Róża na róży…

 

 

 

 

… i różą pogania.

 

Bo z tymi różami to już tak jest.

Najpierw człowiek mówi – róże? o nie, nie! bardzo dziękuję, ale żadne takie, co to, to nie – ja nie będę!…  jest tyle pięknych motywów, tyle możliwości, a wszyscy nic tylko te róże i róże… a  ja – nie!  Nigdy-przenigdy! 

 I trwa  człowiek w tym postanowieniu, trwa…

czasem dłużej, czasem krócej, aż  tu nagle przychodzi taki moment, że  tę swoją pierwszą różę popełnia, nieważne z jakiego powodu, nieważne czy z własnej woli, czy pod przymusem.

I przepadło!

Zakochuje się człowiek natychmiast, zakochuje w tych różach na zabój, na dobre i  złe, na śmierć i życie, nieodwołalnie, na zawsze, na amen… a potem  wraca  już do nich stale, raz częściej, raz rzadziej, ale wciąż i wciąż…

A jak już długo taki człowiek  nic z nimi nie robi, to ewidentnie mu czegoś brakuje :), zaczyna tęsknić,  i musi – MUSI –  natychmiast coś różanego popełnić…

Musi, bo się udusi.

A jak jeszcze człowiek kocha vintage… i jak człowiek robi dla siebie (czyli człowiek żadnych ograniczeń nie ma, czytaj: hulaj dusza piekła nie ma),

a i tych róż już dawno człowiek nie popełnił 😉 …

no to…

no to wtedy powstaje coś takiego 🙂

Chustecznik Vintage Rose Collection

czyli róża na róży różę różą pogania.

 

Drewniany chustecznik z wielowarstwowymi przecierkami, z motywem róż vintage i transferem napisów, postarzany

 

15 komentarzyto Róża na róży…

  1. ma.ryska napisał(a):

    taaaa, czyli mamy sczochraną róże, albo sczochrane róże…
    do bólu, aż chciało by się zapytać coś ty im za krzywdę zrobiła? gdzie je trzymałaś, ze takie „zmęczone” życiem!
    A i prawdą jest,że jak człowiek na róże „zaskoczy” to ma prze…chlapane, będą się pojawiać i pojawiać.
    Coś wiem na ten temat, bo jak potrzebny mi jest motyw kwiatowy to się okazuje,że to znowu będą róże:-)))
    Lubię takie klimaty więc tu zaglądam!
    Ale tym razem moje oko zaczepiło się nie na górze ale na …tyłeczku;-)))podoba mi się wykończenie pracy! czyli to coś o czym wielokrotnie się zapomina?, bo szkoda włożyć odrobinę więcej pracy? a pudełeczko jakby nie był piękny wierzch , duuużo zyskuje „zrobione” do końca do środka też zajrzałam;-)))
    jako stara decoupażyca……
    pozdrawiam m

  2. Viola napisał(a):

    Oj dałam ja im popalić tym razem, dałam, wytargałam, sczochrałam i na dodatek jeszcze ostro przetarłam :)ale jakoś nie protestowały, potem mi się ich żal zrobiło to je trochę podmalowałam 🙂
    a co się tyczy tych tyłków i innych środków, to ja je zawsze zdobię, jakoś tak już mam, że muszę – wszystko robię, widać czy nie widać… od a do zet,
    pewnie to belferstwo ze mnie wychodzi (a jestem nim genetycznie obciążona) – zgodnie z zasadą jak wymagasz, to najpierw sama zrób…

    A róże to jak złocenia, nie? Raz spróbujesz i wpadłaś! Nic tylko złocisz (srebrzysz/miedzisz)i złocisz, a potem znów złocisz, mimo, że wiele razy już mówiłaś BASTA! i co? i qundulencja mać – znów złocisz!

    A jest jeszcze i trzeci element równie mocno uzależniający – miki 🙂 ale Ty to już przecież wiesz 🙂
    Właśnie parę minut temu odebrałam przesyłkę od Domi z kolejnymi mikami, siedzę sobie i napatrzeć się nie mogę na te cudne kolory i aż mnie ręce świerzbią, żeby je wypróbować i taką triumwiratową pracę zaraz machnąć gdzie to róże ozłocone, mikami maźnięte będą 😀

  3. Grarzynka napisał(a):

    Fantastyczne pudełko, choć ja nie z różanego towarzystwa i ilość postarzeń bardzo godziwa a zadnia część też super, choć Twoje pudełko paryskie odmieniło moje patrzenie na decu no i jeszcze puszki tez zmieniły mój światopogląd. Szok po prostu i rewelacja i własne spojrzenie dlatego czekam na każdą nową rzecz.

  4. Viola napisał(a):

    Hej Grarzynko, witaj w moim jutrze 🙂
    I mi tu nie qunduleńć o jakichś zmianach patrzeniowo-światopogladowych 🙂 ja uwielbiam Twoje vintagowe patrzenie na świat i bardzo proszę tego patrzenia nie zmieniać! Bo gdzie ja będę wpadać oczy napaść, no gdzie???
    I dzięki za odwiedziny 🙂

  5. poddasze.decouart napisał(a):

    Pasują mi takie różane motywy. Ostatnio nawet bardzo. A w Twoim wydaniu to już prawdziwa uczta dla oczu!Szczególnie zachwyciły mnie te kolorystyczne smaczki. :)))

  6. Dyzia napisał(a):

    A ja się różom ciągle opieram z powodzeniem, może dlatego, że rzadko kiedy występują w szarościach 😉 Ale tyłeczkowi rzeczywiście trudno się oprzeć 🙂

    • Viola napisał(a):

      Toż przecie mówię, że się człowiek opiera… do czasu 🙂
      Ale kiedyś na pewno tę swoją pierwszą różę popełnisz… mowy nie ma, żeby nie 🙂 zrobisz… i wtedy pogadamy 😀

  7. Magda napisał(a):

    Niesamowite są twoje prace:) będę tu często zaglądać 🙂

  8. małgorzata napisał(a):

    witaj
    a ja chwalic nei będę – nie dlatego że mi się nei podoba co to to nie – podoba i to bardzo- ale to oczywista oczywistość więc powiem tylko
    wooooow i cuuuuuudne
    i na koniec to co najważniejsze
    zazdraszczam tak tak Kochana zazdraszczam z caaałęgo serca, a że duża jestem to i to zazdraszczanie ( z zazdrością nie mylic proszę) jest ogromniaste i cieszę się nader mocno na nasze wspólne weekendowe docu – czary .

  9. Joaśka napisał(a):

    Serwetnik w róże malowany … majstersztyk .

    Pozdrawiam
    Joaśka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »