PATERKA, MAŁY KLEJNOCIK DLA EWY…

 

 

 

 

Niewielka, szklana paterka.

Była wyzwaniem, bo musiałam  zdecydować, którą jej część (wnętrze czy zewnętrze) wyeksponować. Myśl, że obie, odrzuciłam od razu, była zbyt mała. Postanowiłam więc, że tym razem środek będzie stonowany, a poszaleję sobie na zewnątrz.

I tak też się stało. Narzuciłam sobie niebywały reżim, wszak miałam pod ręką alkohole w całej palecie barw. Nie raz i nie dziesięć cofałam rękę, która już, już sięgała po kolejne kolorowe buteleczki, nie raz i nie dziesięć z żalem odstawiałam słoiczki z pastami.

W zasięgu ręki pozostawiłam tylko miedź, zieleń, złoto, czerń i turkus. Udało się, choć przyznaję  bez bicia – lekko nie było.

Środek powstał spokojny. Głównie w kolorze miedzi, która jest tu kolorem przewodnim i tylko gdzieniegdzie przebija zieleń, złoto,  i czerń. 

Mogłam odetchnąć.

I z ulgą przeszłam do następnego etapu – do zewnętrznej części, gdzie już żadnych ograniczeń sobie nie stawiałam.

Poszło gładko, tak myślę, bo bardzo szybko przestałam kontrolować co robię – robota robiła się sama, a ja błądziłam sobie spokojnie po łąkach i polach świata równoległego.

Pamiętam tylko, że okułam ją srebrem, choć jak potem na nią spojrzałam, to samej trudno było mi w to uwierzyć…

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »