deska vintage…

 

 

 

 

 

 

 

 

… jako wprawka w starzeniu kolorem…

Deseczka, to stara szatkownica do kapusty, już bezzębna i niepracująca zawodowo, ze śladami tejże zawodowej  choroby – bo od tej kapusty to jej się bruzdy na ciele porobiły i wzdłuż ciała szły (trzeba było szpachlować :))  :), wyszperana przeze mnie na giełdzie staroci w Starej Rzeźni, całe wieki temu…

Swoje odleżała, aż wreszcie i na nią przyszedł czas.

Ostatnio przeglądałam prace Mariny Nikuliny i zauroczyły mnie, też chciałam takie stare coś sobie zrobić, takie pociapane, odrapane, pokropkowane i poprzecierane…

postarzone tylko kolorem i przecierką… takie bardzo vintage, ale bez brązów…

 

Chciałam – i mam, co prawda nie bardzo teraz wiem co z tym zrobić, gdzie to powiesić\położyć\postawić, ale coś wymyślę, najważniejsze, że zrobiłam :):):).

Wykorzystałam tu motywy z trzech serwetek, przetransferowałam ptaki i parę francuskich napisów (ostatnio coś mnie nie chcą opuścić te francuskie klimaty)

, całość utrzymana jest w niebiesko-szaro-szmaragdowej kolorystyce.

4 komentarzeto deska vintage…

  1. rosier napisał(a):

    Violu, bardzo ładnie wyszło. Tyle różnych motywów fajnie połączyłaś z transferami co mi się ogromnie podoba. Transfery niczym stempelki wyglądają i bardzo podnoszą urodę tej , jak powiadasz, nieprzydatnej szatkownicy. Przedmiot wszak nie zawsze musi posiadać walor praktyczny. Tutaj wystarcza mi zdecydowanie walor estetyczny do potęgi n-tej Twojej ślicznej pracy. Zawieś ją gdzieś tam wśród swych zieloności, w pobliżu mebelków odnowionych i pozwól nie tylko sobie ale przede wszystkim swym gościom natychać się jej urodą.
    Buziaki ślę . Marta

    • Viola napisał(a):

      No trochę na niej poszalałam… ale to wszystko wina tego decoupage’owego 😉 biesa, co mnie kusił z sił całych, diable jedno wstrętne…
      A kapuścianą powieszę, jak tylko aura pozwoli, bo teraz to tylko pada i pada… ale przecież, do qndulencji jaśnistej, kiedyś się wreszcie wypada i słońce wróci na moje niebo też.
      A tymczasem, czekając na te prawdziwe, Tobie wirtualne promyki ślę, i buziaki oczywista oczywistość też 🙂

  2. rosier napisał(a):

    Oczywista oczywistość,że za nie stokrotne dzięki. 🙂

    A powiedz (napisz) mi Kochana jak ja mam Twojego bloga dodać u siebie do obserwowanych. Bo on jakiś taki inniejszy od tych „normalnych”. Chciałabym, by mi się Twe działania na bieżąco pokazywały, tam, u mnie właśnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »