Woski w decoupage – czyli metamorfoza pewnego niciaka. DIY.

 

 Pod pojęciem wosk kryje się całkiem bogata rodzina preparatów – należą do niej  woski wybielające (patynujące), barwiące, postarzające i takie, które wykorzystuje się w technikach złotniczych, są również woski bezbarwne i wygładzające – te mają za zadanie zabezpieczenie pracy (podobnie jak lakiery).

 

Bardzo lubię pracować z woskami, dlatego też w pracy nad niciakiem postanowiłam oprzeć się przede wszystkim właśnie na nich.

 

A niciak był stary, bardzo stary…

doskonale pamiętał  czasy przedwojenne, bo wtedy się urodził, był duży i ciężki, zrobiony z dębowego drewna kiedyś pięknie wylakierowanego,  a teraz bardzo już wysłużonego, odbarwionego i zniszczonego (szczególnie zniszczone było drewno dwóch górnych pudeł – porysowane, poplamione i z ubytkami)…

 

Miałam mu się przyjrzeć i zdecydować – da się jeszcze z nim coś zrobić? czy czeka go już tylko śmierć w kominku?

 

Rzeczywiście, nie wyglądał pięknie – drewno było w kiepskim stanie, ze zmatowionym i odłażącym lakierem, z poplamionym środkiem…

 

 

 

 

Ale przecież żadna dekupażystka nie da świadomie umrzeć staremu przedmiotowi!

Mowy nie ma!!!

 

Postanowiłam więc go odnowić, nie chciałam jednak dawać mu szat współczesnych, chciałam żeby nadal wyglądał na przedmiot wiekowy (choć w pełni użytkowy),  nie chciałam też zamalowywać drewna (no… może poza bokami tych dwóch górnych pudeł…), a jedynie podkreślić jego urodę, dlatego zdecydowałam się użyć w pracy wosków.

 

Rozebrałam go na części, przy okazji naprawiając wypaczone dno w niektórych pudełkach

 

 

 

 

a następnie bardzo dokładnie oczyściłam ze starych powłok lakierniczych, pomagając sobie mechaniczną szlifierką.

 

 Drewno postanowiłam wybielić przy pomocy wosku wybielającego (patynującego)   – żeby uzyskać lepszy efekt bielenia  wyszlifowałam je watą stalową (usunęłam w ten sposób miękkie drewno i odkryłam pory – pomoże to wniknąć głębiej woskowi), a potem pomalowałam wszystko bejcą w kolorze głębokiego brązu (Dragon). 

 

 

 

 

gdy  wszystkie elementy dobrze wyschły, nałożyłam wosk wybielający na te miejsca, które chciałam wybielić – czyli boki środkowych pudeł i pudła spodniego (użyłam wosku firmy Liberon)   – nakładałam go przy pomocy bawełnianej szmatki, wcierając okrężnymi ruchami w drewno

 

 

 

 

po chwili starłam nadmiar wosku i bardzo dokładnie wygładziłam całość watą stalową (nr 000 lub 001)

uzyskując pobieloną, aksamitną w dotyku powierzchnię  z satynowym połyskiem…

 

 

 

 

Teraz przyszła pora na zajęcie się najbardziej zniszczonymi dwoma górnymi pudłami.

Boki postanowiłam ozdobić transferem delikatnych, antracytowych różyczek, pomalowałam je więc na perłowo (użyłam perłowej farby Bianco platino 017) 

i przetransferowałam różyczki (laserowy wydruk)

uzyskałam bardzo ciekawy efekt – matowych, ciemnych róż na połyskującym, perłowym tle.

Dla podkreślenia tych, bądź co bądź, najbardziej ozdobnych elementów, górną część boków  pudeł przetarłam woskiem koloryzującym w kolorze czereśni (firmy Liberon)

 i woskiem postarzającym w kolorze miedzi (Pentart)

 

 

 

 

 

 

 

 

Podobnie postąpiłam z wiekiem – uzyskałam niejednolite w kolorze wybarwienie (czereśnia z jaśniejszymi smugami miedzi),

wieko dodatkowo ozdobiłam  medalionami, żeby przydać mu elegancji (eko-deco, tabliczka TD01) – najpierw pobejcowanymi, potem wybielonymi woskiem, a następnie pomalowanymi farbą perłową i ozdobionymi transferami (wykorzystałam tu wydruki tych samych różyczek co na bokach, tyle, że użyłam dwóch wydruków – tło stanowi transfer róż w kolorze  srebra, a na nim znajdują się pojedyncze różyczki w kolorze antracytu) 

 

 

 

 

Pozostało jeszcze tylko delikatnie musnąć wszystkie krawędzie złotym woskiem (woskowa pasta pozłotnicza Renesans) żeby je dodatkowo zaznaczyć,

zamaskować plamy w środku pudeł transferem,

 a zawiasy skórzanymi paskami (niestety nie dało się ich wymienić),

 podrasować uchwyty, zabezpieczyć wszystko woskiem bezbarwnym (również firmy Liberon) i poskładać…

 

Tym samym metamorfoza stała się faktem – niciak otrzymał drugie życie…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

14 komentarzyto Woski w decoupage – czyli metamorfoza pewnego niciaka. DIY.

  1. Zuza napisał(a):

    Najulubieniec mój kochany!!! 😀

    I dziękuję, że tak dokładnie opisałaś jak robiłaś – lubię wiedzieć nawet jak nie mam zamiaru naśladować 🙂

    • Viola napisał(a):

      Och, serce roście – że się tak wieszczem podeprę – gdy Cię czytam Zu kochana 🙂
      Najulubieniec… jakież to śliczne słowo :)- dzięki!

  2. Shanna napisał(a):

    Sliczny. Zmiana to juz nie takie hop siup z cyklu stare-nowe. To tak, jakby stuletnia babunia poszla do chirurga plstycznego I wyszla wygladajac jak 30 latka:)
    Zmiana jak najbardziej udana. Teraz bedzie sluzyl kolejne 100 lat:)

  3. rosier napisał(a):

    Za kursik woskowy dzięki! Trochę przejaśniło mi się mojej głowinie. Ale, że też Tobie się Kochana chciało ten kursik robić na tak trudnym przedmiocie do ozdabiania? Podziwiam!!! Wyszedł Ci on prześwietnie! Ja bym chyba jeszcze te wkręty czymś przybrudziła, bo mi zbytnio nowością i współczesnością pachną.

    Zastanawiam się jeszcze nad jednym etapem, mianowicie… na zdjęciu widzę, że po wosku wybielającym uzyskałaś cudny błękitny kolor obok brązowego (też pięknego) drewna. Czy faktycznie tak się dzieje?

    • Viola napisał(a):

      Masz rację, po zrobieniu zdjęć sama zobaczyłam, że te srebrne podkładki są zbyt „nowe” i już je przyciemniłam 🙂
      A ten błękitny odcień wosku to jest wynik wygładzania watą stalową, przy pucowaniu szmatką tego efektu nie ma, mnie się też on podoba…
      No i fajnie, że się kursik przydał – teraz czekam na wyniki nauki – próbuj i pokazuj, to naprawdę świetna zabawa.

  4. Agata-Truskawkownia napisał(a):

    Cudny!
    Uwielbiam takie przemiany. Zabiera to duuużo czasu ale potem jaka jest satysfakcja 🙂

  5. Viola napisał(a):

    Dziękuję za komentarz i za odwiedziny 🙂
    No i zapraszam ponownie.

  6. Grażyna napisał(a):

    Dzięki za ogromna wiedzę z dziedziny wosków 🙂 Przyznam się szczerze, że do tej pory podchodziłam do niech z pewną dozą nieśmiałości…od teraz mam je w planach zakupowych 🙂

    Pozdrawiam serdecznie,

  7. Marta G napisał(a):

    Uwielbiam takie metamorfozy 🙂 Wszystkie Pani prace są świetne i koniecznie muszę spróbować, w moim przypadku będzie to bardziej eksperyment 🙂 http://www.martuskowyswiat.blogspot.com

    • Vika napisał(a):

      Dzięki Marto 🙂
      Tak naprawdę, to właściwie każda decoupraca jest w większym albo mniejszym stopniu eksperymentem, i to dla każdego, dla mnie też 🙂
      Próbuj bez lęku, będzie dobrze.
      A Twojego bloga z przyjemnością sobie obejrzę

  8. tworzycha napisał(a):

    cudeńko, taki bym chciała mieć na swe nitki :))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »