stare-starsze ogrodowe meble…

 

 

 

 

 

 

 

miały zostać wyrzucone…

swoje już odsłużyły, porozsychały się, wykoślawiły, a i farba miejscami z nich zlazła…

ale moja posenowa dusza łkała – jak to wyrzucić? jak???!!! no i co z tego, że stare? to ja namiętnie odwiedzam wszelkie giełdy staroci żeby coś starego wyhaczyć i upolować, a swoje własne, osobiste stare miałabym wyrzucić??!!  nigdy!  przecież można jeszcze coś z nimi zrobić…

na przykład…  postarzyć ;P ,  a najlepiej poprzecierać w stylu shabby chic (oj, lubię ten styl, lubię…)

tym bardziej, że jakiś czas temu zrobiłam tacę-stolik w tym samym, ulubionym shabby, więc  meble byłyby dopełnieniem…

rozbieliłam je więc białą farbą, mocno przetarłam, dałam transfery – trochę starych, francuskich napisów, jakieś ptaszki  – i oto są – stare meble ogrodowe jeszcze starsze…

no i teraz nareszcie pasują do tacy 🙂

 

6 komentarzyto stare-starsze ogrodowe meble…

  1. Jomajka napisał(a):

    No tak, tylko kobieta potrafi dostosować komplet mebli do tacy. Mam na działce podobny komplet mebli robiony przez mojego ojca. Już w ubiegłym roku powinnam go była przeszlifować i pomalować. Przeraża mnie jednak ogrom pracy bo oprócz stołu i czterech krzesełek jest jeszcze duża ławka i huśtawka. Gdy pomyślę o tych wszystkich zakamarkach deseczek i listewek… Nie lubię robić takich dużych rzeczy.

    • Viola napisał(a):

      Tak… to zgodnie z zasadą „od szczegółu do ogółu” 😀

      A z tym malowaniem to nie jest aż tak źle… najgorzej się zabrać, potem to już z górki, zobaczysz 🙂

  2. rosier napisał(a):

    Violu, się zapatrzyłam w Twoje cudeńka i dzięki Tobie pewnie zabiorę się za moje ogrodowe graty, też wiekowe. Za pozwoleniem może co nieco odgapię 🙂 ale i tak z Pooooosen do mnie to kaaaawał droooogi.
    Powiedz mi (napisz) czym Ty je zabezpieczałaś, wszak przynajmniej moje są na rozmaite warunki atm. narażone, bo cały czas stoją w ogrodzie. Widzę mat, co mi baaaardzo się podoba i nie zażółcone, a więc nie poli kładłaś. Więc co nie przepuści wilgoci, deszczu…? Znam tylko l. jachtowy no ale on wiadomo, poli jest.
    Buziaki z Podkarpacia. Marta

    • Viola napisał(a):

      Hej Marto Pe (Podkarpacka w końcu, nie?)
      moje też cały czas na atmosferę zdane, wystawione na jej łaskę i niełaskę przez okrągły rok…
      a zabezpieczałam właśnie jachtowym – V33 (wałkiem – takim welurowym jechałam, nie pędzlem, a potem, po skończonej pracy, wyrzuciłam go bez żalu).
      No i ostatnią warstwę leciusieńko (naprawdę leciusieńko) przejechałam wodnym papierem ściernym, bo też mi ten połysk w ogrodzie nie pasował.
      Jachtowy na wilgoć, słońce i wiatr najlepszy.
      Buziaki odwrotną pocztą wysyłam – pooooszłyyyy…

  3. Grażyna napisał(a):

    Viola jestem pod wrażeniem i to wielkim mimo że sporo cudeniek które z twoich zdolnych dłoni wyszły miałam przyjemność w realu podziwiać i zostać niektórymi obdarowana z czego jestem bardzo szczęśliwa ściskam cię mocno i do zobaczenia pa pa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »