    Czekolada ze złotem… i właśnie wpatrywałam sie czy jest tam gdzieś kapka turkusu… no jest !!! 🙂
    Cudne kielichy, oddziałują na moje kubki smakowe… ciepła czekolada…mniam…

    • Vika napisał(a):

      No jakżeby by być nie miało?? Toż męczyłoby mnie, że nie skończone i sen z powiek spędzało 😉
      Turkus być musi!

      Cieszę się, że Ci przypadły do smaku 🙂

  8. Dyzia napisał(a):

    Komplet ma mój głos! Nieważne w jakim konkursie, ale w razie czego będę głosować 😉

  9. Grarzynka napisał(a):

    Super zestaw. Taki troszkę elegancki, ale i rustykalny, kolor jakby kawą pachnący. Nigdy czegoś podobnego nie widziałam. Niepowtarzalna rzecz i jeszcze sprawdziłam, co to jest ta mika, której tak często używasz, ale i tak nie wiem jak się używa. M<oże kiedyś jak dorosnę do takiej techniki to się do Ciebie zgłoszę. Na razie to dla mnie wyższa szkoła jazdy.

    • Vika napisał(a):

      O to, to… tak sobie uwidziłam – elegancko-vintagowy właśnie…
      Fajowo, że zamysł mój odszyfrowałaś 🙂
      A miki to super sprawa jest, wciąż mnie zaskakują swoimi możliwościami, wciąż odkrywam coś nowego, a przecież świeżynką w tej materii nie jestem.
      Więc jak już dojrzejesz (bo, że dorosłaś to więcej jak pewne jest 😛 )to wpadaj do mnie jak w dym, trochę już o nich wiem (do diaska ze skromnością! 😛 )

  10. wiesia napisał(a):

    Przepiękne. Jak miło popatrzeć na te cudeńka, które wyczarowujesz.

  11. wiesia napisał(a):

    Etui do okularów zachwyciły mnie. Czy masz takie uniwersalne? Czy musi być wymiar na okulary? Lubię te z różami, bo kocham te kwiaty.
    Pozdrawiam

  12. el.passja napisał(a):

    Ech, to kucie Twoje, to już w ogóle „Wyżsiejsza” Szkoła Jazdy, a mnie szczęka coraz niżej opada…..ech. 😀 Cudnościowy komplet jest!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »