TAAAKA RYBA

Czy ja lubię ryby?

Nie.

Zdecydowanie nie.

Absolutnie nie.

Nie lubię.

Więcej – ryby to jedyne stworzenia boskie, których się najzwyczajniej w świecie boję.

Nie rusza mnie pająk, wąż, żaba, ani nawet mysz czy inny robal. Za to rusza mnie ryba.

Nie dotknę tego za nic na świecie. Nie i już. Obojętnie czy to jest w całości, czy w formie  filetów. Ryba to ryba, nawet rozkawałkowana.

Ja nawet ryb nie jadam. I Wigilia nie stanowi tu wyjątku.

Gdyby nie to, że podoba mi się ich różnorodność, boskie kolory, często w takich zestawieniach barw, że sama nigdy bym na takie nie wpadła (tych egzotycznych), i że kocham chłodne srebro ich łusek (tych naszych), i że godzinami mogę patrzeć na ich taniec i zwinność w wodzie – ot, kobieta zmienną jest i nieprzewidywalną – to mogłyby dla mnie zniknąć z tego łez padołu.

Aż tu kiedyś, niespodziewanie, dostałam RYBĘ (dziękuję raz jeszcze Gosiu) w formie suweniru.

I o cielsku imponujących rozmiarów – 34 x 41 cm! – swojej szklanej powierzchni. Szklanej! Czyli spokojnie swoją niechęć mogłam odłożyć do kąta, bo ona szkła (nawet jeśli ono rybą jest) nie obejmuje.

Bo szkło to ja kocham miłością przeogromną, gdyby ktoś, w co wątpię, jeszcze o tym nie słyszał :).

Bo szkło daje się cudnie malować i przeinaczać.

Bo szkła dawno nie tykałam.

Bo strasznie mi się już chciało tknąć.

Bo… Bo… I bo…

Więc to, że to szkło rybą było, kompletnie się przestało liczyć. Liczyło się tylko malowanie.

No to sobie zmalowałam. Po swojemu. A że – jak rzekłam – cielsko imponujące w swej wielkości ryba miała, to i malowania było, że hej. I mogłam tu wszystko (bo to moje szkło) – i kolory egzotycznych, i srebro naszych, i wszystko inne też…

I nawet mogłam rdzę, z czego skwapliwie skorzystałam i cały spód zardzewiłam 😉

Wiedziałam, że druga TAAAKA RYBA  może  już mi się nie trafić, więc z tym większą ochotą pozbyłam się wszelkich hamulców…

No, a potem… a potem wzięłam na randkę OCD i urodziliśmy wspólnie wiele, naprawdę wiele dzieci. Tak wiele, że z wyborem tych, które dostąpią zaszczytu prezentacji na blogu miałam strasznie dużo roboty. Chyba nawet więcej niż z samymi malowankami.

Tak to już niestety jest, że każdy fragment tego malowanego szkła żyje własnym życiem i aż żal życia tego nie pokazać.

Stąd też ta histeryczna w ilości mnogość zdjęć.

I wcale nie jestem pewna, że wybrałam te naj…

 

15 komentarzyto TAAAKA RYBA

  1. Gocha napisał(a):

    Cudo ! oczu oderwać nie mogę… Nie wiem jak to się robi, ale sama kiedyś tak bym chciała…
    Ps. Od niedawna zaglądam na Twojego bloga. Jestem pod wielkim wrażeniem Twoich prac. Gratuluję pomysłów i talentu. Pozdrawiam 🙂

    • Vika napisał(a):

      Witaj Gocho (Gosiu!) w moim jutrze 🙂
      Bardzo mi miło Cię czytać i cieszę się ogromnie, że tu trafiłaś.
      Mam też wielką nadzieję gościć Cię częściej.
      I fajnie, że Ci się podoba to co robię, dziękuję 🙂

  2. m@rzenia napisał(a):

    No masz, ja uwielbiam ryby, takie nie mrożone, nie filetowane, ze skórką i ościami, a może jednak ośćmi? Jak nic jutro na obiad będzie ryba! szkoda, że nie szklana….
    Piękna ryba twoja!
    I nie potrzebuje wody, grzałki i robaczków 🙂
    I oswojona jest, można ją głaskać i zabrać na spacer 🙂
    Piorunujący ma wzrok na zdjęciu 32 🙂
    15-tej zaś, mogę przyglądać się bez końca…..

    • Vika napisał(a):

      To dobrze, że uwielbiasz, z moją niechęcią się wyrówna i bilans wyjdzie na zero, a tak ma być 😛
      Ja trawię jedynie takie szklane.
      Jaka ja jestem szczęśliwa, jak się komuś moje szklane malowanki spodobają, nie masz pojęcia jak mi to podnosi poziom endorfin.
      Dzięki, dzięki, dzięki 🙂

  3. Grarzynka napisał(a):

    Jestem jeszcze ciekawa jak długo Ty malujesz taką rybę, bo zastanawiam się ile ja bym malowała tyloma kolorami, sposobami i technikami przecież ona ma na sobie kilkanaście przenikających się kolorów a te kolory są zupełnie rzeczywiste. Ogromna praca i piękna ryba i na szczęście nikt jej nie zje tylko jej nie stłucz.

    • Vika napisał(a):

      Ech, im dłużej tym lepsza zabawa, nigdy się nie spieszę 😉
      A ryby będę bronić przed stłuczeniem jak niepodległości.
      Fajnie, że wpadłaś 🙂

  4. Dyzia napisał(a):

    Ryba, a ryba szklana – to insza inszość 🙂
    Przepiękne dzieło! 🙂

    • Dyzia napisał(a):

      Ale łoko jak żywe, i chyba też bym się trochę bała ;D
      Ale z drugiej strony, co taka ryba może zrobić! O! Pająk to coś zupełnie innego, może gonić, dogonić, i zaciągnąć! Brrrrrr

      • Vika napisał(a):

        Tej to ja się ab-so-lut-nie nie boję!
        Nic a nic.
        Nawet na pici kłak.
        Cieszę się, że Ci się podoba. Nawet z tym łokiem 😀

  5. Olinta napisał(a):

    Jak mi się jeszcze kiedyś zaległości na blogach porobią to się potnę. 🙁
    Przeleciałam przez kilkadziesiąt zostawiając ślad, ale Ciebie postanowiłam zostawić na koniec, bo tu się nie da napisać, z że coś jest „fajne” czy „super”.
    Tu trzeba pobyć dłużej, poczytać, foty dokładnie oblukać, a potem skrobnąć coś mądrego.
    Ale dzisiaj tylko tyle, że widzę ogrom pracy włożonej w każdą łuskę.
    Kolory jak z rafy czyli z moją Lawą od razu mi się skojarzyło rybsko.
    O rybach pracę pisałam, więc je uwielbiam.
    Teraz to już głównie jeść oczywista. 😀
    Ale w imię równowagi rozumiem Twoją awersję. 😉
    Widzę, że ona Ci w ogóle nie przeszkadza w ich zdobieniu.
    A pisałam, że kolory cudne?
    Chyba nie, to piszę.
    I pozdrawiam.
    PpP

    • Vika napisał(a):

      Szkło kolory mieć musi, co nie?
      Nawet rybne szkło 🙂
      Tak mi się teraz zwizualizowało – a jakby tak Twoją Rafę vel Lawę obok siebie ustawić… to dopiero byłaby kolorystyczna orgia 😀 😀
      Już to widzę 😀
      I też wiosenne (i ciepłe bardzo) PpP ślę!

      Pamiętaj, że wiedźmińska kawa zawsze dla Ciebie zaparzona czeka.

  6. eLPassja napisał(a):

    Ryba ABSOLUTNIE BOSKA. Se tak myślę, że gdyby tę Twoją „rybkę” prawdziwe ryby zobaczyły, wpadły by niechybnie w kompleksy okrutne, że same jakieś takie szare i nijakie się zdadzą, przy Twojej mieniącej się tysiącem czarodziejskich barw. Tak właśnie se myślę. I bankowo mam rację!!! To nie kłóć się ze mną. 😀 😀

    • Vika napisał(a):

      Ani mi w głowie się z Tobą spierać, dobrze se myślisz 😀
      No chyba, że chodziłoby o te bajecznie kolorowe i tęczowo mieniące się ryby rodem z raf koralowych… te to chyba tę szklana w kozi róg zapędziłyby jednak 😛

      A wiesz?… mam pewne – graniczące z pewnością – podejrzenia co do Ciebie…
      A co tam!
      To nie podejrzenia.
      Ja to wiem 😀
      Ty TEŻ jesteś wiedźmą, jako i ja jestem 😀 😀
      Bo wiedźma wiedźmę zawsze pozna.

  7. Grażyna napisał(a):

    Tak dawno mnie tu nie było, że aż wstyd się przyznać …

    Ryba jest absolutnie zachwycająca !!!
    Ta mnogość barw i ich przenikanie … i oko… rzeczywiście jak żywe …, piękne, trochę może chłodne…
    Wyniosłym spojrzeniem zdaje się mówić: Wiem , jestem bossska !

  8. Vika napisał(a):

    Faktycznie dawno, już nawet nie pamiętam kiedy.
    Ale dobrze, ze z wiosną wróciłaś 🙂
    Dzięki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »