Ocalić od zapomnienia…

 

 

 

… i nie pozwolić na banicję w niebyt…

Miałam ci ja kiedyś fotel,  chwaliłam sobie  to mienie, bo wygodny był jak rzadko, stary, jak lubię i w dodatku „po rodzinie” spadkowy, więc i ładunek emocjonalny w sobie miał.

Ale podobał się nie tylko mnie, więc, choć z bólem serca, oddałam.

Tęskniłam jednak za staruszkiem nieustannie, szukałam takiego samego wytrwale, z zapałem godnym lepszej sprawy, i w końcu znalazłam.

Był identyczny (noooo… prawie, różnił się maleńkim szczegółem,  szczególikiem ledwie, niewartym nawet wspomnienia), za to  w stanie absolutnego rozkładu, w dodatku w kolorze – fuj! – zgniłoorzeszkowym  ;).

Ale był już mój i w dodatku za psie pieniądze, co u nas, w Posen, jest nie bez znaczenia 😀

Umyłam go dokładnie, ba,  szczotą nawet wyszorowałam , co wcale mu urody nie przydało, bo do końca szpetotę tego mojego nabytku ukazało…

wyrzuciłam tapicerkę bez żalu żadnego, a nawet z ulgą, pomalowałam, potransferowałam, tu i ówdzie pomazałam metaliczną miedzią i – co najważniejsze i, nie powiem, najbardziej satysfakcjonujące – dałam całkiem nową, własnoręcznie wykonaną tapicerkę z grubego lnu, który wygląda jak żeglarskie płótno.

I już mi nie jest tak żal 🙂

11 komentarzyto Ocalić od zapomnienia…

  1. Misiówa i Spółka napisał(a):

    Bardzo oryginalny fotel, gratuluję…masz talent.Ciekawy blog, gratuluję:)))pozdrawiam

  2. Dyzia napisał(a):

    Tak patrzę i patrzę i myślę sobie, że musi być wygodny 🙂
    Fajnie siedzieć w wygodnym i pięknym fotelu. Nie wiem, czy już tapicerowałaś meble, ale ten wygląda porządnie, fajnie, o pięknym płótnie już nie wspominam. Reasumując: good job!

    • Viola napisał(a):

      Tapicerowałam kiedyś krzesła, ale nazywanie tamtego „tapicerowaniem” to chyba nadużycie, bo to było coś z cyklu „połóż-naciągnij-przytrzymaj-strzel takerem”…. ale to tutaj, to już chyba tapicerowanie, bo i kształt poważny, i wypełnienie, i nawet te pasy pod do położenia 🙂
      A mam obiecany następny, równie nadgryziony zębem czasu, tylko ponoć większy, ale w podobieństwie do mojego za brata może robić 🙂

  3. Magda napisał(a):

    Niesamowite krzesło! jestem ciekawa jak wyglądało przed przemianą!

    Tapicerki i pomysłu gratuluję 🙂

    Transfery fajnie współgrają z całością krzesła. Widać wszelką dbałość o każdy szczegół, zwłaszcza jak się patrzy na te miedziano metaliczne fragmenty 🙂

    • Viola napisał(a):

      Oj, obraz nędzy i rozpaczy to był, nic tylko usiąść i płakać… tyle, że drewno w dość dobrym stanie, bo porozsychania nie liczę, za to ta, pożal się Boże tapicerka… ufff…dobrze, że już jej nie ma 🙂

  4. poddasze decouart napisał(a):

    Mebelek klimatyczny,pięknie odnowiony.Ma tylko jedną wadę….nie jest mój, niestety!

  5. Grażyna napisał(a):

    Już na pierwszy rut oka widać, że fotel jest bardzo wygodny, podoba mi się jego kształt i sposób w jaki go ozdobiłaś. Podziwiam własnoręcznie zrobioną tapicerkę – dla mnie to kosmos 🙂

    Pozdrawiam serdecznie,

    • Viola napisał(a):

      Dzięki, faktycznie z tą tapicerką, tak od A do Zet mierzyłam się pierwszy raz :)i do końca to nie wiedziałam co z tego wyjdzie…

      Pozdrawiam równie serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »