butla w szmaragdach i złocie…

 

 

 

…czyli szkło, „metal” i kolory.

Pomysł chodził za mną od dawna – połączenie masy imitującej metal (i żeby to nie była żadna folia) ze szkłem… 

przy czym nie miałam pojęcia jaka to ta masa miałaby być, wszystkie znane mi pasty strukturalne nie wchodziły w grę, bo wymyśliłam sobie masę a nie pastę, i żeby po położeniu było miejscami gładziutkie, a miejscami z zadziorami.

Jak zwykle pomógł mi przypadek i moja posenowa dusza, która wzbrania się przed wyrzucaniem czegokolwiek, bo może się jeszcze przyda… w 90 przypadkach na 100 zazwyczaj się nie przydaje, ale te 10 pozostałych… nooo…  te pozostałe to czasem przyczyniają się do wymyślenia czegoś fajnego 🙂

Miałam puszkę starego, bardzo już gęstego lakieru poli, lakierować się nim nijak nie dawało (sprawdziłam!), bo ciągnął się niemiłosiernie za pędzlem, pozostawiając ślady niczym Wielki Kanion, ale wyrzucić też jakoś nie mogłam, bo może – myślałam – kiedyś go rozcieńczę i jeszcze do czegoś wykorzystam…

Stał więc tak sobie w kącie, stał i czekał na lepsze czasy… zaglądałam do niego co jakiś czas, sama nie wiem po co i dlaczego, bo przecież wiedziałam, że się „nie naprawi”, a on sobie gęstniał,  gęstniał, i żółkł… aż się zrobił tak gęsty, że nawet po rozcieńczeniu wciąż był gęsty i do niczego ;)…

I wtedy przypomniałam sobie jak kiedyś robiłam „pulpę” z gazet i kleju.

Teraz gazety zastąpiłam serwetkami (drugą i trzecią warstwą) a klej lakierem, powstała gęsta i plastyczna masa, nałożyłam ją na butlę, a potem dość sztywnym pędzlem zrobiłam „fakturę” i zadziory, i pozostawiłam do wyschnięcia.  A później pomalowałam, podrasowałam pastami pozłotniczymi (na zadziorach), pastami postarzającymi (tam gdzie gładziutkie), bitumem i mikami, i – voila – jest!

Butla w szmaragdach i złocie.

 

 

 

 

 

 

 

 

Butla jest wysoka (45cm), w różnych odcieniach zieleni (tam, gdzie szkło) i złota (tam, gdzie „metal”), a że nie żałowałam mik przeróżnych to z każdej strony jej kolor jest inny, bo miki różnie odbijają światło (dlatego też tyyyyle zdjęć ;))

6 komentarzyto butla w szmaragdach i złocie…

  1. rosier napisał(a):

    Violu, Twoja kreatywność nie zna granic! Butla suuuuper!
    Jak zwykle Twoja inwencja w kolorowaniu mnie zadziwia. No i nie byłabyś zapewne Poznanianką z krwi i kości, gdybyś ten zaschnięty lakier wywaliła. A co do gromadzenia… też mi się WSZYSTKO przyda… Kiedyś…
    Ściskam pogodowo, choć ciut wilgotno i deszczowo ( ale może być :)).
    Marta

    • Viola napisał(a):

      Noooo, wilgoć i deszcz doszły, i to jak jeszcze!
      Przed chwilą małe oberwanie chmury mieliśmy – znaczy z serca słałaś 😛
      A takich preparatów, co to już niby właściwie do niczego, to mam trochę i używam to tu, to tam – zawsze się coś z tego urodzi :), a to fajne spękania zupełnie nieoczekiwane, a to zmiana koloru, której sama nigdy bym nie wymyśliła, a to jeszcze coś innego i zaskakującego…
      Dzięki za komentarz i odwiedziny.
      I za ten deszcz też, bo ogród to już kwiczał w tej suchości swojej, mimo, że przecież Najlepszy podlewa…

  2. poddasze.decouart napisał(a):

    Jesteś niesamowita! Pięknie ubrałaś tę butlę. A ten pomysł, naprawdę jestem pod wrażeniem. 🙂

    • Viola napisał(a):

      Mam nadzieję, że zobaczysz w realu, bo jednak zdjęcia, to tylko…. zdjęcia 🙁
      Ja jestem bardzo zadowolona z efektu, no i z tego, że ten stary poli jednak się do czegoś przydał…
      Ech… może z tego drugiego to bardziej nawet 😀

  3. Teresa napisał(a):

    Butla robi niesamowite wrażenie. Wspaniałości u Ciebie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »