GALLUS TO BRZMI DUMNIE…

 

 

 

 

 

Kuuu-ku-ryyy-ku!

Na grzebyku,
gra kogucik
z nut w kurniku.
Kurnik pełen jest kokoszek,
które krzyczą – jeszcze, proszę!
Kogut pręży tors, korale,
kurki klaszczą zaś wytrwale.
Ko-ko,
ko-ko,
ko-guciku!
Fanek tutaj masz bez liku!

Kogut ostrogami dzwoni,
łypie okiem z boku w bok,
kurki piszczą – jeszcze Panie!
On specjalnie myli krok…
Muska piórka od niechcenia,
jeszcze bardziej pręży tors,
duma w pychę mu się zmienia,
piórka stają mu na sztorc.
Fanki mdleją już w ekstazie
i w kurniku szum i zgiełk.
Kogut się jak paw napuszył
i jak balon z hukiem pękł!

V.

taca drewniana, spora

malowana wszystkim, co mi w ręce wpadło – są tu akryle, metaliki i miki, i patyny, i farby olejne, i bitum

boki – mieszanka bejc, przyciemniane bitumem i pastami postarzającymi, olejowane

dłuższe dostały jeszcze relief pociągnięty na wierzchu pastami pozłotniczymi ( dwa kolory złota) , spatynowany turkusem i przyciemniony woskiem bitumicznym

całość lakierowana w macie

P.S. Mówiłam, że już nie będę zamieszczać tyyylu zdjęć?

Kłamałam…

16 komentarzyto GALLUS TO BRZMI DUMNIE…

  1. Marzena napisał(a):

    No tak, do „gupiej” tacy spodziewałam się barwnego opisu tworzenia. Opis piejącego, prężącego pierś koguta niezwykły. A ilość zdjęć rekompensuje mi nieco skromny opis twórczych wpadek 😉
    Kogut na tym rombowym tle wygląda niezwykle urodziwie a złocony relief urzekł mnie kształtem.
    A w ujęciach turkusowych kropek i tej czerwonej jestem zakochana 🙂
    Machu, machu ponad pasem startowym zaraz poczynię 🙂

    • Vika napisał(a):

      Tak się właśnie zastanawiałam gdzie ten turkus wetknąć, bo przecież praca bez turkusu, to praca stracona jest 🙂
      no i padło na kropki… dopiero później mnie oświeciło, że przecież mogę ów relief tym turkusem przelecieć, ale już po ptokach było, bo kropy zdążyłam zalakierować.
      No i jak malowałam gallusowi ten czub i żabot to mi zostało trochę miki na pędzlu, zwykłe wypłukanie nie wchodziło w grę (tyle dobra by się zutylizowało :P) to i czerwone kropy dorobiłam 🙂
      Idę Ci odmachnąć 🙂

  2. rosier napisał(a):

    O „materdeju” jakiż on, ten gallus piękny!!!
    Żeby tak prozaiczne stworzenie Boże w złota, miki i turkusy ubrać…!!! I ornamenta!!! Toż trzeba mieć w rękach i szarych komórkach artyzm nie byle jaki!

    Ja kocham wszelaki drób! No może nie przepadam specjalnie za tym hormonalnym, serwowanym na talerzu :). Ale na pracach i jeszcze tak cudnie zaprezentowany to bardzo, bardzo!
    Vikuś, a teraz do pary jakąś gallinę mu dorób!!!

    Zimno u mnie, pochmurno i leje. I pomidory mi kiepsko rosną (:
    Ale Ciebie ściskam mocno i gorąco! 🙂

    • Vika napisał(a):

      Ja też!
      Ten drób znaczy kocham.
      Jako motyw.
      I aż sama się sobie dziwię, że tak rzadko po niego sięgam…
      Ale to się zmieni.

      U mnie słońca pod dostatkiem, ciepło też jest, więc Ci ekspreskurierem ślę, żeby te pomidory, wiesz…
      Lubię pomidory 🙂

  3. Shanna napisał(a):

    Przyznam sie, ze za kurkami i kogutami wszelakimi nie przepadam. Ale od jakiegos czasu zaczal mnie intrygowac drob nie tylko ten, ktory mam na talerzu.
    W Twojej tacy podoba mi sie kolorystyka. Romby wymiataja. Zaskoczylas mnie turkusem. Jak zobaczylam tace w calosci to mi tam z turkusem nic a nic nie przeblyslo. Nagle patrze- jest. I papucha sie smieje…no tak…musiala dodac:) I dobrze, bo czasem trzeba czyms ciapnac i zlamac wszelkie prawa.

    • Vika napisał(a):

      No już ja się to postaram zmienić – tę fascynację Ci zaszczepię i tylko patrzeć jak wyprodukujesz coś z jakimś mieszkańcem kurnika 🙂

      No i jak to zaskoczyłam Cię turkusem?
      Przecież mnie znasz jak mało kto, to jak Cię zaskoczyłam?? 😀

      • Shanna napisał(a):

        Zaskoczylas, bo mnie to by ten turkus przeszkadzal. Po prostu jako czarodziejka jestes w stanie przemycic kazdy kolor na wszystko. I wszystko gra. Mnie by wyszla kicha…i to wsjo rawno czy na bobkach czy nie.

        • Vika napisał(a):

          Żadna kicha, na żadnych bobkach 😀 nigdy z turkusem się nie robi. Howgh!

          A tak na marginesie – poznajesz farbę z tych rombów?

      • Vika napisał(a):

        BINGO!!!

  4. Dyzia napisał(a):

    Dobrze, że przez G, a nie F 😉
    Lubię kurakowe sprawy, a jak są jeszcze w otoczeniu rombów, to wychodzi super sprawa 🙂

  5. Olinta napisał(a):

    Czy Wyście się dzisiaj zmówiły do jasnej i niespodziewanej???!!!
    Najpierw Grarzynka mnie o mało do pełnej siwizny nie doprowadziła, a teraz Ty powodujesz telepot zastawek i zamykanie przedsionków jak przy przeciągu.
    A przyszłam z kawą się delektować obrazem i smakiem, a nie nerw tracić!
    Oglądam Ci ja sobie foty, mlaskam nad każdą, ale niepokój mną pomału miota.
    No bo jak to możliwe, że na środku zwierz zaROMBISTY (właściwie przedrombisty), a na boczkach NIC?
    Nie pisze, że Cię w trakcie roboty reuma drapła i ręce pracy nie mogły skończyć.
    Nie pisze, że inwestor boki kazał dziewicze zostawić.
    Nie pisze, że mam DOKŁADNIE patrzeć, a nie tylko prawym okiem.
    Trochę się zmartwiłam i wtedy doszłam do dziewiątego.
    Ty, jak ja się ucieszyłam, że z Tobą wszystko w porządku to nie masz pojęcia!!! 😀
    I jeszcze Ci powiem, że zając w buraczkach, karp w galarecie czy kaczka z jabłkami to rozumiem.
    Ale żeby kapłona podawać na szampanie i w złocie to lekka przesada… 😉
    P topi smalec na bokach i pP!
    P.S. Na zlocie dziewczyny miały serwetki na wymianę.
    Obiecałam sobie, że już nic papierowego do domu nie przytargam, ale jak zobaczyłam koguta to się oprzeć nie mogłam, hi, hi…

    • Vika napisał(a):

      No nigdy-przenigdy-w ogóle nie chciałam Cię o telepot przyprawiać, nigdy!
      Ale tak na marginesie to strrasznia żałość mnie dopadła, że jak już się trafiło (bez mojej winy, powtarzam)to ja żem tego nie widziała… jakoś tak jest, że każde fajowe telepanie mnie omija i zawsze wyobrażać sobie muszę, a tak bym chciała raz zobaczyć w naturze. Raz! Czy ja o wiele proszę??…
      No i jak Tyś mogła mnie posądzić o umiar w tych bokach?? Toż dla się robiłam, to skąd niby miałby być umiar??
      No się pytam?
      I to nie żaden wybrakowany jakiś tam kapłon jest, a pełnojajcowy kogut. Nawet napisałam Gallus, żeby poważniej brzmiało – nie czytałaś?
      A Gallusu jednemu z szampanem w parze do twarzy, co nie? No! 😀
      I się ucieszyłam, że się ucieszyłaś, że ze mną w porzo.
      I tak sobie myślę, że jak zobaczysz czasoodliczacz, co go właśnie robię, to Ty się DOPIERO ucieszysz, nawet cienia podejrzenia nie będziesz miała, że coś z mła nie teges, nawet cienia cienia 😀

      Nic nie pisałaś, jak było na zlocie?
      Napisz, bo przecież westy już podrośnięte, to czasu masz co niemiara, to co się będziesz nudzić – przysiądź sempiternę i skrobnij ze dwa słówka.
      A póki co PpP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »