POD SŁOŃCE…

– Wies co? Wyglałem w chińcyka!
Tsy lazy! Tsy!!!!
Az sam nie wiedziałem, ze jestem taaaki zdolny…
Zaskocyłem się!!!

 

 

Takim oto tekstem uraczył mnie Budrys Młodszy jakiś czas temu.
Spojrzałam wtedy na tego ledwo odrośniętego ponad kolana bajtla, na ocean szczęścia w szafirowych jeziorkach, co to je po obu stronach nosa ma, i pomyślałam, że też bym tak chciała…
Zaskoczyć się.
Chociaż raz.

No i proszę – chcieć to móc – bo oto stało się.
Zaskoczyłam się.
I to jak jeszcze! Na całego, rzec można.
A wszystko za sprawą jednej butli, którą ostatnio zrobiłam.
A ja przecież tych butli, to… no, wiadomo co.
A tym razem sięgnęłam po nią sama, bez przymusu.
I wcale nie w celach terapeutycznych (a to mi się zdarza w stanach furii, wtedy  rzucam taką na ołtarz decou, żeby się odstresować, wyżyć do wypęku, żeby wyrzucić emocje, żeby po skończonej pracy móc bez żalu tę taką na beee o najbliższy mur spokojnie roztrzaskać, co prawda jeszcze nigdy nie roztrzaskałam, ale wystarczy mi już sama świadomość, że mogę).
A tym razem byłam w pełni władz umysłowych (hmmm… właściwie już samo to stanowi zaskoczenie), działałam świadomie i z premedytacją – chciałam zrobić butlę. Tę dokładnie butlę.
Mając do wyboru cały arsenał skrzynek, tac, herbaciarek czy innych talerzy – ja chciałam butlę. No!
Ale nie tym jeszcze się zaskoczyłam (może trochę tak, ale tylko trochę).
Tak naprawdę się zaskoczyłam, jak uświadomiłam sobie ile satysfakcji dała mi praca nad tym znienawidzonym przeze mnie przedmiotem.
Satysfakcji i czystej radości.
I zadowolenia z wykonanej pracy.
I tym jeszcze, że po raz pierwszy nie miałam chęci natychmiast wszystkiego zmywać i zaczynać od początku, inaczej…
Zaskoczyłam się!

Może to za sprawą kształtu, a może jej koloru tego najbardziej mi bliskiego odcienia brązu?
A może motywu, który nie jest przypadkowy, a który odzwierciedla moje rozdarcie między miłością do widoku nagich drzew i rysunku gałęzi na tle nieba, niczym etruskich filigranów i najpiękniejszych koronek stworzonych przez niedościgłą Naturę, a tęsknotą za wiosennym słońcem.
Stąd to drzewo i stąd kolor nieba za nim – drzewo jeszcze zimowe, ale niebo już złotego, wiosennego zmierzchu…

POD SŁOŃCE.
Właśnie tak – pod, a nie po, bo to jakby patrzeć na te filigrany pod słońce…

Takie imię otrzymała butla.

Pierwsza, którą lubię.

Zaskoczyłam się.

Zdjęć milionpięćsetstodziewięćset, w różnych konfiguracjach – z lampą i bez, w świetle sztucznym i naturalnym – bo za każdym razem butla się zmienia…

A oto i rzeczona żona 🙂

14 komentarzyto POD SŁOŃCE…

  1. Dyzia napisał(a):

    Następna piękna butla 🙂 Najbardziej podoba mi się zdjęcie 12 – jak bym pod gotycką katedrą stała 🙂

  2. Vika napisał(a):

    No, prawie jak barcelońska Sagrada :P, co nie?

    A chcemy jechać i stanąć pod tą prawdziwą, chcemy?
    Możemy, bo chcieć to móc. 🙂
    Może nawet ktoś się jeszcze przyłączy…

    • Dyzia napisał(a):

      Chyba miałam na myśli paryską Notre Dame, bo tąże widziawszy na własne piękne oczy 🙂
      Sagradę też trzeba ujrzeć, więc weźmy przyłącze z Pszczyny i jedźmy! ;D

  3. rosier napisał(a):

    Z Sagradą mam złe wspomnienia, okradli mnie tam.
    A pod inną prawdziwą możemy… Na ten przykład Reims, ale tam w w pobliżu drzewa nie znajdziesz, natomiast za Notre-Dame, tą najbardziej znaną, w ich cieniu przysiąść można.
    Natchnienie florą murowane i nie tylko florą. Ale to wiesz na pewno!
    To łyse drzewo się świetnie wpiją w kolor i kształt butli!
    Ty je na szlag transferowałaś czy coś innego???
    Bo mi tak jakoś błysk z niektórych fotek po oczach daje. 🙂
    Z pozytywnym myśleniem, na taaaak! Zdecydowanie!

    Teraz widzę, że ja taką samą butlę sprofanowałam, bo na olej do swej kuchni ją zrobiłam. Takie tam oliwki i bukłaki nakleiłam i nie wiem czy ją w ogóle teraz pokazywać… 🙂

    +piętnastostopniowe buziaki Ci ślę! Mniemam, że wiosna już za rogiem.:)

    • Vika napisał(a):

      Właściwie to wszystko jedno pod którą, byle wspólnie 🙂
      Tak mi chodzi po głowie jakiś wypad w doborowym towarzystwie, wsio rawno Italia, España, czy inny Cyprus, byle razem…

      A transfer na szlagaluminium, dobrze zgadłaś 🙂
      I to też jest butla do kuchni – mojej własnej, jeszcze nie wiem czy na oliwę, czy inny ocet, się zobaczy.

      U nas też wiosna już za rogiem się czai, a wiesz, że forsycja to pewnie zaraz się zażółci?

  4. Renata Połeć napisał(a):

    Dawno mnie tu nie było 🙁 A tu proszę… Cudo – nowa Butla (nie mylić z butlą) zakwitła bursztynową poświatą… Już się nie mogę doczekać wiosny w Vikowym wydaniu 🙂

  5. Olinta napisał(a):

    Ileż ja się już elaboratów na temat tych Twoich znielubionych napisałam, o ranuśki…
    I jak jeszcze raz usłyszę, że Ty na te na „B” mówisz beeeee lub bleeee to przyrzekam przy świadkach, że Ci będę za każdym razem powyższą pod nos tkać.
    Toż to święto mamy skoroś zadowolona z tej na „B” jest! 😀
    Niech przeszłość wpadnie w czarną dziurę zapomnienia, a Ty się nawet nie odwracaj tylko sięgaj po następną.
    Tę na „B”, a nie czarną dziurę ma się rozumieć!
    Czternaste obejrzałam już kilka razy, bo najfajniejsze.
    A na osiemnastym to dla mnie istna caryca.
    Czym mnie ujęła najbardziej?
    Biżu, wiadomo… 😉

    Ciepłe barwy, więc mi dobrze!
    PpP

    • Vika napisał(a):

      No ale przecież wiesz jak jest, nie?
      WYJĄTEK POTWIERDZA REGUŁĘ.
      Tę lubię. Bardzo. Ale żeby tak od razu zmieniać orientację, to chyba jednak nie-e… Głupio bym się czuła, tyle lat nielubienia i niby, że już nie? Skończyło się? Że jedna jaskółka i zaraz wiosna już?
      No nie wiem, nie wiem…
      Ale idę za ciosem i robię siostrę ulubionej 🙂
      Goła ma ten sam kolor cudnego, ciepłego brązu, koszulinę jej oblekę taką samą (prawie, bo to wiadomo, że bliźniacza nie będzie) i obie będą w osobistej kuchni mej straż pełniły 🙂
      Poszłam sobie jeszcze raz czternaste zobaczyć. No fakt, fajne. To awers, na trzynastym jest rewers, widzisz, że „parzenica” inna?
      Na siostrze będzie jeszcze inna.
      No to lecę do roboty, póki fala mnie niesie.

      Ciepło mam, to PpP cieple dzisiaj 🙂

  6. Marzena napisał(a):

    Eee Ty się z nami droczysz tylko.. Ty szklane kochasz a ta i inne poprzedniczki szklane przecież 🙂 Mi tam się podoba i ta i inne bo nieziemskie są wszystkie jak jedna.
    A ta i kolor spodni i wierzchni ma bardzo przyjemny. I jeszcze jaką piękną biżuterię włożyła, jak na bal jakiś 🙂

    • Vika napisał(a):

      No. Biżuterię ma fajną i będzie robiła za męża, bo właśnie dorobiłam jej/jemu żonę, w tym samym kolorze spodni(m) 😉 ino bardziej przysadzistą w formie. No wypisz-wymaluj – żona 😀

  7. Marzena napisał(a):

    A miałaś jej siostrę, towarzyszkę zabaw kuchennych zmalować a Ty -proszę – żonę jej zafundowałaś. Czyli nici z zabawy, same obowiązki już teraz :))
    Ale z taką parą to Ty pewnie niejedną pyszną kolację zmajstrujesz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »