MURAL W RAMIE ZAMKNIĘTY…

 

 

Bardzo mnie ostatnio korciło, żeby sobie zrobić swój własny, prywatny kawałek muralu, taki chociaż najmniejszy.

Niestety jednak siedziba rodowa nie dysponuje już ani jednym kawałkiem wolnej ściany, a w dodatku Najlepszy jak usłyszał o czym mówię, skwitował cały mój pomysł jednym słowem – oszalałaś!

Ale ja nadal chciałam, więc zrobiłam sobie taką małą namiastkę na… sklejce 🙂

A że miałam ramę – zwykłą, plastikową, w okropnym złotym kolorze, taką, która grzecznie czekała na swoje 5 minut wciśnięta za szafę przez dwa lata – to i ona dostała swoje drugie życie. 

Z ramą wiele nie kombinowałam, ot, pomalowałam ją i pordzewiłam trochę.

I mam.

Tylko tak do końca nie wiem czy to jest kawałek muralu oprawiony w ramę, czy obraz z namalowanym widoczkiem stary bardzo…

One Commentto MURAL W RAMIE ZAMKNIĘTY…

  1. Mona_63 napisał(a):

    Nadrabiam zaległości po miesiącu siedzenia w lesie bez internetu, stąd tyle na raz komentarzy, ale trudno się nie odezwać, lub choćby nie westchnąć z zachwytu…
    No i ta plastikowa ramka tak Ci cudnie zardzewiała… Niezwykłe!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »