różany wazon i butla – czyli recykling na całego…

 

 

 

 

 

 

Chciałam mieć wazon. Na taras, bo sezon się zaczął…

Od pewnego już czasu swoimi dusznymi oczyma oglądałam  siebie na tarasie, z ulubioną różaną filiżanką w ręce, pełną parującej, aromatycznej  kawy (najlepiej smakuje rankiem…), przy dopiero co odmalowanym tarasowym stoliku (shabby chic, a jakże), na równie odnowionym tarasowym fotelu, z bukietem róż na stole… i właśnie do tych róż niezbędny mi się wydał wazon.

Przeszukałam dokładnie rodową siedzibę, coby coś na ten wazon znaleźć…

No i wpadł mi w ręce słoik – przywiozłam w nim kiedyś oliwki w zalewie, wiozłam go przez pół świata, bo spodobał mi się jego kształt…

Oliwki zjedliśmy szybko (lubimy ogromnie :)) a słoik został bardzo dokładnie schowany – przecież nie wyrzucę… my w Posen z zasady nie wyrzucamy 🙂 – schowany tak dokładnie, że znalazłam go dopiero niedawno, ale w samą porę, żeby zdążyć przed tym sezonem, co to się właśnie zaczął…

Pobawiłam się ulubioną serwetką, pobawiłam transferem, dodałam trochę złotka tu i tam, więcej tam, bo musiałam zamaskować te „szyny” po których jeździło zakręcatko od słoika – i mam! Wazon tarasowy.

A potem dorobiłam jeszcze butlę – dużą, litrową, na wodę z sokiem i cytryną, ulubiony letni napój Nieletniego – ożeniłam z wazonem różyczkami i czarnymi, transferowanymi napisami, i voila – Nieletni będzie  miał pojemnik na napitek, a ja  komplet na tarasowym stole…

 

7 komentarzyto różany wazon i butla – czyli recykling na całego…

  1. Dyzia napisał(a):

    Piękne słoiki macie w Posen 🙂 Toż to jakiś kielich! Już sam kształt jest super, a zdobienie to już bajka 🙂

    • Viola napisał(a):

      Słoik, sztuk raz tylko… teraz jak na niego patrzę, to sama się dziwię swojemu nieprzewidywaniu 🙁 toż przecież mogłam przytaszczyć ich kilka chociaż, w podręcznym, qndulacja, nie leciał, tylko w głównym – jeden mniej – cztery więcej żadnej różnicy nie robiły już…
      Dzięki Dyzia 🙂

      • Dyzia napisał(a):

        Oj tak, mogłaś więcej, z sześć, bo taki jest typowy kielichowy standard 🙂 A oliwki by się jakoś powoli zjadło 🙂

  2. poddasze.decouart napisał(a):

    Zachwycająca para!Śliczna kolorystyka,no i ta kombinacja motywów. Super! 🙂

    • Viola napisał(a):

      Dzięki Anula 🙂
      Pierwszy raz naklejałam motywy i od ich prawej strony, i od lewej 😛
      dzięki temu jedne różyczki są wyraźniejsze, inne jakby zamglone, powstało wrażenie głębi… nawet samej mi się podoba 🙂

  3. rosier napisał(a):

    Parka iście królewska! Sam Louis XIV byłby nią zachwycony!
    I widzę, że ta różana serwetka też jest Twoją ulubioną.
    Zresztą jakże miałoby być inaczej, skoro różyczki są koloru violette-rose-claire!
    Podoba mi się bardzo zestawienie motywów, transferów, spękań, kropeczek i złota. Niby wiele tego, ale nie mogłoby zabraknąć żadnego z tych elementów.
    No i nadal się upieram przy słowie „doświadczona”, dodam jeszcze „z talentem”.

    • Viola napisał(a):

      Witaj Marto 🙂
      Bardzo się cieszę, że tu zawitałaś (że nowożeńcy Ci się podobają – też się cieszę) i fakt – to moja ulubiona serwetka, bo i róże, i ten jasnoróżowy kolor bardzo mnie chwytają za serce…
      Nad słowami nie będę dyskutować (ech, ta qndulencka próżność…. :P) za to zapraszam Cię w swoje progi tak często jak się da 🙂
      i pozdrawiam, pozdrawiam, pozdrawiam….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »