CARPE DIEM

 

 

 

 

 

 

– Halo, dzień dobry, mam na imię Andrzej, czy ja mógłbym u pani zamówić deskę? – słuchawka odezwała się męskim, młodym i przyjemnym dla ucha, trzeba dodać, głosem.

– Deskę? – zastanowiłam się błyskawicznie – a nie, nie…  chyba nie… ba, nawet na pewno nie bo aktualnie żadną nie dysponuję niestety, dzień dobry, a na co ona panu?

– Oj przepraszam, nie deskę, ja mam deskę, chciałbym zamówić coś na desce…

– Może sery? – podsunęłam uprzejmie, bo co to szkodzi być uprzejmym, nawet bezinteresownie – sery na stanie posiadam, w ofercie mam aktualnie trzy gatunki, w tym harceński, jeśli pan śmierdziele lubi, ja nie lubię, ale dla Najlepszego trzymam, bo on dziwnie jakoś w tym staroskarpetkowym odorze gustuje, więc mam, no i w miarę świeże nawet, pomimo upału, bo w lodówce je kiszę, to co? mają być?

– …

– Halo, jest pan tam? haaalooo… jak nie sery to może żelazko? też w parze z deską… bo żelazko  jest coś i bywa na… albo – ja wiem? – może surfera pan życzy?, a nie, sorry, surfer to ktoś, a nie coś – moja Szara jedynaczka jak nic zwietrzyła zabawę i najwyraźniej zaczynała się rozkręcać – albo…

– Zaraz, zaraz…  zacznijmy jeszcze raz – słuchawka  wpadła Szarej w słowo bardzo speszonym głosem  – no więc dzień dobry, mam na imię Andrzej i chciałbym zamówić u pani prezent dla siostry, bo ona ma osiemnaste urodziny, znaczy takie coś na desce, czyli, jak pani się zgodzi, to ja bym dostarczył deskę, a pani by coś na niej zrobiła, jak się pani zgodzi oczywiście, to ja bym bardzo prosił – wypaliła na jednym wdechu.

Ta słuchawka.

Męskim głosem gadająca.

Miłym, trzeba dodać.

Coooś? A co to by miało być za coś?

– Może jakiś obrazek?… – podpowiedział głos nieśmiało.

– Aaaaa, mam zrobić jakiś obrazek w formie cosia dla siostry-jubilatki w ramach braterskiego prezentu… no rozumiem, a konkretnie to co?

– A konkretnie to ja zupełnie nie wiem – zmartwiła się słuchawka głosem pana Andrzeja.

Miłym, trzeba dodać.

– Gdyba pani coś tak sama, to byłbym wdzięczny, oczywiście gdy się pani zgodzi… proszę, bardzo mi zależy…

Głos nie miał bladozielonego pojęcia, że pani już się zgodziła była i to z wielką ochotą…  już w chwili, gdy się zorientowała, że dostanie wolną rękę, a i o deskę się kłopotać nie będzie musiała.
To „proszę, bardzo mi zależy” było poniekąd zbędne i głos panaandrzejowy, miły, trzeba dodać, spokojnie mógł sobie darować, choć przyznaję, że fajnie było słyszeć…

No a potem zrobiłam coś
Coś, co łączy minione już dzieciństwo postacią szmacianego pajacyka, żegnanego przez dziewczynę, z dorosłością, w którą wkracza  kobieta (stąd motyw zegara symbolizującego upływ czasu), dostając na tę dorosłą drogę motto – Carpe Diem…

Deska została specjalnie postarzona (szczotkowanie), pobejcowana i pokryta olejem, dodatkowo dałam jej trochę patyn i bitumu, żeby zróżnicować kolor tła, przetarłam miedzią i złotem, zielenią i ciepłą czerwienią podkreślając nierówności, użyłam szablonu i metalicznego lakieru, oraz tego samego szablonu i masy strukturalnej w kolorze czarnym, który to czarny zresztą częściowo zasłoniłam złoceniami.

W wyniku powyższych czynności powstało coś, co nie pozwoliło się w żaden sposób sfotografować w całości w zadowalający sposób, we fragmentach bardzo proszę, od wyboru do koloru fajne jest, ale w całości za chińskiego boga się nie dało i już.
Zdjęć zrobiłam milionpięćsetstodziewięćset i z tych prób nie wybrałam ani jednego zadowalającego konterfektu cosia, więc wzięłam pierwsze lepsze, bo jednak ogląd całości jakiś być musi.
Trudno, jest jak jest.
I już.

Mam tylko nadzieję, że Wy, którzy to oglądacie, dysponujecie wystarczającymi pokładami wyobraźni…

21 komentarzyto CARPE DIEM

  1. pestQa napisał(a):

    Faktura, kolory, cienie, nastrój … jest to COŚ. Niezwykłe COŚ.

  2. Renata Połeć napisał(a):

    Horacy by oniemiał z zachwytu (tak podejrzewam), gdyby zobaczył swój „skub dzień” (lub „chwytaj”-jak kto woli) w Twojej Vikowej oprawie i nie napisałby już żadnej pieśni, albo (wersja nr 2 moich podejrzeń) zacząłby tworzyć jak szalony, by kolejne horacjańskie sentencje Vika mogła przeistaczać w cuda………
    Chylę czoła, ściskam i pozdrawiam.
    R.

    • Vika napisał(a):

      Ja jestem z frakcji „chwytaj„, bardziej mi kompiluje z moim chwytaczem gwiazd 😛
      choć przyznaję „skub” też ma swój ładunek… ale jednak po chwili namysłu zdecydowanie opowiadam się za „chwytaj„…
      skub” sugeruje łapanie-skubanie chwil z tegoż dnia tylko, „chwytaj” każe łapać cały dzień, a tak wolę 🙂

      Ha! Dobrze, że Horacy te swoje pieśni już zdążył popełnić zanim zobaczył moją carpediemową oprawę, bo istniałoby bardzo realne ryzyko, że ze zgryzoty faktycznie nie napisałby już nic…
      Wszak margaritas ante porkos….

  3. Grarzynka napisał(a):

    Fajna gatka z tym głosem w słuchawce i podsunęłaś mi pomysł, który zrealizuje zupełnienieniewaidomokiedy, ale też mam fajną deskę i też bardzo lubię motywy pajacopodobne. Oczywiście nie mam pojęcia o tych materiałach, które użyłaś, więc zastosuję swoje. Świetny pomysł na urodziny z lekka sentymentalny niby wesoły, ale smutny i dla starych i dla młodych.

  4. rosier napisał(a):

    Violu, bardzo mi się podoba to jak inteligentnie wybrnęłaś z powierzonego zadania. I chwała Bogu, że młodzieniec niczego Ci nie narzucił!
    Dowolność i wolność wyboru to Twoje atuty, z których zawsze wykluwa się praca jedyna, niepowtarzalna i taka Twoja, „astrolabiumartowa”.
    Do zegara, clowna i „Carpe Diem”, pasuje mi jeszcze „Tempus fugit”. Ale to już raczej nie na pracy dla 18.latki… 🙂

    I uwielbiam Cię czytać! 🙂

    Dżdżu Ci posłałam ogrooomne ilości! Priorytetem!!! Ale i tak mi za dużo zostało.
    Buziaki!

    • Vika napisał(a):

      Tę dowolność i wolność wyboru to chyba każda z nas lubi, nie tylko ja 🙂 a tu faktycznie, bardzo mi ona była na rękę…
      A Ty wiesz, że ja o tym Tempus fugit bardzo intensywnie myślałam??!!
      Tylko potem doszłam do wniosku, że wystarczy chyba jednak jeno symbol zegara, dziewczyna inteligentna, to sobie resztę dopowie, szczególnie jak sobie połączy z owym Carpe i odpowiednie wnioski wyciągnie sama 😀

      Dżdż (wlaściwie chciałam napisać dż, ale mi się tak za mało obficie wydawało, stąd dżdż) doszedł ekspresowo – ogromie dziękuję, tylko chyba się trochę/mocno wydżdżył po drodze (co nie byłoby niczym wyjątkowym, bo w końcu szmat drogi przebył) bo u mnie zaledwie te niewielkie kropki znad ż zrzucił, ale dobre i to… jednak gdybyś mogła podesłać jeszcze ociupinkę… wiem, że o wiele proszę, ale gdybyś…

  5. Marzena napisał(a):

    Ciekawam wielce reakcji siostry na taki podarunek. Nietuzinkowy, nieco nierealny, niesamowity i na pewno inny i jedyny w swoim rodzaju.
    Jak Ty potrafisz zrobić Coś ze zwykłej dechy. No pikna jest.
    A czytanie Ciebie to istna przyjemność 🙂
    p.s.
    jechałam sobie ostatnio do szkółki róż w Chybach i tak sobie myślałam o Tobie mijając Smochowice. Czkawki czasem nie miałaś? :-))

    • Vika napisał(a):

      Dziewczyna była podobno ogromnie zaskoczona 😀 – jak zeznał głos panaandrzejowy – bardzo zaintrygowana i zadowolona z podarunku, no i bezbłędnie odczytała przesłanie.
      Mam nadzieję, że głos nie przeinaczał i nie słodził tylko prawdę rzekał 😉

      P.S. No niestety ostatnio nie czkałam – więc albo żeś, Pani, słabo myślała, albom ja gdzieś, w czasie Twojego przejazdu, na lofrach była…
      A kupiłaś aby coś ciekawego w tych Chybach?

      • Marzena napisał(a):

        A, to następnym razem będę intensywniej myśleć. Coby i na lofrach Cię złapać 🙂
        Kupiłam, a jakże. Piękne róże, ładne krzaczki, cudnie kwitnące. Za przyzwoite kwoty. I nazwane, z certyfikatem. I lawendę. I jeżówkę białą. Polecam szkółkę jeśli jakieś roślinki potrzebujesz 🙂

  6. Olinta napisał(a):

    Po pierwszym zdaniu myślałam, że pomylono Twój numer z numerem warsztatu stolarskiego, ale okazało się, że głos panaandrzejowy (przemiły z-resztą, czyli reszta pewnie też miła)) dobrze wiedział gdzie dzwoni i po co.
    A ta decha to Ci dzięki szczotkowaniu wyszła w dechę!
    Pajac dla dziewczęcia nastoletniego pasuje jak ulał, bo jakby to chłopak był to pewnie jednak wygrałby konik na biegunach. 😉
    Poza tym pajac niedzieciowy, a dorosły wydaje mi się.
    I zastanawiałam się co on tak się opiera i główkę przekręca, ale już wiem!
    Zarobiony rozbawianiem ludzisków i zmęczony na zegar patrzy.
    Ale już się uśmiecha, bo widzi, że minęła godz.15.00, więc fajrant! 😀
    U mnie jak sucho to sucho, a jak lunie to i borówki obije i strachu napędzi.
    Nie wiem czego Ci podesłać, bo jedno męczące, a drugie destrukcyjne.
    Trza by jakoś w połowie drogi dorwać. 😉
    Duszna PpP
    P.S. No piszem już, piszem!

    • Vika napisał(a):

      Ci, Pani, to się chyba ta pogoda na ócz Twych błękity/zielenie/brązy/melanż (Ty, a jakie właściwie to Ty masz tych ócz kolory?? bo nie wiem, a chcę wiedzieć, żeby całej palety na przyszłość nie wymieniać)rzuciła, boś dostrzec godziny nawet nie mogła. Jak 15.00 minęła? No jaka 15.00, jak rany?? Przecież tam na tym czasomierzaczu ledwie kwadrans po 12… i ten pajac ma w oczach tęsknotę do tej 15.00 właśnie, co by już robotę ciepnąć i nach hause iść. A tu jeszcze trzy (prawie) godziny przed nim, co przekładając na symbolikę dechy w dechę w jakiś trzydziestu latach dla dziewczyny się zamknie, bo wiesz, najpierw alter ego pajaca będzie dziecko, potem drugie i trzecie, i znów – najpierw wnuk jeden i drugi, i…
      nooo, może i tych trzydziestu lat nawet nie starczyć…
      W sumie to ciężkie ma życie taki pajac i nie ma mu co zazdrościć.

      U nas dzisiaj też padało, chwilami to nawet jak u Cię, wilgoć wzrosła natychmiast do 110%, i to akurat teraz, kiedy przydało by mi się sucho, bo malowania dzisiaj miałam na cały dzień (szafę i komodę robię), a te „gupie” farby schły jakby chciały i nie mogły, normalnie robotę skończyłabym do wieczora i finito, ale nie, pogoda się wmieszała i doopa, znaczy siądźka… czeka mnie jeszcze jutro, ech, biednemu zawsze ten wiatr w te oczy, ech, ech, ech…

      Ale póki co PpP

      P.S. Zarobiona jestem, fakt, ale te dwie minuty na poczytanie znajdę, nie bój nic, więc przysiadaj i przestań się opindalać.

  7. Grażyna napisał(a):

    Niebanalny prezent dla niebanalnej zapewne 18-stki 🙂
    Bardzo mi się podoba !!!

  8. Dyzia napisał(a):

    Ikoniasta, bardzo fajna deska, bardzo artystyczna 🙂

  9. Muza ;) napisał(a):

    Zacną deskę Andrzej-o-miłym-głosie Ci dostarczył, bo że zacnie ją spożytkowałaś, to wiadomo 🙂 Intrygujące.

  10. el.passja napisał(a):

    Rewelacyjna na Twoja deska. I wszystko na niej idealnie pasuje,
    od motywu poczynając, po myśl przewodnią no i oczywiście samo wykonanie. Superowa! Ale do focenia bardzo trudna, zaiste… tegoż ostatniego zupełnie Ci nie zazdraszczam. Poza tym oczywiście standardowo już pozdrawiam. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »