DWA LISTOWNIKI JAK BIEGUNY DWA…

 

 

 

Zrobiłam sama z siebie, nikt mi nie kazał, nikt mnie nie zmuszał – zrobiłam – ten pierwszy. Chyba ostatnio nie miałam co robić, albo mi się nudziło, albo niepotrzebnie drewienko mi w ręce wpadło, sama nie wiem… zrobiłam i już.  I w dodatku  tak na grzecznie, na spokojnie, na klasycznie nawet, rzec by można.

Bez szaleństw i wytrysków.

Aż sama się zdziwiłam, jak „dzieło” ukończone oczom mym się objawiło. Nie to, żebym poszczególne etapy tworzenia przegapiła, nie tym razem – cały czas byłam przytomna i kojarzyłam co się robi… a potem, gdy już zobaczyłam co zrobiłam, to się zniesmaczyłam, że taki akuratny, że przewidywalny (bo pismo, bo równo, bo takie ecie-pecie 🙁 ), że taki poukładany i – nie oszukujmy się – nudny.

Dołożyłam mu nóżki. Nie pomogło, dalej był bez wyrazu.

Dołożyłam dwa złote ćwieki przy medalionie… niby lepiej, ale wciąż zbyt uczesany jakby.

Pomalowałam miedzianą miką wokół medalionu. Na nic.

A potem nadciągnął Nieletni. Łypnął okiem na stojące beleco, spojrzał dokładniej, zastanowił się chwilę i wypalił:

– Mamuś, a dla kogo to? – machnął górną kończyną  w kierunku, że niby tak tylko pyta.

– A dla nikogo – odrzekłam zgodnie z prawdą – tak sobie zrobiłam, nawet nie wiem po co.

– Trochę taki dziwny ci wyszedł – zauważył grzecznie i bardzo subtelnie.

– No. Trochę. Ale niech sobie ciut postoi, a potem najwyżej  przerobię.

– No to ostatecznie możemy się za-mie-nić – wycedził od niechcenia, sylabizując dla wzmocnienia efektu – o-sta-tecz-nie mogę go sobie wziąć, a ty jak już tak bardzo chcesz, to przerób sobie ten mój z autem, taki jestem.

No jakie to ja mam jednak ludzkie dziecko, pomyślałam z rozrzewnieniem, no anioł wprost, nie syn, jak on dba o mać swoją, rozczulałam się dalej, trzymając już w rękach ten z autem i czym prędzej zaszyłam się w swojej suterence.

 

– Już ja cię zrobię – szepnęłam czule do drewnianego – ja cię zrobię… nie będziesz ty ani grzeczny, ani uczesany…

A potem straciłam kontakt z bazą.

Gdy wróciłam ze światów równoległych, na stole stał on.

Listownik z dumnym napisem POST OFFICE i dyliżansem w czwórkę koni.

Nie był grzeczny.

Ani uczesany.

Ani spokojny.

Akuratny też nie.

Był złoto-srebrno-miedziany. I miał romby w ilości ogromnej (na środkowej ściance, na bokach i w tyle). I dyliżans, co „wyrywał” się w drogę (taki trochę 3D, ale nie sospeso, bo za tym nie przepadam), i był taki w sepii zza światów, i z turkusowymi jeziorkami, i był vintage 🙂

Tak, oba zrobiłam ja.

Dwa listowniki z dwóch biegunów.

Ten pierwszy, uczesany, z przedziałkiem z jedynie słusznej strony…

 

i ten drugi, rozczochrany i niepokorny, z metalowym kwadratem jak znaczkiem jakimś…

 

31 komentarzyto DWA LISTOWNIKI JAK BIEGUNY DWA…

  1. Shanna napisał(a):

    Ten typ niepokorny to ja bardziej:)

  2. Marzena napisał(a):

    Podobają mi się obydwa. Ten grzeczny taki stateczny, dostojny. Drugi żyjący swoim życiem. Te przenikające się kolorki są świetne, że o rombach nie wspomnę 🙂

    • Vika napisał(a):

      Czyli pół na pół?
      Może zobacz jeszcze raz? 😛
      A romby to ja zawsze i wciąż, czasem udaje mi się nawet z nimi przesadzić… znaczy to inni czasem mówią, że przesadziłam, bo ja jakoś nie potrafię tego przesadyzmu zoczyć…

  3. Dyzia napisał(a):

    Wiesz co Vika, o-sta-tecz-nie to ja też mogę brać od ciebie te bardziej uczesane prace ;D
    Coś ty tam nakleiła? Tapetę, czy inny papier wytłaczany? 🙂
    Troszkę się przycięło papierek, ale podoba mi się ten nobliwy kolor 🙂 I medalion fajny, rameczka konkretnie 🙂
    Drugi to zupełnie inna bajka, bajkowy właśnie taki… Jesteś pewna, że to pocztowy dyliżans, a nie Kuba Rozpruwacz wyłania się z mgły? 😉 Stanowczo zawiedziona jestem brakiem zdjęcia boczków i tyłu z rombami 🙂

    • Vika napisał(a):

      No masz oko Dyźka 😀 Faktycznie to tapeta sssstrrrrasznie gruba i głęboko tłoczona, wystaje na jakieś dobre 4mm. Ciąć to badziewie, to galernicza praca jest.
      A medalion to jeszcze więcej wystaje, bo zrobiłam go dodatkowo na okutej na brzegach tekturce.
      Co do dyliżansu to jestem pewna na bank, że on pocztowy, na oryginale miał napis mail coach, czy jakoś tak ;)ale mi zaciemniał i się go pozbyłam. Napisu oczywista, dyliżans się uchował.
      Boki i tył dorobię, foty znaczy, jak aura się uspokoi.
      W każdym razie mam taki plan 🙂

      • Dyzia napisał(a):

        A nie uszło mojej uwadze pojawienie się takich tapet z fajnymi wzorami 🙂 Gdzież one były, jak je potrzebowałam? Chociaż może i dobrze, bo mym miała pismo na ścianach, a tak mam tylko pasy ;D
        Świetny pomysł z tą tapetą i fajnie, że tak odstaje 🙂

        • Vika napisał(a):

          No pojawiło się tych tapet, pojawiło – powiem Ci, że ostatnio właśnie wybierałam tapety do pokoju Nieletniego i mało kociokwiku nie dostałam…
          a mówią, że od przybytku głowa nie boli…
          Kłamią!

  4. Kruszyna napisał(a):

    Ten pierwszy jest klasyczny. Taki, w którym zakochałam się od razu. Inny od pozostałych Twoich prac, czysty, elegancki i taki….miękki w dotyku (chyba) 🙂 To znaczy ta tapeta taka mi się wydaje miękka 🙂 Świetne obie prace, bardzo podoba mi się to mieszanie różnych technik, kolorów…..marzenie!

    • Vika napisał(a):

      Masz rację, jest miękki w dotyku i nawet lakier tej miękkości nie zniwelował.
      Cieszę się, że Ci się podoba 🙂

  5. Muza ;) napisał(a):

    Dyzia mię wyręczyła była, już wiem, że to tapeta… A to mnie zaintrygowało najbardziej, ta faktura, grzeczna czy niegrzeczna. Drugi zostawiam Dziewczynce z Krainy, kraciasty trochę, to się jej należy… Ale ten wytłaczany, hm, no no…

    • Vika napisał(a):

      No Muzago! Nareszcież żeś jesteś 🙂
      Wiem, wiem – zarobionaś po cebulki włosia swego górnego – czytałam, ale żeby aż tak zupełnie nie wpaść pod moje niebo??!!
      Tęskniłam…
      I się zdziwiłam odrobinę, żeś do fanklubu uczesanego przystała 😛

  6. Olinta napisał(a):

    Który?
    Pytanie do kitu.
    To tak jakby mnie ktoś spytał czy chcę loda czy może marcepan.
    Moja nerwica wybiera pierwszy, a mój spokojny, nocny duch drugi rzecz jasna.
    Czekoladowy brąz pierwszego piękny, a w drugim dyliżans „czymprędzej” wiezie pocztę.
    To nie pazerność,że oba zabieram.
    Po prostu na jednym jedno oko, a na drugim drugie ślepie się zawiesza.
    Dobrze, że tylko dwa mam! 😀
    Życzę Ci co by następne drewienka Ci w ręce wpadały. 😉
    P.S Za słońce dzięki wielkie! Chyciłam i fest czymam!

    • Vika napisał(a):

      Taaaa, cwanie… Panu Bogu świeczka i diabłu ogarek 😀
      Się tak nie da, musisz zdecydować, bo ja chcę wiedzieć.

      Niespodziankę mi sprawiłaś, bo myślałam, że zakopanaś na ament z pętelką 😉 w tych AeSowych farbach i wielkogabarytowe machasz, i na nic innego czasu Ci nie staje, a już na pewno nie na latanie, a tu proszę jaka miła siupriza 🙂
      Aż mi pojaśniało 🙂
      Tylko mi musisz trochę tego słońca oddać, bo ostatnio mi go brakuje.
      Wiem, wiem… kto daje i odbiera, wiem… ale ze dwa promyczki podeślij.
      PpP

      • Olinta napisał(a):

        Nie było mnie, bo mnie podlewało i dygot miałam.
        Jak leci z nieba woda to nieżyw jestem, bo do Wisły mam niemal przez miedzę.
        Skoro chcesz wiedzieć i naciskasz to wybieram drugi, ale tak 60 do 40.
        I w dodatku dziś, bo mam łeb w nieładzie.
        Jak się odszczurzę na jutro to będzie 60 do 40 dla pierwszego. 😛
        U mnie praży jak na plaży.
        Bierz trochę tego słońca, bo przecież nie o lipiec w maju chodzi! 😉

        • Vika napisał(a):

          No ekspresowo doszło!
          Jak się rozświetliło tak zaraz na tym za oknem mam 29 kresek 🙂
          I faktycznie praży jak na plaży.

  7. artistiko napisał(a):

    Niepokorny i zjawiskowy! Podziwiam 🙂

  8. maria napisał(a):

    …drugi i tyle mam do powiedzenia;-)

  9. Grażyna napisał(a):

    Pierwszy to taki na „derektorskie” biurko, a drugi do pokoju dziadka … tak mi się kojarzy… mój dziadek rysował mi dyliżanse…eh…wybieram drugi i z sentymnetu i dlatego, że bardziej mi się podoba 🙂

  10. Magda napisał(a):

    zdecydowanie listownik nr dwa 🙂 piękne!

  11. Grarzynka napisał(a):

    Ten pierwszy piękny, ale ten zielony powalający i za kolor i za tę otoczką taką z zaświatów no i jeszcze te romby jak zwykle u Ciebie nieoczywiste, zamglone. Cudny!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »