SZKŁO MON AMOUR

 

 

 

 

 

 

 

 Kocham je i przestać nie zamierzam.

Mam nadzieję, że z wzajemnością.

 

Zdobienie szkła jest dla mnie jak katharsis, zmywa ze mnie wszystkie złe emocje, wyzwala…

choć tak właściwie to sama nie wiem co też ono we mnie wyzwala, niemniej jest to niezwykle przyjemne.

Już sama struktura szkła jest dla mnie inspirująca, podoba mi się jego przejrzystość, załamywanie światła, czystość…

No tak, ale skoro to wszystko, co powyżej,  mi się podoba, to dlaczego je maluję, czasem (nawet często) tę przejrzystość i czystość bezpowrotnie niszcząc?? 

No i tego, moi drodzy, to już nie wie nikt, tego nie wiem nawet sama ja, choć podejrzewam, że to właśnie to mnie do tego szkła ciągnie… to, że z jednej strony lubię, z drugiej niszczę… Również być może, że mieszka we mnie jakiś szklany Dr Jekyll i Mr. Hyde, nawet pewnie na pewno mieszka 😉 i szkło stało się moim alter ego… być może… 

Niezależnie jednak od powyższych dywagacji psychologicznych (psychodelicznych?) kocham robić w szkle 😀 i już.

I jak tylko mogę to z dziką radością się temu kochaniu oddaję. 

Tak też było i tym razem.

A że pomysł chodził za mną od dawna i że wciąż poszukuję tematu na warsztaty, to i stało się.

Powstały trzy misy, dwie grają w duecie, trzecia występuje solo. Różnią się kształtem, wielkością, kolorystyką, zastosowanymi technikami i paru jeszcze innymi rzeczami, ale łączy  to, że wszystkie trzy były kiedyś czyste i przezroczyste, czego teraz o nich powiedzieć już nie sposób (choć z tą przeźroczystością to nie tak do końca, bo w pewnym stopniu na jednej ją zachowałam, przynajmniej częściowo).

Te z duetu skręciły w stronę kobaltu, srebra i zgaszonego złota, tworząc coś w miarę spokojnego, w pewnym stopniu dystyngowanego i – jak mówi moja koleżanka zza wielkiej wody – takiego rodem z galerii…

ta solo to miedź, złoto, turkus, brąz, szmaragd, granat, mahoń, i jeszcze z pięć innych, słowem kolorystyczna i fakturowa orgia w czystej postaci… 

a pewne niezwykle wrażliwe dziecko (też zresztą zza wody, choć bardziej na północ) ujrzawszy wczoraj wybiórczo ze dwa zdjęcia onej zawyrokowało kategorycznie – lawa! I miało rację! Ta misa to rzeczywiście lawa – gorąca, rozpalona w jednym miejscu, stygnąca i ciemniejsza w drugim, a zupełnie zastygła, twarda i poszarpana na zewnątrz…

Maćku, niniejszym mianuję Cię  moim naj -najulubieńszym konsultantem.

 

 

 

 

 

Ciekawe, czy  zabawa ze szkłem by Vika byłaby dobrym tematem na warsztaty?…

Misy są wypalane, w pełni użytkowe.

31 komentarzyto SZKŁO MON AMOUR

  1. maria napisał(a):

    …zabawa byłaby dobrym tematem na warsztaty! tylko czy byłoby tylu chętnych zapłacić za taka zabawę, chodzi mi o sensoqwne pieniążki hehehe, bo ba bezpłatny pokaz to masz tłumy… nooo może zestaw chętnych na raz, nooo dwa razy a potem??? pojedyńcze sztuki… chyba że jesteś tym szczęśliwcem co ma duuużooo bogatych znajomych,bogatych? bo za 10, 20 zł to się nie opłaca z domu wychodzić…………….. przerobione!
    jak się pytasz czy są chętni to wszyyyyscyyyy a jak przyjdzie co do czego to naucz mnie za darmo!
    A teraz ta przyjemniejsza strona podobają mi się te twoje zabawy ze szkłem, za? za wszystko:-)))
    na warsztaty to ja może nie koniecznie bo jeżeli nie wszystko wiem jak zrobić to sporo i daję sobie radę po swojemu, choć to wypalanie mnie interesuje ?
    chyba wiem o co chodzi, bo też wypalałam ale te ostanie swoje szkiełka to robiłam klasycznie, mam lakier do piekarnika musze więc sprawdzić czy jeszcze działa:-)
    ale na twórcze i mniej twórcze pogaduchy to zawsze jestem chętna!

    • Vika napisał(a):

      I ja chętnie i twórczo (i bez twórczo też :D) pogadać bym z Tobą rada.
      I wciąż mam nadzieję na tête-à-tête nad filiżanką parującą aromatem boskiej kawy.
      Zresztą chyba w tej intencji pogadam z kula mą kryształową i jakieś zaklęcie o północy wymruczę, nie będę się zdawała na przypadek, bo z nim nigdy nie wiadomo…

  2. Shanna napisał(a):

    No co mam napisac….nic nie napisze. Konsultant juz wszystko powiedzial ”na zywo” i ”na goraco”:)

  3. maria napisał(a):

    … prawda w oczka kole;-(
    ale takie jest nasze rękodzielnicze srodowisko,
    tak długo jesteś dobra, kochana, podziwiana, masz faaaaanów, póki dajesz, jak stwierdzisz holaaaa, ja tez musiałam pomysleć, wymyśleć, poeksperymentować,poszukać w internecie i przerobić to na swoje, co by nie było, ze „zerżnęłam” a gadam ,że wymyśliłam! zawsze znadzie się gorliwa oglądaczka…sama nie umie ale innemu wypowie!musiałam wydać srodki, stracić czas? no może nie była to strata , tak dosłownie, bo się „coś” urodziło, to zaczynają się schody, zaczynasz być beeeee
    nie ma komentarzy, nie ma ochów i achów, wejść na bloga oooo i jeszcze więcej! ale po cichutku, bo po co coś napisać , jak nie ma tutorialu, jak nie ma gotowej recepty, a jak się da to coś uszczypliwego usłyszysz…
    jak się ma pomysły i chce się „swoje’ chronić to musi się mieć duży dystans do „popularności” bo to bardzo ulotna sprawa, ulatnia się jak dym jeżeli nie chcesz zdradzić sekretów…
    Cały decu świat nasz polski podsmiechuje się z pani A za tzw klauzule tajności…
    aaaa do warsztatów też trzeba sie przygotować!
    nie da się porządnie tego robić ot tak sobie na zywioł, na wariata! ale to osobna bajka, nauczanie po polsku.

    Natomiast fajnie jest dogadywać się z osobami, które czują pismo nosem, i stosują regułę 1+1=3
    A jak nie czują to mają dwie możliwości warsztaty niestety płatne albo pech ;-(
    trzeba samemu podziałać, albo kręcić się w kółko.
    chyba, ze są znajomymi królika:-)
    mówię o tzw Akyszach jak je/ ich Vika nazywa;-(
    a kawa? no może herbata już nastawiam wodę:-)))

    aaa własnie na FB widziałam „coś” w twoim stylu !!!
    faktem jest ,że do twoich szkiełek to temu daaaaleko ale mi się tak dodało i wyszło, że … widziałam dziś lepszą wersję takiej samej? miski.

    • Vika napisał(a):

      Gorzko piszesz Mario, ale niestety prawdziwie.

      Zresztą to wszystko, o czym pisałaś, tyczy nie tylko światka decou.
      Właśnie między innymi z tego powodu dałam się namówić na bloga, przedtem wystarczyło mi moje „macierzyste” forum decou…
      Ja jestem gadułą piśmienniczą (a patrz… w realu jakoś tak mam, że zdecydowanie wolę słuchać niż mówić)
      pisze mi się samo, często pokrętnie i nie na temat, ale samo, poza mną, ot palce stukają do bólu, a ja nawet nie nie nadążam czytać 😉 nie mówiąc już o tym, że nie mam wpływu ni kontroli nad tym co tam wystukują i w jakim rytmie to robią. Nie inaczej było na forum, pisały mi się bardziej lub mniej czytelne historie, ale li tylko w moim wątku… no i zaczęły do mnie docierać uszczypliwe uwagi, że tam to tylko prace pokazywać się godzi, w dodatku tylko decou, bo przecież chyba sama wiem, że te moje to… pożalsiępaniebożesą, a nie decou, a na pytania bez ociągania i wyczerpująco odpowiadać muszę, nieważne, że tysięczny raz na to samo! bo taki mój zafajdany obowiązek jako moderatora jest, i skoro akysz już się zniżył i to pytanie raczył zadać, to moim psim obowiązkiem jest natychmiastjużteraz odpowiedzieć i to w dodatku tak, żeby akysz zrozumiał!, a popisywać, bo przecież tych moich wypocin pisaniem nie można nazwać! to ja sobie mogę, ale na forum literackim, albo mogę sobie książkę wydać 🙁
      Cóż, moje prace jakie są, takie są – zmieniać ich nie zamierzam, książki wydawać też nie, ani wtedy, ani teraz, i na pisaninę również wpływu żadnego nie posiadam, odpowiadać na pytania mogę i lubię, ale tylko tym, którzy odpowiedź rozumieją, alternatywnym wyjściem stał się blog, choć na forum też pozostałam – bo trzyma mnie przy nim całkiem pokaźna rzesza osób, które szczerze lubię i cenię.

      My blog is my castle!

      Tu – jak mi się chce – to sobie popiszę do woli, popokazuję co mi w duszy gra i nic nikomu do tego 😉

      I rację masz również i w tym, że trzeba mieć dystans do popularności.
      Nie na darmo starzy Indianie mawiali, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ, nie darmo. Wiedzieli co mówią. Koń pstry, więc nie wiadomo, na którą łatę się akurat trafi, a i płochliwy, to i spaść łatwo, gdy się tych swoich wartości samodzielną, długą i trudną drogą nabytych, bronić zacznie. Ale to tania popularność.
      Ta prawdziwa chyba ma inne podstawy – tam się bardziej liczy życzliwość i przyjaźń.
      Tutoriale… Nie wiem czy zauważyłaś, że wiele z nich zawiera błędy, a to coś jest niedopowiedziane, a to coś nie pokazane, a to pominięte, zastanawiałam się po co? I chyba wiem… są obliczone na wzbudzenie zainteresowania, to taki rzucony wabik, taki jeden z drugim próbuje krok po kroku jak w tutku i nie wychodzi, więc musi dopytać… ale tu już nie jest tak łatwo i odpowiedź uzyska, proszę bardzo, ale już nie za friko … Pewnie, że nie wszystkie takie, ale jest ich mnóstwo.

      A warsztaty? Robię, od dawna robię, choć do tej pory jeno indywidualne, bo i taka formuła bardzo mi odpowiadała, teraz jednak pojawiła się propozycja dłuższych, wyjazdowych i dla większej liczby kursantek…
      Wyjdzie, albo nie, się okaże…

      A, i co znaczy, że widziałaś lepszą wersję takiej samej miski??
      że ktoś też tak zrobił, znaczy jak ja, czy ja jak ktoś?? Rany… chciałabym to zobaczyć…
      No i która to ta lepsza wersja?? 😉

      A herbatę to ja też chętnie (jako odskocznię od kawy, bo ja jednak na tę kawę działam najlepiej), masz cytrynę? Bo ja jak już to z cytryną.

  4. Dyzia napisał(a):

    Znowu trochę prac wrzuciłaś to trochę sobie u ciebie pobędę, załapię się na herbatkę?
    Viki, a gdybyś wyjazdowo była przypadkiem w Warszawie na warsztatach to daj znać, że takie plany masz 🙂 Komu jak komu, ale za twoje warsztaty na pewno zapłacić warto 🙂

    • Vika napisał(a):

      Ty herbaciana jesteś?
      Herbatę serwuje Maria, ale chyba 😉 się załapiesz 😀
      Jak przypadkowo będę w Wawie, to na pewno dam znać (i wcale o warsztaty tu nie pójdzie :D)

  5. Muza ;) napisał(a):

    Troszkę niesprawiedliwa jesteś chyba, pisząc, że na forum ktoś Ci wytykał, że piszesz tam swoje historie, że Twoje prace są „pożalsięboże”, bo nie decou… Twój wątek znam od początku do końca i niezmiernie rzadko widać tam cokolwiek innego, niż – zasłużone zresztą solennie – peany.
    Bardzo mi się przykro zrobiło po przeczytaniu tego wpisu. Nie poważę się już chyba zapytać o technikę wykonania tej czy tamtej pracy…
    Szkło jest przepiękne.

    • Vika napisał(a):

      Muza, dobrze, że napisałaś „chyba” (czyli dopuszczasz inną możliwość 😉 ) bo samą prawdę napisałam, nie raz i nie dwa dostawałam tego typu prywatne (i nie tylko…) wiadomości, i to przeważnie od osób dopiero co zarejestrowanych na forum, czasem wyglądało to tak, że tylko po to się rejestrowały, by móc napisać to, co chciały, zresztą mówiłam o tym już kiedyś, tajemnicy z tego nie czyniąc…

      I niech Ci przykro nie będzie, bo ja pisałam tylko o akyszach! W żadnej mierze nie o Tobie, zresztą napisałam, że lubię odpowiadać na pytania, tyle, że tym, którzy tę odpowiedź rozumieją (czytaj – chcą zrozumieć co do nich mówię) i sami wykazują chęci w poszukiwaniu i samodoskonaleniu, nie czekają biernie, aż ktoś im tę wiedzę uprzejmie poda na tacy, w dodatku prowadząc za rączkę – nigdy się przed taką pomocą nie uchylałam. I nadal jestem na forum po to, żeby służyć radą i wiedzą (przynajmniej tym jej wycinkiem, który posiadam).
      I tyle.
      I cieszę się, że szkło się Tobie podoba 🙂

      • Muza ;) napisał(a):

        Hm, no tak to jest – trzeba uważać na to, co piszemy, tu czy tam. Intencje oczywiste dla autorki niekoniecznie są oczywiste dla czytającego 🙂
        A warsztaty… No, gdybyś kiedyś robiła warsztaty „szklane”, to daj znać 🙂

        • Vika napisał(a):

          Fakt, masz rację, czasem lepiej napisać mniej albo w ogóle… mea culpa 😉
          Ale, do qundulencji, znasz mnie przecież, co nie? 😀
          A na najbliższe „szklane” to chyba się nie załapiesz, bo właśnie czytałam, że nad morze gnać będziesz.
          A te najbliższe szklane – dostałam już potwierdzenie terminu – 19-22czerwca (4 dni).
          Wkrótce pojawi się informacja na blogu.

          • Muza ;) napisał(a):

            Ale ale, czekaj, to będzie w ramach sabatu nad Łódeczką??? Qreczka, to ja się chyba zastanowię nad tym morzem 🙂

          • Vika napisał(a):

            No nie… to będzie w Skorzęcinie, nad jeziorem…

  6. Dyzia napisał(a):

    I o misach nic nie napisałam 🙂
    Kształt mają standardowy, więc to, że są piękne to wyłącznie twoja zasługa 🙂 U mnie wazon dla teściowej stoi do zrobienia, czerń i złoto by pasowały, taki kraczek to niezłe rozwiązanie na szybką dekorację 🙂

  7. maria napisał(a):

    …no i tak to jest! uderz w stół a nożyce się odezwą:-)
    nie wiem na czym to polega? wiem jedno należy przede wszystkim dbać o swoje… a co inni powiedzą to ich sprawa, faktem jest że się tego nauczyłam dużo za póżno, Dyżka może coś na ten temat powiedzieć , bo wtedy, mówiąc brzydko, była pod ręką, sama się podłożyła hehehehe a ja chcący , nie chcący wykorzystałam okazję, do dziś mam wyrzuty sumienia, nooo cóż na kogoś musiało trafić.
    Wtedy zniknęłam z for, smutno mi czasem, bo własnie było tam całkiem spore grono fajnych bab, ale tłum jak to mówisz zarejestrowanych tylko po to by zdobyć bezpłatną wiedzę mnie rozwalił! Dostawałam sporo maili pt jak, dlaczego, czym, gdzie to kupić!!! i w którym kierunku malować pędzlem $%^&*()_+
    I dodatkowo, następna porcja oczekujących na prezenty daj na aukcję charytatywną!
    Jeżeli napisze do mnie np Dyzia i zapyta o coś to chętnie odpowiem, bo wiem że ta moja podpowiedz nie pójdzie w komin, pojawią się fajne rzeczy, ja jej dam coś tam, od niej dostanę coś tam i jest przepływ energii:-)
    Ale jak mam się podzielić za „pocałuj mnie w ….” swoimi „tajemnicami” to sorrrrry ale nie.
    A jeszcze mnie op… bo przecież jak jestem na F. to jego zasadą jest wymienianie się doświadczeniami! może i jest, ale w obie strony. Zresztą co tu dużo mówić same jesteśmy winne temu zjawisku, sam3e wychodowałyśmy na własnej piersi;-) takie postawy, w celach czysto populistycznych… A jak wchodziłam jak to się nazywało wybiórczo w wątki to problem oooo gwiazda, artystka się znalazła, jak nie wchodziłam to ,że F to nie prywatna galeria. a bezpłatną reklamę mogę sobie robić gdzie indziej!!! ludzieeee jak nie urok to … przemarsz wojsk!
    Jest jeszcze coś innego ja nie umiem chwalić czegoś co do chwalenia się nie nadaje! trudno, mój gust? jest z innego kapelusza. Mogę się ustosunkować, coś powiedzieć ale nie będę się zachwycała bo jest czyściutkie, bielutkie i udało się nakleić serwetkę… wg mnie na ochy i achy przyjdzie czas jak się ten ktoś już trochę nauczy i zdobędzie doświadczenia, mogę zachęcić ewentualnie, ale piać nie będę bo nie ma nad czym, sama kiedyś zaczynałam i nie były to dzieła z najwyższej półki, miałam chyba jednak trochę choć pokory i nie obrażałam się jak życzliwie mi podpowiedziały dziewczyny co i jak.
    To było inne grono, na różnych forach są jeszcze niedobitki tamtej „brygady” reszta znikła z mniej więcej takich jak moje powodów.
    Nie ma mnie na F nie ma durnych maili, ochów i achów jest mniej, na blogu jak mówisz robię sobie co chcę, i nikt mi nie mówi, że za mało decu albo coś tam.
    a warsztaty? są, ale najczęsciej u mnie w domku w mojej werandowej pracowni, indywidualne:-) zawsze zapraszam, cen nie mam z kosmosu ale za darmo nie działam,i na całe szczęscie do gara wrzucam z innej beczki!
    A, ze za młoda już nie jestem i zgubiłam gdzieś żyłkę podróżniczą, wiec nie pałam wielką chęcia gnania co chwilę gdzieś w Polskę na zloty i warsztaty, no to mam to co mam, wolę osiadły tryb życia! najeżdziłam się już:-)
    Ale jak co ciekawego, z ciekawymi ludzmi się wykluje:-))) to pewnie spakuję walizę i w autko!
    A kawka, herbatka? zawsze:-))
    wiec jakby co to na herbatkę może być z cytryną hehehehe ( choć nie wiem czy wiesz, ale herbatę z cytryna to wujek Alzheimer lubi) może być kawa dla Dyzi:-)))zapraszam!
    Takie spotkania to jest to co tygryski lubią najbardziej:-))))
    aaa ta miska? w necie poszukam bo gdzieś powinna mieć namiary:-)))

  8. maria napisał(a):

    … łosz matko Vika daj mi po łapach , bo się rozwijam jak %^&*()_
    nie powiem co i po co 😉

    • Vika napisał(a):

      A rozwijaj się niczym ten Twój jedwab cudny-przecudny ile chcąc i do upojenia.
      Ja jeszcze bardziej od pisania czytanie lubię 🙂 🙂 🙂

  9. Olinta napisał(a):

    Cieszę się niezmiernie, że moje akysze się przyjęły!
    Przynajmniej tyle sobie mogę przypisać… 😉
    Ale ja nie o tym.
    Widziałaś jakie słońce piękne na niebie?
    I ten wysoki pułap chmur, który doskonale pozwala obserwować górskie szczyty!
    Czarująco jest!
    Jaskółki się pojawiły.
    Uwiją gniazda, zniosą jajka, odchowają młode, nabrudzą, naśmiecą, ale ile uśmiechów przysporzą!
    Sad kwitnie. Jest kolorowo i jakby nie wiosenne podmuchy wiatru to przysięgłabym, że mi momentami gorąco.
    Czekam już na pierwsze truskawki, potem na inne plony, które zamknę w słoiki, by cieszyć się odrobiną lata i kolorami zimą.
    I to jest to co płynie bez przerwy.
    Życie.
    A w nim to co najważniejsze: rodzina, zdrowie, dom, praca, pasja…
    Są też i akysze.
    Ale po co je zauważać?
    Cudze zainteresowanie karmi akysze.
    Akysze się niszczy nie zwracając na nie uwagi.
    Trzeba być ponad i patrzeć w słońce. 🙂
    O misach nie wspomniałam?
    To przez niedopatrzenie, więc wybacz.
    Psychodeliczną wypowiedź rozumiem w całej rozciągłości.
    Ale jakoś tak nie za bardzo przytomnie spojrzałam na foty.
    I jak mnie siekło, Ci mówię!
    Od razu przy pierwszej!
    Myślałam, żeś oczka wyłupiła memu misiu! 😀
    Śmichy chichami, ale powiedz: nie mam racji?
    Toż to oczęta jak żywe.
    I ta bystra źrenica! 😉
    Była rafa to musiała się pojawić i lawa.
    Dla równowagi.
    Bo ona w przyrodzie była, jest i będzie.
    Akysze też będą.
    Ale będą też dobrzy ludzie.
    Z południowym pozdrowieniem!
    PpP

    • Vika napisał(a):

      Są!
      Dobrzy ludzie są!
      Byli, są i będą.
      I tego się trzymajmy.
      Howgh!!!

      Serio jaskółki?
      I szczyty??
      Jadę do Pless.

      • Shanna napisał(a):

        Jaskolki….wrzosow juz sie odechcialo??? 😛

        • Vika napisał(a):

          Wrzosów odechciało? A w życiu nigdy!
          Wrzosowisk też nie, nie myśl sobie.
          Nie odpuszczę, tyle, że one bliżej jesieni, co nie?
          No i na te nowe ceny muszę bejmów ździebko więcej nasorgować, bo stalowe jaskóły podrożały…

  10. Grarzynka napisał(a):

    Kosmos! No właśnie czy z tego nie można zrobić rakiety kosmicznej? Luksusowa by była.

    • Vika napisał(a):

      Ależ można! Właśnie poddałaś mi fantastyczną myśl 😀
      Kosmicznie Szklana Rakieta.
      Tylko cielsko musiałaby mieć takie bardziej.
      W wzwyż.
      Da się 😛

  11. Magda napisał(a):

    Nawet nie umiem sobie wyobrazić jak takie misy mogą powstać 🙂 Dlatego chętnie bym z warsztatów skorzystała kiedyś jakby była taka możliwość nawet tylko po to by „pomacać” i snuć domysły a jak to z czego:) fajnie to wygląda i jest takie inne TWOJE 🙂

    Mnie zauroczyła najbardziej 3 misa i jej kształt i te piękne pęknięcia:P

    Pozdrawiam ciepło 🙂

  12. smieszek napisał(a):

    Witaj Violu:))))
    Od naszej rozmowy minęło 12 dni… Widzę kolejne twoje wspaniałe prace… Masz niesamowity talent, czuje się w twoich pracach miłość i fascynację, mam wrażenie że twoja wyobraźnia nie ma granic….Twoje opisy emanują ciepłem, są pisane duszą… Wielki pokłon dla Twojej Osoby za to, że chcesz się tym dzielić ze światem:* Ludzie, którzy zazdroszczą są mali, nie są dowartościowani, nie są zgodni z sobą, świat w którym się znajdują nie jest ich, po prostu się nie odnaleźli:( Ale dość o nich!
    Misy są wspaniałe!!:) Mam nadzieję dotrzeć w końcu do Ciebie na warsztaty i mieć przyjemność pobyć chociaż przez moment w twoim wspaniałym jak dla mnie świecie:)))
    Pozdrawiam Cię gorąco:)
    Izka od „misy z urwanym uchem”;)

    • Vika napisał(a):

      Witaj Izko! Jak miło Cię czytać (słuchać Cię też jest miło, wiadomo! ;))
      Dziękuję za piękny komentarz, czuję się dowartościowana…
      a do diaska ze skromnością! – pękam z dumy 😀 ot co, i to jest cała prawda 😉
      A warsztaty już się zmaterializowały 🙂 i to bardzo blisko Ciebie (informacja wisi na belce, na głównej stronie :))
      Fajnie by było poznać cię „na dotyk”, nie tylko na „słuch”.
      I fajnie Cię tu gościć.
      I pozdrów Tomka 🙂

  13. smieszek napisał(a):

    Tomek również Cię serdecznie pozdrawia:)))
    Wiadomość o warsztatach mnie bardzo ucieszyła:)))) Wysłalam zapytanie o szczegóły i jeśli to będzie możliwe to jest ogromne prawdopodobieństwo że skorzystam:):):)
    Uśmiecham się na samą myśl spotkania z Tobą:) Wiem, że prędzej czy później to musi nastąpić bo i innego wyjścia już nie ma;)
    Czy dotarł do Ciebie mój mms z dokończoną butelką?

    • Vika napisał(a):

      No nie, bo moja komóra chimeryczna bardzo i mmsów nie trawi niestety, ale przecież możesz dosłać na e-maila, chętnie zobaczę 🙂
      Ja też się cieszę na myśl o spotkaniu, uwielbiam bawić się w gronie osób wrażliwych i uzdolnionych, ja z takich zabaw zawsze wiele wynoszę i zawsze są dla mnie niezwykłym źródłem inspiracji i – mimo, że to ja występuję w roli nauczyciela (pozornie, pozornie!) to się wciąż uczę czegoś nowego.
      No i na takich kraftowych spotkaniach zawiązują się bardzo trwałe, już nie tylko wirtualne, przyjaźnie, tak! właśnie przyjaźnie, mam na to twarde dowody 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »