PIERNIKOWY SŁÓJ O ZAPACHU CYNAMONU I GOŹDZIKÓW…

Tak naprawdę nie pachnie (jeszcze nie pachnie, bo nie zamieszkały w nim pierniki – jeszcze 😉 ).

Ale sam jego widok uruchamia  we mnie jakieś tajemnicze receptory,  za pamięć zapachów odpowiedzialne, i ja ten zapach czuję. Już. Teraz. Słodki i świąteczny…

 

  Słój utrzymany w stylu vintage i w kolorystyce cynamonu i pierników właśnie, z zimowymi, delikatną kreską malowanymi widoczkami, podrasowanymi białą i skrzącą miką, mającą za zadanie śnieg udawać.
Widoczki są stonowane, nie rzucające się nachalnie na plan pierwszy, takie trochę jakby ze sfery marzeń.
Takie trochę jak z baśni o nocy wigilijnej…

No i  słój nosi w sobie tajemnicę.

Niewidoczną na pierwszy rzut oka, ale ona jest (jest ich zresztą więcej 😉 ) otóż ma on sekretne miejsca, które, choć tego nie widać z zewnątrz, są transparentne i gdy słojowy brzuch  wypełni się piernikami, to one tam właśnie widoczne się staną i zagrają ciemniejszą plamą.

Jednym z takich miejsc jest niebo nad lasem (na trzecim zdjęciu) – teraz wygląda jak delikatne, przedwieczorne niebo, lekko opalizujące niedawnym zachodem słońca, ale jak w środku są pierniki, to ono ciemnieje i wygląda jak chmura brzemienna  śniegiem 😛 ot, taka niespodzianka 🙂

 

No a potem powstał jeszcze konik…

19 komentarzyto PIERNIKOWY SŁÓJ O ZAPACHU CYNAMONU I GOŹDZIKÓW…

  1. Shanna napisał(a):

    O ja cie krece. Cudny on. Az sie chce piernika.

    • Vika napisał(a):

      To część takiego świątecznego kompletu, reszcie nie dało się zrobić zdjęcia niestety…
      A pierniki już piecz, bo ja chyba w tym roku zwyczajnie nie zdążę.

  2. Dyzia napisał(a):

    Ty to umiesz opisywać tak, że aż ślinka cieknie 🙂 I na pierniczki i na widok słoiczka. Te transparencję-niespodziankę jako żywo pamiętam jeszcze z zeszłego roku, może… Tamten już ci niepotrzebny? Bo wiesz, chętnie przygarnęłabym ;D

  3. Violetta napisał(a):

    Wiesz, co…. Nie gadam z Tobą. Co już trochę się naoglądam, popodziwiam, poskręcam się z zachwytu i pomarzę o pozbyciu się swojej kwadratowej głowy to Ty, z czym takim …. Cuda, cuda, cuda!!!. Spać nie będę mogła.. A wiesz, że chorowita jestem i to się dla mnie może źle skończyć.. Ale cóż może poczujesz się winna i jakieś zadośćuczynienie własnymi raczkami ( anielskimi) stworzone przekażesz na walkę z moją chorobą. Poważnie jesteś jak zwykle anielska, choć wiedźma (kochana)!!!!

  4. Marzena napisał(a):

    I cóż tu napisać. Mogłabym sobie jakąś formułkę zachwycająco-podziwiającą stworzyć i wklejać za każdym razem jak nam takie cudo do oglądania zafundujesz 🙂 Nawet nie umiem sobie wyobrazić twórczego procesu owego słoja. Ale pozachwycam się i powącham z chęcią. Bo i ja ten zapach poczułam.
    A koń jaką cudna grzywę ma!

    • Vika napisał(a):

      Na takie zapachy cynamonowo-korzenne czekam zawsze cały rok, kto wie, czy nie bardziej nawet niż na same święta…
      Uwielbiam jak w domu pachnie pomarańczą, goździkami i kardamonem.
      I uwielbiam pieczenie pierników.
      Wtedy najbardziej czuję święta. Może mi się uda trochę upiec przed sobotą? 😉

  5. Violetta napisał(a):

    Książkę czytam i czytam i jest tak piękna, że nie mogę się od niej oderwać. Poczytam odkładam i znów wracam. Jasne, że wpadnę na dalsze prostowanie mojej kwadratowej jak już wspomniałam głowy. Pewna jestem, że znów zrobisz mi w niej zamęt, ale co tam.. nieprzespanych kilka nocy..wiadro wylanych łez ( nad sobą) i potem cudowne wspomnienie wspólnych chwil i kolejna cudowna rzecz moja na własność. Pozdrawiam Cię cieplutko i do usłyszenia ( szybciutko)
    Ps. Dbaj o swoje cudowne rączki, co to takie cuda tworzą

    <3 <3 <3

    • Vika napisał(a):

      No, moja księga też już wykończona, ale jednak skrewiłam i nie zrobiłam AŻ tak mrocznie, jak się odgrażałam ;). Teraz żałuję trochę…

      A co do prostowania Twojej kwadratowej, to ja uwielbiam w niej mieszać i zamęt czynić, więc wpadaj jak tylko przyjdzie Ci ochota.
      I kombinuj co by tu teraz na warsztat wciągnąć.

      P.S. Moje raczka, he, he, Cię pozdrawiają 😛
      I ja też!

  6. Olinta napisał(a):

    Patrzę na ten słój i tak sobie myślę, że on dla Ciebie powstał.
    I nie wiem czy wiesz, ale niektóre butle też dla Ciebie powstały.
    Lubi Cię i jeden rodzaj szklanych opakowań i drugi.
    Jeden na stałe, a drugi na ciecze.
    I dochodzę do wniosku, że może Ty flaszencji nie lubisz, bo Ci się z płynami kojarzą?
    Może ty bardziej STAŁA jesteś niż CIEKŁA?
    No przecież jakoś to trzeba wytłumaczyć do jasnej wąskiej!
    Zastanawia Cię to czasem czy tylko mnie to trapi?
    Znacznie bardziej bym wolała, żebyś flaszki TEŻ robiła z lubością.
    No bo jak to mówi Przygruntowa: „nie ma co się gwałcić”. 😀
    Patrząc na słój gwałtu nie czuję.
    Wręcz przeciwnie.
    Czuję spokój, ciepło, ciszę, no i słodycz.
    Tylko czwarte wprowadza niepokój czy aby te pierniki NA PEWNO z ziemskich ingrediencji zrobione są. 😉
    A qń? Musi TAK wyglądać skoro TWÓJ Ci on! 🙂
    PpP

    • Vika napisał(a):

      No toś pojechała po bandzie, w sensie, że niby te butle, że dla mnie i że powstały.
      No qń by się uśmiał.
      W sensie, że zarżał.
      By.
      My czujemy do się awersję głęboką, w sensie, że niby te butle i ja,
      i chyba jej źródło (w sensie, że tej awersji) z poprzedniego życia się jeszcze ciągnie (w sensie, że taka silna),
      i jeszcze silniej podejrzewam, że ktoś mi je (w tym poprzednim) pod nogi rzucał w charakterze kłód, bo może nie miał akurat żadnej porządnej normalnej pod ręką i brał jak leci.
      W sensie, że leniwy jak pierog był i szukać prawdziwej mu się nie chciało.
      A ja się tak wqundulenciłam, że mi się przeciągnęło na to. W sensie życie.

      (zauważyłaś, że młodzież ostatnio nadużywa wyrażenia „w sensie”?? wiem to po Nieletnim, który wręcz z lubością wali je w każdym zdaniu, w sensie, że przesadza grubo… i zmusza mnie to do interwencji słownej, w sensie, że roboty mi przydaje jałowej, w sensie bezefektywnej, bo spływa po nim jak po kaczce, w sensie kaczorze, a ja się przemęczać nie lubię, w sensie, że sprzeczne to z moją naturą jest, w sensie przemęczanie, że sprzeczne)

      Cieszę się, że czujesz spokój, ciepło, ciszę, no i słodycz.
      Korzystaj, póki możesz, bo wkrótce się zmieni, he, he, w sensie, że… sama zobaczysz 😀 😀 😀

      PpP i PcP

  7. Olinta napisał(a):

    Ale że w jakim sensie nadużywają wyrażenia „w sensie”? 😀
    Mnie to mniej drażni niż wszechobecna fajność i super.
    Oczywiście sama używam, ale wiem, że za często.
    Szczególnie w piśmie.
    Ale to co mnie przyprawia o marszczenie stosu pacierzowego to zmiękczenia.
    Pal licho, jak matka do dziecięcia mówiąc robi z siebie niedojdę.
    Hormony jej grają w czerepie to nie potępiam zanadto.
    To znaczy wytrzymuję trzy minuty, a potem tłumaczę, że dziecko się nauczy tak mówić i zostanie idiotą. 😀
    Ale jak dorosły w mojej obecności mówi (najczęściej jest to oczywiście akysz), że ma ochotę na chlebuś z masełkiem czy zaprasza na ciasteczko i herbatkę to mam od razu śmierć na twarzy.
    Widział to kto?
    Jedyne zmiękczenie jakie toleruję to śledzik.
    Właściwie to setka też jest zmiękczeniem od sety.
    I też mi nie przeszkadza… 😉
    Tak więc nie rób mi przypadkiem kawusi droga Vikuś, bo Ci kopniaczek zaserwuję bucikiem o rozmiarku 40. 😀 😀 😀

    Zasypiam na stojąco.
    Do bombek pójdę jutro, bo dziś dałabym radę napisać tylko, ze fajne i super są. 😉
    PpP

  8. Vika napisał(a):

    Fajność i superowość to słowa-klucz, wolę takie, niż to na ka…
    Za to przeciw zdrobnialnictwu to jestem całym jestestwem swoim z Tobą!!!!
    No bo jak to, qundulencja, brzmi – „kochanieńka Ciemuchno, wpadaj wiedźmusiu szybciutko na blogusia i stukaj tymi paluszkami w klawiaturkę mocniutko i gęściutko, bo Vikusia oczka Twoją pisaninką chce nacieszyć”…
    No żenadka 😀 😀 😀

  9. Renata Połeć napisał(a):

    <3 <3 <3 – jak zawsze…

  10. el.passja napisał(a):

    Słoik na pierniczki, że „klękajcie narody!!!” o czym mam nadzieję, że dostatecznie jasno się wyraziłam w Krainie Czarów. Jeśli zaś niewystarczająco jasny był mój przekaz, to wiedz że mowę mi ajuści 🙂 odebrało!

    Co zaś się konika tyczy, to skradł moje serce na amen w pacierzu i chcesz czy nie, to plagiat w tej kwestii popełnię, bo inaczej normalnie nie wytrzymam. 😀 Se muszę zrobić choćby, tylko ciut ciut podobnego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »