obiecanki-cacanki…

– Mamuś, pamiętasz?

– Jasne, że pamiętam… a o którym mówisz? – rzuciłam nieprzytomnie, bo błądziłam właśnie w światach równoległych i usiłowałam wymyślić, jakby tu zrobić emalię, bo qundulencko by mi przypasowała w takiej jednej skrzynce…

– Nie pamiętasz! – Nieletni spojrzał na mnie z wyrzutem tymi swoimi szarymi oczyma, błysnął gniewnie szkłami w okularach i oskarżycielsko wycelował palec gdzieś w okolice mojej krtani – Nie pamiętasz! A obiecałaś, że zrobisz…

rany zanieczyszczone… o czym to ja nie pamiętam, a młodemu obiecałam? – pomyślałam w panice, bo obietnica dziecinie rzecz święta.

– Synuś, no co ty – wzruszyłam nonszalancko ramionami, że niby wszystko pod kontrolą i dobrze wiem, o czym dziecię kwili – pamiętam, pamiętam… wszystko pamiętam, tylko nie wiem o którym mówisz, wiesz – taka wybiórcza skleroza…

– Taaa, pamięęęętasz… akurat!… jakbyś pamiętała, to byś wiedziała… i nie żadna wybiórcza tylko totalna! – Nieletni się chyba ździebko zezłościł, bo przewrócił oczyma, co u niego jest nieomylną oznaką irytacji.

Poniekąd go nawet rozumiałam, lekkiego życia to on ze mną nie ma.

Torturuję go na tysiąc sposobów, życie obrzydzam (!) i dręczę przemyślnie, tudzież dotkliwie…

A co jak co, ale dręczyć to ja umiem jak nikt, w końcu wcześniej na Letnich (w odróżnieniu od Nieletniego) dzieciach dostatecznie się wyedukowałam i praktyki stosownej nabyłam, i teraz  Nieletniego to już dręczę z pozycji eksperta. Książę Małżonek, zwany w skrócie Najlepszym, to w tym sporcie  nawet mi do pięt nie dorasta.

Takie tam różne, z serii –

sprzątaj ten bajzel, bo jak nie, to… (i tu następuje wybrana pozycja z listy kar, pogrupowanych w kategoriach o różnym stopniu uciążliwości, a wybór na liście jest zaiste imponujący, bo wciąż coś nowego do niej dorzucam, a każda kara nosi znamiona dopustu bożego, bo ja zła kobieta jestem i dręczenie dzieci to moja pasja, nie waham się nawet używać tych kar, co to zapisane  w kategorii najcięższego kalibru, typu „bo będziesz mi tu zaraz robił porządek w moich serwetkach!!!”)

albo takie  –

„no jak ty się ubrałeś? lustra nie masz?!? ta koszulka to już tylko na szmaty, dawaj, bo mi się właśnie skończyły, a bawełna idealna do wosku … co z tego, że jest ulubiona? chyba była! co było, a nie jest nie pisze się w rejestr!–  ściągaj! już! ”

albo –

jeszcze nie miałeś czasu kupić sobie tego wkładu?? czy ja zawsze o wszystkim muszę ci przypominać?? a przy okazji weź jeszcze dla mnie ze dwie bejce w tym sklepie za pocztą… no i co, że nie po drodze? jakbyś kupił wcześniej, to teraz nie musiałbyś chodzić…

takie są na porządku dziennym.

Ale ja dręczę też wyrafinowanie i okrutnie – potrafię otóż zmusić Nieletniego NAWET do napisania wypracowania, choć broni się przed tym wszystkimi czterema łapami, bo kto dzisiaj pisze wypracowania??!!.

Prawda, że nie zawsze gram czysto… czasem stosuję przekupstwo i łapówki (fuj!), albo obiecuję, że zrobię…

Zaraz! Właśnie! Obiecuję, że zrobię… – moja szara jedynaczka błysnęła na czerwono i… zgasła.

Przebiegłam w myślach wszystkie możliwości próbując zmusić ją do pracy (tę moja leniwą szarą i jedyną)  i sobie przypomnieć… jak to było, do qundulencji jaśnistej?… obiecałam, że…

…pozwolę mu przemeblować??… nie, to nie to, dziecię lubi jak mamunia przemeblowuje w jego pokoju, ale samo to  nie bardzo…

…że  zrobię…

…co, do qundulencji, zrobię?? pierogi?? przecież dopiero co były…

– A na co ci to, synuś, potrzebne – zapytałam przebiegle, bo może po odpowiedzi sobie przypomnę…

– Bo bałagan mam – mruknął po nosem.

– A w których rejonach największy? – bo, że bałagan, to wiem dokładnie, ale nawet w najwyższym zamroczeniu umysłowym nie obiecałabym mu przecież, że posprzątam, co to, to nie! w Herkulesa, co to Augiaszowi porządek robił,bawić się nie zamierzam– i co się stało,żeś sobie tak nagle przypomniał, że obiecałam?

– Walają mi się i jeszcze  się pogubią – doprecyzował – a porządek chcę mieć (sic!), a ty obiecałaś, że zrobisz jak będziesz mieć czas, a teraz będziesz mieć, bo nie musisz się mną zajmować… na obóz jadę, pamiętasz??

– Ja ci obiecałam, że zrobię porządek???!!!

– Że klucznik! obiecałaś, że zrobisz mi klucznik! bo klucze mi się walają! pogubią się jeszcze!… i co?? – rzucił na koniec retorycznym i spojrzał na mnie ni to z politowaniem (chyba, że taka indolencja umysłowa mnie dopadła?), ni to z niedowierzaniem (że matki takich oczywistych rzeczy nie wiedzą, że się walają?), ni to z niesmakiem (że jak można obiecywać i zapominać?… a  to akurat powinien wiedzieć!).

– Aaaa, klucznik… – sapnęłam z ulgą – no przecież pamiętam (guzik! na śmierć zapomniałam…) – a czy ja powiedziałam, że nie zrobię?! zawsze dotrzymuję obietnic (no mało brakowało…:( ), pewnie, że zrobię, jak wrócisz to już będzie – mówiłam, próbując jednocześnie sobie przypomnieć jaki to dokładnie ten klucznik miał być, bo że jakiś to było pewne, Nieletni zawsze dokładnie wie czego chce – to jak? tak jak mówiliśmy? ma być… – zawiesiłam głos, żeby dać mu szansę na wpadnięcie mi w słowo…

– No z autami – dał się złapać – a te kolory, to tak jak mówiłaś, sama pokombinuj…

 

 —————————————————————————————————————————————————-

 

No to pokombinowałam…

i auta zrobiłam…

i nawet wymyśliłam dekor z emalią…

 

Wraca wkrótce.

Ciekawe, czy mu się spodoba?…

 

—————————————————————————————————————————————————

 

Szafka na klucze, klucznik, bejcowana (dwa kolory bejcy – ciemny kasztan i orzech laskowy),  woskowana,

motyw starych aut na akwamarynowym tle, transfer, lakier szklący, wnętrze – motyw starej reklamy,  lakier szklący.

Dekor drewniany, wypełniony kolorem tła motywu i spieczony UTEE CLEAR (emalia).

 

 

 

8 komentarzyto obiecanki-cacanki…

  1. małgorzata napisał(a):

    no myśłę ze jak zobaczy to nawt zapomni ze zapomniałaś – to kolejne potwierdzenie że cierpliwośc popłaca 🙂

  2. Muza napisał(a):

    Przyszłam tu ten dekor pooglądać, no niby zdjątko jakieś jest, ale dalej ni w ząb – co to jest? Mnie tak całkiem szczerze to pasowałby tu jakiś mały kluczyk francuski, tudzież inny kawałek samochodowego żelastwa, ale ten dekor intrygujący jest, sam w sobie. Emalia? To niby jak zrobiłaś tę emalię?

    • Viola napisał(a):

      No tak jak napisałam – drewniany dekor pomalowałam w środku farbą w kolorze tła pomieszaną z miką, żeby połyskiwała, wypełniłam utee clear i stopiłam nagrzewnicą, i finito 🙂

  3. rosier napisał(a):

    A ja WSZYYYYYSTKO zrozumiałam z ostatniej odpowiedzi,:( hihi.
    Nie ważne…
    Wiem na pewno, że moim dorosłym synom ten klucznik by się spodobał! Zresztą tak jak i mnie!
    Pozdrawiam, tym razem baaardzo słonecznie! Widać gusła czarownic z Posen są skuteczne!:)

    • Viola napisał(a):

      Mam nadzieję, że i Nieletni nie będzie zbytnio wybrzydzał, bo on zawsze w moich poczynaniach mnie wspiera…
      Ha!teraz się okaże czy szczerze, czy tylko żeby mamuni przyjemność sprawić… 😉

      Fajnie, że słońce doszło ( czy Ty aby nie wątpiłaś sobie tak trochę w moje moce??? 😛 no to teraz, mam nadzieję, przestaniesz – doszło? doszło! no to dowód masz namacalny… znaczy nacieplarny… znaczy masz dowód i już!)

      A ja tak się zapatrzyłam w Twoje przetwory, że dzisiaj kazałam Najlepszemu porzeczek przytargać do siedziby rodowej (on niedaleko giełdy pracuje)i robić będę, a co…

  4. poddasze.decouart napisał(a):

    Taka Mama To skarb.Piękny klucznik!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »