MGŁAWICA

 

 

 

 

 

Dostałam prezent 🙂

Lepszego nie mogłam sobie wymarzyć – szklaną paterę z kloszem – Małgosiu jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję.

Zaraz wiedziałam, że długo nie wytrzymam, i że jak tylko znajdę chwilkę, to będę ją malować, malować, malować…

wiedziałam o tym  już w chwili, gdy ją rozpakowałam, bo ręce zaczęły mnie natychmiast swędzić,  oczy same  w stronę alkoholi się odwracały, a moje złotka/sreberka   uśmiechały się do mnie pięknie  i nęciły…

Czasu na takie fanaberie czysto przyjemne nie miałam wcale, bo wciąż nie mogę wyjść na prostą z zaległościami, ale od czego są noce? Noce są zdecydowanie niewykorzystywane i marnotrawione bez sensu na sen.

Tak, nocami można dużo zrobić. 

Mnie wystarczyły dwie i oto jest – MGŁAWICA. 

Tak jakoś te farby i alkohole się układały, tak jakoś się przenikały, że właśnie Mgławica się urodziła. Próżno by szukać na mapach kosmosu jej odpowiednika, nie jest to ani Orzeł, ani Andromeda, ani Eskimos, Helis, czy inna Carina, to jest po prostu MGŁAWICA.

Mieni się kolorami, dokładnie tak, jak te na niebie, ale ta moja  otulona jest w chropowatą czerń, delikatnie  rozbłyskującą srebrem na nierównościach i minimalnie ocieploną ciepłym brązem.

Zdjęć jest sporo, bo i sporo jest fragmentów, które chciałam koniecznie pokazać, ale jak ktoś niecierpliwy, to spokojnie niektóre może pominąć 🙂

 

 

 

 

 

 

26 komentarzyto MGŁAWICA

  1. rosier pisze:

    Piękna!!!! Struktura fajna na obrzeżu i na dzyndzlu. I jej kolorek też. 🙂
    A na szkle te Twoje miki, alkohole przepięknie się mienią. I krak taki idealny!
    Zresztą, wszystko NIEPRZYZWOICIE idealne! Jak zwykle u Ciebie!

    Oj, chciałabym taką kolorową mgławicę na moim niebie ujrzeć! Póki co czarne chmury mi wiszą. 🙂 Brrr…
    Buziaki!

    • Vika pisze:

      Struktura jest na całym „zewnętrzu”, starałam się nakładać ją niezbyt równo, żeby wydobyć jak najwięcej chropowatości.
      A krak tym razem mnie zaskoczył, zwykle pęka mi w takie bardziej obłe oka, a tym razem wygląda jak mapa USA, pojęcia zielonego nie mam co mu się pomieszało, zbytnio mi to nie przeszkadza, właściwie to nawet w ogóle mi nie przeszkadza, ale ciekawi mnie skąd/jak/dlaczego akurat tym razem tak?

      U mnie słońce sierpniowe od rana, chmur żadnych, więc jak chcesz to się dzielę 🙂
      Korzystaj, bo pierwszy września za pasem…

  2. Aniolek pisze:

    Pięknie się prezentuje.Najbardziej podobają mi się zdjęcia tam gdzie ukazujesz ilość kolorów jaka powstała podczas używania mediów.A że ich tak dużo…fajnie jest popatrzeć na coś tak wspaniałego.Kształt super…ogólnie widać nie tylko po opisie,że czułaś się jak ryba w wodzie ozdabiając ją.Z tego widać,że czasami może ja też powinnam zarwać jakąś noc :)Pozdrawiam.

    • Vika pisze:

      Kolorów faktycznie sporo, ale na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że to tylko takie plamki, fakt, w ilości bardziej niż dużej, ale plamki… i tego się będę trzymać 🙂
      A kształt rzeczywiście bardzo, bardzo, bardzo mi przypasował.
      Całusy z Posen 🙂

  3. Ola Wu pisze:

    Piękna, co tu pomijać, obejrzałam kawałek po kawałku.
    Mnie jej centralna część się z skojarzyła z okiem, a konkretnie z tęczówką i źrenicą 🙂

    • Vika pisze:

      Dobrze kojarzysz 🙂
      gdyby się tak dokładnie tym mgławicom przyjrzeć, to każda ma takie oko, którym w niezmierzony bezmiar kosmosu patrzy… 🙂
      Dzięki za odwiedziny Olu 🙂

  4. Dyzia pisze:

    Ale świetny prezent dostałaś :)Przede wszystkim w kształcie 🙂
    Viko, kolorowe plamki to nie dla mnie, ale chropowata czerń ze srebrem – cieszy moje oko 🙂

  5. Shanna pisze:

    Cudo, cudenko.
    Mowilam, ze srodek to czarna dziura? Mowilam…Ty juz wiesz gdzie….

  6. Marzena pisze:

    Ależ mnie zaskoczyłaś! Oczywiście nie mistrzowskim wykonaniem ale mnogością kolorów, których użyłaś. I powiem, że bardzo mi się ta mnogość podoba 🙂

  7. Olinta pisze:

    No mgławica jak żywa!
    Nawet kłócić się nie będę i historii dorabiać, bo nie trzeba.
    Mgławica jak wygląda każdy wie i to jest jedna z nich.
    Widziałam wiele z nich w takich właśnie kolorach.
    A czerń to ja luuubię i pasuje mi tu wybornie.
    Podawać coś na czymś takim?
    No jak? Toż nie przystoi!
    Obchodzić z daleka i podziwiać! 😉

    Mam dość wody tak bardzo, że przestałam nawet pić herbatę…
    Pomimo wszystko PpP

    P.S. Napiszę to tutaj, bo może nikt nie przeczyta.
    Mgławica mgławicą, ale trzynaste wygląda genau jak mój zlew przy jamie kiedy po robocie spłukuję resztki wszystkiego kolorowego. 😀 😀 😀

  8. Vika pisze:

    No chociaż raz się zgodziłaś ze mną co do wizji, sama i bez środków przymusu 🙂 Grzeczna dziewczynka 🙂

    A co do użytkowania – no tylko podawać na niej! Każde moje szkło jest użytkowe, nie może być inaczej. W żadnym razie obchodzić, co do podziwiania, to i owszem, można, proszę bardzo, ale tylko przy okazji podawania.

    A wiesz, że wczoraj byłam w Twojej Pless? Trochę się najechałam tymi Męczennikami, ale trafiłam. Zza Twojego płotu Ci machałam, zza tej sosny wielkiej, jak wiatrak jakiś, aleś nie widziała chyba, bo od Twojej strony wiatru nie było. 😀 😀
    Nic to, za parę dni się znowu wybiorę to czekaj z kawą 🙂

    A póki co PpP

    P.S. Zlew obok mojej suterenki wygląda też tak, jak – wypisz/wymaluj – trzynaste, dokładnie, a to gardło w nim zawsze mi się kojarzy z czarną dziurą. Tą kosmiczną 🙂

    • Olinta pisze:

      Skoro jechałaś Męczennikami to musiałaś przejeżdżać obok mnie, bo nie mogło być inaczej.
      I w ogóle się nie odzywam do Ciebie za taką wiadomość.
      No jak mogłaś nie wrzasnąć przy tym machaniu?!
      Jak się spotkamy to będzie bura.
      I chyba nawet małe lanie! 😉

      • Vika pisze:

        Daruj… 🙂
        Odpokutuję…

        • Olinta pisze:

          Masz szczęście, że to była TAKA wycieczka.
          Tak złość wyładowywałam na klawiaturze, że mi net w domu wysiadł.
          Jad poszedł w eter i zeżarł łącza.
          Ale na szczęście zdążyłam przeczytać to co w oko wpadło.
          I już jestem aniołem! 😀 😀 😀

  9. Gerda (samozwańcza fanka nr 1) pisze:

    I kto powiedział, że szkło użytkowe musi być nudne, zwykłe i bez wyrazu? Mamy tu najlepszy dowód na obalenie tych słów! Jest ciekawie, niezwykle z wyjątkową siłą wyrazu i subtelnej nieoczywistości, którą i ja prywatnie uwielbiam 🙂

    • Vika pisze:

      Właśnie! Właśnie! Właśnie!!
      Szkło (i nie tylko ono) użytkowe wcale nie musi być nudne i bez wyrazu.
      Może być kolorowe, śmieszne, intrygujące, wesołe, kosmiczne, dziwne,… (mam jeszcze milion innych określeń w zanadrzu, więc jak zajdzie potrzeba to będę kontynuować z dziką radością) i nadal, i wciąż spokojnie służyć do tego, do czego producent przeznaczył, nie? No.

  10. Magda pisze:

    Cudne! Marzy się podawać desery na takim wyjątkowym przedmiocie!

    • Vika pisze:

      Desery też, ale ja to sobie myślę jakiego konia z biegunami i z bombką czy innymi orzechami w komplecie tam władować, jako dekorację świąteczną 🙂

Pozostaw odpowiedź Aniolek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »