CECYLIE DWIE

 

 

 

Najpierw była Cecylia Pierwsza…

Gdy zawitała do mojego domu lata temu, tak o niej wtedy pisałam:

      Cecylia jest manekinem. Nie, nie… nie manekinem –  manekinką!… bo to przecież kobieta!

 Trafiła do mnie jakiś czas temu, jako mój wymarzony prezent imieninowy (i tu od razu widać jaki mam spaczony gust).

Była w stanie mocno… hmmm… naruszonym…

Ale spodobała mi się od razu – miała duszę (mało, że miała, w dodatku była to dusza francuska!)  i w jakiś telepatyczny sposób wyjawiła mi swoje imię, w każdym razie natychmiast wiedziałam, że to Cecylia.

  Łatwo w życiu nie miała – wszędzie widać było ślady po ukłuciach tysięcy szpilek, wbijanych w jakichś podejrzanych pracowniach krawieckich przez pokolenia krawców w jej biedne ciało, jedyna noga była odrapana i pęknięta… słowem – obraz nędzy i rozpaczy! Ale ja pokochałam ją miłością wielką i bezwarunkową – nic to – telepatowałam do niej – jeszcze będziesz piękna!  Wyliftingowałam jej ciało i nogę, uzupełniłam braki, pomalowałam – nie do końca, bo przecież kobieta w słusznym wieku zrobiona na młódkę wygląda śmiesznie, dałam nowe, zalotne ubranko i nawet wymodziłam kapelusik z elegancką, szklaną kulką…

Stoi teraz dumnie na swej jedynej nodze w salonie i gości zadziwia. W podzięce za nowe życie zgodziła się moje korale na swej kształtnej piersi wieszać  (i dobrze, bo zawsze z nimi – koralami – kłopot miałam).

Ubrałam ją w romantyczne, różyczkowe „niewymowne” z premedytacją- na takiej figurze (a ma ją bestyjka, ma… mimo słusznego już wieku!!!) wyglądają, te „niewymowne” fenomenalnie i wielce ponętnie – żaden facet nie przejdzie obok niej obojętnie!…

 

Cecylia Pierwsza mieszkała ze mną dość długo.

Ale wszystko na tym najlepszym ze światów ma swój początek i swój koniec.

Cecylia znalazła nowy dom, odeszła… mam nadzieję, że choć z odrobiną żalu,  ja zostałam sama…

I co tu dużo mówić – tęskniłam 🙄

Do teraz.

No i w tym  miejscu mogłabym sobie zanucić „Lubię wracać tam, gdzie byłam już…”

To prawda, lubię.
Raz na jakiś czas wracam do tego, co już kiedyś robiłam, co mi się kiedyś podobało, co mnie bawiło.
Teraz też wróciłam, i to nawet podwójnie, bo po pierwsze – shabby chic odkurzyłam, a po drugie stworzyłam Cecylię Drugą.
Cecylia Pierwsza opuściła mnie już dobry rok temu, poszła sobie do ludzi i pozostał mi po niej tylko kapelusik, zresztą bez kulki, która się zbiła.
Nową Cecylię dostałam, tak jak Pierwszą, jako prezent imieninowy, bo tak sobie zażyczyłam (jakoś mi tej Cecylii brakowało), i mimo, że imieniny jeszcze nie nadeszły – ja już swoją Cecylię Drugą mam.
Przybyła do mnie w stanie stokroć gorszym niż Cecylia Pierwsza. Tamta była pokłuta i sponiewierana, ta sponiewierana, pokłuta i z ubytkami (w niektórych miejscach wielkimi niczym Kanion Wielki).
Trochę mnie to przeraziło, bo mimo, że wiedziałam, iż ona z odzysku, więc nówka sztuka to nie będzie, ślady mieć musi, nie ma siły, ale jednak nie myślałam, że aż takie…

Ale duszę francuską też ma! Zdecydowanie francuską – od razu ją wyczułam.

Naprawienie jej zszarganego przez życie ciała zajęło mi dobry tydzień, wygładzanie i przecierki  drugi, reszta to już błysk, świst i jest.
Bardzo chciałam, żeby była prosta i jasna, bo będzie stała w sypialni, a ta w zamyśle remontowo-dizajnerskim ma być biało-srebrno-czarna, więc Cecylia Druga musi pasować.
Po Pierwszej otrzymała w spadku imię z przydomkiem Druga, żeby łatwiej je odróżnić było i kapelusik, ale tym razem z kulką w kolorze malachitu, tak na przekór tym białościom, srebrnościom i przetartym szarościom.

A teraz orkiestra tusz!
Kłania się Państwu Cecylia Druga  😉

17 komentarzyto CECYLIE DWIE

  1. Shanna napisał(a):

    Ja w manekinach nie gustuje, ale gdybym miala wybierac….pierwsza zdecydowanie.

  2. rosier napisał(a):

    Dwie całkiem różne Cecylie. Ale ja też, tak jak Shanna, ku tej pierwszej się skłaniam, szczególnie te różyczkowe niewymowne mi leżą :).
    Ta druga zbyt ascetyczna, i… taka NIE Twoja.
    A tę muchę zamiast tylnej części stringów, chyba bym wymieniła na… no nie wiem… jeśli musi być fruwające i uskrzydlone… to może… motyl, ważka… 🙂 🙂

    Ale to nie w mojej sypialni owa dama ma zamieszkać, więc skoro harmonizuje z wystrojem wnętrza, nie będę nalegać…

    I buziaczki cieplutkie ślę Ci!!!! 🙂

    • Vika napisał(a):

      Kiedy ta mucha (co wcale muchą nie jest) na nerach dla mnie najfajniejsza 😀
      A ten ascetyzm Cecylii Drugiej łatwo zmianie ulegnie jak ją obwieszę koralami wszelkimi do granic możliwości, aż się nawet boję, czy ta pstrokacizna na zdrowie jej wyjdzie 🙂

      I ja buziaki ślę cieplutkie, takie prosto spod kominka, bo na dworze raczej bez szału temperaturowego 🙂

      • rosier napisał(a):

        Aż wujka google wyspowiadałam n.t. Caroliny i już wiem cóż to za insect :).
        Szkodnik on wprawdzie, no ale amerykanski, toteż Twej Cecylii szkód nie powinien poczynić :).

        I faktycznie, przyodziana w biżu, kunsztowną postacią sypialnianą się stanie.

        Ściskam raz jeszcze, mocno, mocno… 🙂

  3. Olinta napisał(a):

    Że niby na lędźwiach to niby muszysko jest?
    Przypuszczam, że wątpię… 😉
    Stanowczo wybieram drugą.
    I wcale nie ze względu na zwierza, jena za nietuzinkowość sieciową.
    Róż, koronek i innego kwiecia podpartego zwiewną materią do wypęku.
    A drugiej manekinki z koniem na łonie i kulką malachitową na zwieńczeniu nie ma.
    To pewne.
    P.S. Carolina przepiękna! 😉

    • Vika napisał(a):

      Rację masz!
      Manekinka z napisem na piersiątkach, koniem (z rzędem nawet!)na łonie, Caroliną na nerach i malachitową kulką na zwieńczeniu czerepu to jeden jedyny egzemplarz w całym wszechświecie jest.
      I w mojej sypialni stać on będzie 🙂
      To się cieszę z posiadania onej bardzo.

      I PpP.

  4. Poddasze Decouart napisał(a):

    Obie piękne!:)))

  5. Dyzia napisał(a):

    Zazwyczaj koło manekinków (pepcowych np.) pzrechodzę mimo… Ale po twojej drugiej Cecylii z Caroliną na plecach to może przystanę. Do korali mi nie potrzebny, ale jakby sobie tak stał w towarzystwie innych rzeczy… Nooo.. Mogłoby być fajnie!
    Chyba najbardziej urzeka mnie właśnie ta ciema 🙂

    • Vika napisał(a):

      O widzisz, przekonaj się i zainwestuj w jakiegoś płci odmiennej, bo moja CD na samotność i na stan bezżenny się skarży…
      Jakby co, to może by jakie stadło stworzyli? 😉

      • Dyzia napisał(a):

        No tak… Towarzystwo by się przydało…
        Choć ostatnimi czasu mężczyźnie już są nie modni, nawet baby brodę noszą…
        A może twoja druga Cecylia to nie Cecylia, tylko Cecyl? No bo jak tu rozpoznać?
        W takim przypadku miałabyś parkę 😀

        • Vika napisał(a):

          Cecylia na bank to jest, przeprowadzając te plastyczne operacje wszędzie zaglądałam i ręce wkładałam, to wiem…

          Baba z brodą… blee….

  6. Magda napisał(a):

    Fajne te manekiny 🙂
    ten ubrany w kolory i kwiaty bardzo ładny ale ja wolę ten nowy 🙂
    Widać zmiany jakie zaszły w Twoim stylu 🙂

    • Vika napisał(a):

      Zmiany w stylu, jak zmiany w stylu, konieczność dopasowania do otoczenia raczej 😉

      Ja chyba też wolę tę Drugą 🙂
      choć przyznaję, że do Pierwszej sentymentem pałam…

  7. Grażyna napisał(a):

    Pierwsza frywolna, druga ascetyczna, no mi do sypialni bardziej pasi frywolna 🙂

  8. Grarzynka napisał(a):

    Bardzo powściągliwa i piękna jest twoja Cecylia no i trzeba być spaczonym żeby zażyczyć sobie taki prezencik, ale jak to brzmi. Czas aby doszła do siebie i wreszcie przestano ją torturować, bo nie zasługuje na takie traktowanie. urocza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »