SŁÓJ Z WYKOPALISK…

… moich prywatnych, garażowych – to tak gwoli ścisłości, żeby ktoś nie pomyślał, że to artefakt jakiś średniowieczny jest.

Nie jest.

To całkiem współczesny słój typu Weck, zadołowany przeze mnie w ciemnym kącie garażu, bo mi w kuchni zawadzał, a teraz cudownie odnalezion i do łask powrócon, niczym owo dziecię  ukochane, co to od płaczącej matki (…) do zdrowia powróciło cudem.

Też powrócił.

Do zdrowia.

Po wstrząsowej, inwazyjnej i szokowej terapii.

I błyskawicznej, bo rano znaleziony teraz już na półce stoi i  nowym lookiem oczy me cieszy.

Zardzewiony moimi osobistymi rękoma, bez udziału jakichkolwiek soli.

Tym razem wszelkiej chemii powiedziałam stop i zrobiłam go od A  do Z(iet) sama, albowiem kaprys taki miałam 🙂

I wieko zrobiłam, co by kłopotu z otwieraniem nie było.

Jeszcze nie wiem co będzie w swoich trzewiach krył, bo użytkowy on jest, ale coś wymyślę.

Później.

Teraz wystarcza mi, że go mam i na razie niech tak zostanie 🙂

10 komentarzyto SŁÓJ Z WYKOPALISK…

  1. maarzenia napisał(a):

    słój maarzenie ! :))
    przepięknie „zrobiony”, tylko po kształcie można sie domyśleć, że szklane on ci serce ma 🙂

  2. ZUZA napisał(a):

    Omatko! Wróciłam właśnie od mamy, gdzie wszędzie walają się rzeczy oryginalnie zardzewiałe, a ja cały czas zastanawiałam się, jak tę rdzę usunąć i do życia starocie przywrócić… A tu znowu rdza!!! I jeszcze się z niej cieszysz!!!

    A słoiki różniste typu Weck to sobie przywiozłam, ale rdzewić nie będę.. W ogóle nie mam pomysłu na nie…

    • Vika napisał(a):

      O gdybym to ja miała takie oryginalnie pordzewiałe, gdybym miała… to w życiu bym się nie męczyła co by mieć…
      Ale u mnie tego dobrodziejstwa oryginalnego to ani nic, nawet tyle co na lekarstwo, a chcieć mi się mieć bardzo… no to muszę sama z tą rdzą tyrać…

      A swoje słoiki grzybami zapełnij i będą najcudowniejsze na świecie 🙂

  3. Olinta napisał(a):

    Średniowieczny jest!
    Jak najbardziej średniowieczny!
    Bym się zastanawiała co do niego włożyć, no bo przecież nie suszone grzyby Cię proszę!
    To już prędzej metalowe przydasie czy inne takie….
    Albo wiem!
    Zardzewiałe gwoździe masz? Albo śruby?
    Ale nie takie pitu-pitu ino wielkie!
    Jeśli nie posiadasz to pordzew nówki i włóż.
    Jak kto zapuści oko to się mu będzie zgadzało, o! 😉
    Masz upał?
    Ja mam i dobrze mi z nim jak nie wiem co!
    PpP!!!
    P.S. Wyobrażasz sobie w takim słoju cukierki? 😀 😀 😀

    • Vika napisał(a):

      No masz!
      A skąd wiesz, że właśnie o cukierkach myślałam?? 😀
      W tym wysokim, facetowym, trzymałabym takie ślazowe, jak u dziadziusia w Bullerbyn były, a w babowym, co to się robi do kompletu właśnie, pękatym i niższym, lukrecję na ten przykład.
      Będą se stały, oba dwa obok siebie, na stole, a jak przyjdzie gość jakiś, to, w zależności od płci, dam mu pogmerać ręką w jednym albo drugim i pozwolę skosztować specjału.
      Tylko nie wiem skąd wziąć taki ślaz czy drugą lukrecję… Da się to kupić?

      A upał mam rodem z centralnej Afryki i nie napawa mnie to szczęściem, bo ja jesienna jestem, nie latowa. I spać w takim ukropie nie mogę, a co za tym idzie nerw mną szarpie i bez kija nie podchodź. Więc robię – dasz wiarę? – BOMBKI!!! Dla ochłody 😀 😀 😀

      Podeślę Ci zdjęcie, to się pośmiejesz. Chcesz?
      A tymczasem PpP

      P.S. Za miesiąc z ogonkiem będę w Twoich okolicach 🙂

  4. Shanna napisał(a):

    Piekny on.
    A najlepszy tej dynks.
    I juz.
    🙂

  5. Marzena napisał(a):

    O tak ten dynks i mi się :))
    Jednakże i cała reszta do mnie przemawia i chętnie bym u siebie go postawiła i zapełniła… hm…orzeszkami może?
    p.s.
    A kobitka już dołączyła do swego partnera?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »