GDY KOBIETA SIĘ NUDZI…

 

 

 

 

 

 

… to przychodzą jej do głowy durne pomysły – syknęła Szara patrząc skosem na to, co właśnie skończyłam i co spokojnie leżało sobie na pracownianym stole.

Zignorowałam.

– Z akcentem na durne! – syknęła głośniej.

Zignorowałam.

– Bar-dzo dur-ne, dur-no-wa-to dur-ne, naj-dur-no-wa-ciej-sze!!!! – wrzasnęła wściekle tupiąc nóżką do taktu, aż się echo po całym czerepie rozniosło , bo ona najbardziej na świecie nie lubi być ignorowana – ciebie na chwilę nie można spuścić z oka, bo zaraz idioctwa popełniasz!

– Ale, że co?… Nie podoba ci się? Tak nic a nic?  – mruknęłam ugodowo, głosem, jakim zwraca się do obłożnie chorych, albo do niebezpiecznych wariatów – Ani ciuteczkę chociaż?

– Ani ciuteczkę, ani nic a nic, ani mniej niż zero nawet!!!! Bo, że co to niby ma być???

– Noooo… to się nazywa layout – szepnęłam, sama nagle niepewna, czy wiem o czym mówię.

– Jaki layout, co za layout, po co layout? – nie dawała za wygraną – czy ty nie masz co robić? Nie masz? Zobacz ile tu różnych nie zrobionych czeka! Widzisz to? Widzisz?! A ty co? BAWISZ SIĘ??!!

– No fakt, dużo czeka – zerknęłam w koło, nagle z wyrzutami sumienia, bo Szara, zołza jedna, miała rację, dużo czeka i o zmiłowanie prosi, a ja się bawię i nie ma co owijać w bawełnę zwyczajnie opindalam jak dziecko, ignorując robotę – ale ja chciałam tylko spróbować…

– Tylko po co, skoro nie umiesz?

– No właśnie po to, żeby się naumieć – uśmiechnęłam się uśmiechem p.t. „jestem taka mala” robiąc przy tym maślane oczy jak ta słodka idiotka, co to niby  boi się sama spać, żeby zołzę zmiękczyć i przychylniej nastawić – no bo jak mam się naumieć bez zrobienia? Zresztą już zrobiłam…

– Otóż to, zrobiłaś. A nie musiałabyś, gdybyś mnie zapytała o zdanie! Zaraz bym ci przecież powiedziała, że szkoda czasu bo i tak nie umiesz, a w dodatku nie lubisz scrapu! – Szara wymownie wzruszyła ramionkami i wywróciła widowiskowo oczkami – Po to mnie masz żebym ci takie rzeczy u-zmys-ła-wia-ła, co nie?

– No tak, ale…

– Jakie ale, po co ale, żadne ale! – wpadła mi w słowo – Koniec z tym! Zresztą… – nagle zmieniła front – jak już koniecznie chcesz… hmmm… odpocząć… to nie wymyślaj jakichś durnowatych projektów, tylko jedź do Siemian. Albo chociaż zwyczajnie idź na spacer. Ja to nawet sama chętnie z tobą pójdę, bo  już nie mam do ciebie sił kobieto, no sorry cię bardzo, ale wykańczasz mnie, jak rany… Poza tym każda szara komóreczka, nawet taka jedynaczka jak ja, a nawet szczególnie jedynaczka! potrzebuje chwili dla siebie, co nie? A ja nie mogę, jak widać – tu machnęła rączką w stronę stołu – nawet na minutkę cię zostawić samej bez  nadzoru, bo zaraz są konsekwencje. Wystarczyło, że na chwilę straciłam czujność i co? I już narobiłaś bigosu, że hej!… No trudno, stało się i się nie odstanie. Ale żeby mi to było ostatni raz! Ka-pe-wu? No!

To co, idziemy na ten spacer?

 

 

2 komentarzeto GDY KOBIETA SIĘ NUDZI…

  1. Edyta napisał(a):

    🙂 oj lubie ciebie czytać 🙂 praca świetna 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »