MIAŁA BABA DONICĘ…

 

 

 

 

Miała.

Od dawna. Taką dużą, 40-litrową. Ciężką i bez wyrazu. Stała w ogrodzie i straszyła. Nawet nic w niej nie rosło, bo baba nie miała dla niej serca.

No to baba postanowiła ją odnowić. Znaczy chciałam powiedzieć – postarzyć. Bo baba zwariowana jest i dla niej zwykle „odnowić” oznacza „postarzyć”.

Jak postanowiła tak i zrobiła.

Tak ją postarzyła, że Najlepszy ujrzawszy najnowsze dzieło baby, chciał ją wyrzucić, myśląc, że to już absolutny staroć do wyrzucenia przez babę przygotowany… Mężczyzna!

Dobrze, że baba czuwała.

I, żeby już najmniejszych wątpliwości Najlepszy nie przejawiał, nawet bergenię w nią wsadziła 🙂

I teraz se baba ma 🙂

farby kredowe, farby mleczne, tynk, wapno, sproszkowana cegła, barwniki mineralne

2 komentarzeto MIAŁA BABA DONICĘ…

  1. Renata Kołodziej napisał(a):

    Cudowne robi Pani prace, cudowne…czas zatrzymany w karuzeli z konikiem z cichą muzyką taką z dziecinnych czasów…i szkło…magia po prostu magia.
    Liczę,że kiedyś spotka mnie ten zaszczyt uczestniczenia w Pani warsztatach, pozdrawiam cieplutko,
    Renata
    P.S zauważyłam,że szykują się warsztaty w Połczynie, to bardzo blisko, więc jest ogromna szansa na udział.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »