BYŁA SOBIE SZAFA STARA…

 

 

 

 

 

…była.

Bo teraz jest jeszcze starsza 😉

 

Trafiła mi się do przeróbki szafa chłopska, dziewiętnastowieczna.

Zlecenie było jasne – postarzyć!

I dołożyć różyczki, bo ona przeznaczona do pokoju młodej dziewczyny-pensjonarki jest.

Cztery razy się upewniałam, czy na pewno postarzyć? Bo dziewczyna młoda, to może jednak lepiej nie…

Ale jak już czwarty raz potwierdzono – tak, postarzyć, rób! to już na nic nie czekając postarzyłam 😀 i ochoczo dodałam jej, tak na oko,  jakieś 100 lat dodatkowo.

Pierwotnie to ona była dziewiętnastowieczna, teraz to już osiemnastowieczna jak nic.

Tak się wczułam w rolę, że nawet zawiasy dorobiłam, zeby nowością nie straszyły.

i voila – stara szafa jeszcze starsza teraz wygląda tak

 

 

30 komentarzyto BYŁA SOBIE SZAFA STARA…

  1. Magda napisał(a):

    Ale romantycznie!
    Śliczny ten mebel pięknie postarzony 🙂
    Podobają mi się przetarcia!
    Chętnie bym taką u siebie postawiła, aczkolwiek uchwyty troszkę mi nie pasują do reszty, za jaskrawe 🙂

  2. Aniolek napisał(a):

    Ja osobiście nie pogardziła bym takim meblem.Ma w sobie coś i śmiało napiszę-stare ale jare 🙂

  3. ew.ka napisał(a):

    kawał dobrej roboty ! świetnie to zrobiłaś 🙂

    • Vika napisał(a):

      Oj Ewa, nawet nie wiesz jaki kawał…
      Sama szafa cielsko ma słuszne, ale to do przerobienia, gorzej, że robota w mieszkaniu na poddaszu, za oknem słońce świeci prosto w oczy, temperatura skacze poza skalę, pot się z biednej „malarki” leje kaskadami, a farba złośliwie i qundulencko nie schnie!
      Ale dałam radę 🙂

  4. Grażyna napisał(a):

    Jak ja bym chciała mieć taką szafę !!!
    Pięknie ją obdarłaś ze starej skóry ukazując jeszcze starszą … mistrzostwo świata 🙂

    I taka romantyczna… 🙂

    • Vika napisał(a):

      No i z tej romantyczności to się naj, najbardziej cieszę 🙂

      Tak bogiem a prawdą, to ja też bym chciała mieć taką… już nawet przeznaczyłam jej poczesne miejsce w siedzibie rodowej swej…

  5. Grarzynka napisał(a):

    O kuźwa jak pięknie Ci wyszło a jak klimatycznie. Chyba jeden z cudniejszych mebli jakie widziałam. Masakra. Też chce tak umieć choć odrobinę. Cudnie! cudnie! Cudnie!

    • Vika napisał(a):

      No i kto to mówi??!!
      Właścicielka cudnego kredensu!
      Który to kredens ona sama, własnymi rencyma, odnowiła!
      A tu mówi, że chciałaby tak umieć, bo niby nie umie…
      A fe, nie godzi się tak kłamać, a fe….

      • Grarzynka napisał(a):

        Wcale nie kłamię na dziś nie umiem chyba żebym przeanalizowała krok po kroku a o tym zawiasie nie wspomnę. A może masz trochę racji, że umiem więcej niż myślę. No dobra coś tam umiem, ale i tak mi utkwił w głowie przede wszystkim te kolory. Zabójczo stare i stylowe. W każdym razie zakochałam się w tej szafie.

  6. rosier napisał(a):

    Powiedziałabym, że nie XVIII. wieczna, ale w średniowiecznym zamczysku wynaleziona! 🙂 Staroć Ci wyszła, na bank!
    I aż dziw, że dziewczę współczesne w takich antykach gustuje jak… ja na przykład 🙂

    Bo podoba mi się… najpierw decor, tak fajnie postarzony, potem shabby i krak!
    I brawo za zawiasy!
    Co do różyczek i uchwytów z kwiatkami jestem jak najbardziej na tak, gdyż to właśnie kwiecie jest tym jedynym elementem sugerującym, iż miejscem docelowym jest pomieszczenie kobiece.
    Jedyną zmianą ( niekonieczną), którą bym poczyniła, to położenie dwuskładnikowca na tych kwiecistych uchwytach.:)

    I… upały Ci ślę, ale w niewielkich ilościach, bom co do nich skąpa. Kocham je przeogromną miłością! 🙂

    • Vika napisał(a):

      Mówisz, że nawet o wieki średnie zahaczyłam?? Serio???
      A toś mi podmaśliła 🙂
      Bo ja sama tak nieśmiało pomyśliwałam, że dodałam jej, imć szafie, nie sto, a trzysta lat i to z górką… alem marzyć nie śmiała, że ktoś, poza mną, to dojrzy jeszcze 😀
      Dzięki Martula 🙂

      A upałów mi nie ślij, mam swoje w nadmiarze wielkim, więc jak chcesz, to jeszcze Tobie (skoro kochasz) podesłać mogę.
      Chcesz?
      To bierz.
      Oddaję bez żalu.

  7. Poddasze Decouart napisał(a):

    No i po raz kolejny zostałam powalona ogromem Twojego talentu. Ja siedzę nad drobnicą ( biżuteria),a Ty na przeciwległym biegunie! Wielka sprawa, piękna robota! Jestem pod wrażeniem kolorów przetarć.Świetny dobór detali.Całość, rzeczywiście, robi wrażenie!

  8. Olinta napisał(a):

    Byłam tu pierwsza po zapodaniu posta, ale tylko zaklęłam i se poszłam z fochem.
    No bo co to ma być do jasnej, ciemnej i rudej Anielki?
    Jak ja mam obliczyć ileś tych lat szanownej szafie dodała?
    Sonka Ci wykopyrciła czy żeś se wakacje od focenia zrobiła?
    After widzę, ale gdzie jest before??? 😉
    No to jak już tych pytajników nasadziłam to Ci powiem, że ona mi nie wygląda na chłopski klamot jeno na całkiem zacny mebel.
    Myślisz, że chłop by szuflady potrzebował?
    Szuflady to mi się jednak z pańskimi meblami kojarzą.
    Albo przynajmniej z mieszczaństwem. 😀
    Zdrachałaś ją idealnie wystarczająco – głupio brzmi, ale wiesz o co chodzi. 😉
    No i ten jeden co to wieńczy dzieło jak kokarda z lukru na babeczce to Twój dodatek, no nie?
    Na pewno, bo on by na chłopskiej przecież nie mieszkał.
    Chciałoby mi się takich na moje graty, ale u mnie za dużo pól do obsadzenia i wyszłaby pstrokacizna.
    No dobra, daruję Ci to before.
    Idę after obejrzeć po raz dziewięćdziesiąty dziewiąty.
    Ć.
    P.S. Od kilku godzin lecą z nieba strugi wody, a pioruny walą z trzech stron.
    Jak do jutra się to nie skończy to zamiast latać zacznę pływać…
    Masz słońce? Ślij piorunem, plizzz!
    PpP

    • Vika napisał(a):

      Masz rację, że wielkogabarytowa wygląda trochę na mieszczańską, choć mówili, że chłopska…
      Stała od wojny na strychu zapomniana (od pierwszej wojny! żeby nie było) w jednej takiej starej posenowej kamienicy. Może jaka chłopka we wianie ją wniosła, wżeniając się w posenowego mieszczana i stąd, że chłopska? I ze sobą przytargała z tej wsi głębokiej? Może jaki wiejski stolarz jej tę szufladę na haftowane obrusy dorobił? I na obleknięcia do betów? A ona, wielkogabarytowa, przez zasiedzenie mieszczańska się stała?? Nie dojdziesz jak było, choćbyś sczezła…
      A Sonka before niewinna (sama nie wierzę, że to mówię – Sonka niewinna, koniec świata), tym razem to ja qundulencji dałam, że before niet. Jechałam do tej wielkiej przez pół Posena, komunikacją, że się tak wyrażę, miejską, w stu stopniach Celsjusza, potem musiałam się wdrapać pod niebo po milionie schodów (zważ, że stara kamienica, więc i schody inne wymiary mają), że bez windy to już zmilczę, potem się znalazłam w piekle bez wentylacji pod nagrzanym do czerwoności dachem, potem ujrzałam wielkogabarytową, potem doznałam nagłego zaćmienia umysłu (jak ją ujrzałam) i natentychmiast zaczęłam ją zdrachać… A Sonka się grzała bezproduktywnie w torbie. Przypomniałam sobie o niej dopiero późnym bardzo wieczorem już w siedzibie rodowej będąc i ją wyjęłam, prawie rozpuszczoną, i więcej jej nie brałam, aż na sam koniec, ale ona wtedy pokazała na co ją stać i po zrobieniu kilku fot wypięła się złośliwie i wyładowała se baterię, Czarna Małpa Złośliwa…
      A z tym jednym, co wieńczy, toś zgadła koncertowo 🙂 Ale łatwo miałas, to się nie liczy.

      Słońce Ci mogę wysłać ile sobie życzysz, ale zrobimy machniom – ja Ci słonce, Ty mi dżdż 😉 (Marta już mi trochę przysłała z Kresów Południowych, ale dotarło tylko kilka kropli, pewnie reszta wyparowała przez tę Afrykę lecąc…) To co? DIL?? 😀
      PpP

      • Olinta napisał(a):

        I Ty tak za każdym razem na poddasze lazłaś po tych milionach?
        W tych Celsjuszach?
        No to szacun kobieto wielki do ziemi!
        Przecież w tych warunkach to można tylko nago pod palmą leżeć nie machając nawet jedną rzęsą.
        A Ty nie dość, że w odzieniu to jeszcze uaktywniłaś kończyny wszystkie cztery i szarą, bo wyszło miodnie.
        Ile Ci to dzieło czasu zajęło?
        Pytam, bo doliczę ze dwa tygodnie z uwagi na moją jełopowatość i jakoś na moje graty przeliczę.
        A teraz to Ci strugi ślę i idę strażakom kawę zanieść, bo się już zrobiła.
        No co się dziwisz?
        Jak całą noc lało to mam staw na łące.
        Najbardziej to mi szkoda tych 1500 drzewek, oj szkoda…
        Słońca mi trza!

        • Vika napisał(a):

          I po milionach, i w Celsjuszach, i komunikacją… przez cztery dni pod rząd, dasz wiarę?! Ja! Taka jestem zawodniczka.
          Ale nie masz co przeliczać na gabaryty gratów, bo ja zwykłymi akrylami działałam, a nie AeSami, więc z góry wiadomo, ze mi dłużej zeszło, no i jeszcze te Celsjusze dołożyły swoje (qundulencja jaśnista, niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego w piekle te farby nie chciały schnąć jak bogi przykazały ino dłużej, no niech, bo ja nie wiem…).
          A słonce już rano wysłałam, więc patrzaj w niebo.
          Rany… 1500… się bym zapłakała… 🙁

  9. Shanna napisał(a):

    Niesamowita.
    Piekna kuleczka/uchwyt do otwierania (czy jakkolwiek sie to nazywa. Rozyczka idealnie wpasowana w klimat. A zawiasy wymiataja. Pokojarzyly mi sie troche ze sredniowiecznym mieczem wykopanym przez gosci z archeo.
    Cud, miod…i choc kolory nie do konca moje jesli o meble chodzi, to moglabym jak przygarnac. Jakies miejsce bym dla niej znalazla.

    • Vika napisał(a):

      Kuleczki (są trzy) uchwyty już były kupione wcześniej przez Inwestora, ja je tylko podrasowałam kolorem i dobrałam do nich te co są na czerepie i szufladzie, co by kompletnie było. Za to zawiasy robiłam z takich omatkobosko nowych i świecących jak temu piesu dyndających, i chciałam właśnie takie „pordzewiałe” porobić 🙂
      A na kolory to Ty nie patrz – Tobie zrobię takie jak lubisz 😀

  10. DecouDream napisał(a):

    Szczęka opada. Przepiękna robota.

  11. Dyzia napisał(a):

    Ale ci się trafiła gratka! TAKA SZAFA! 🙂

    • Vika napisał(a):

      TAKA SZAFA to jest trafienie jedno na tysiąc…
      tak myślę, bo do tej pory to mi się jeszcze takie nie trafiło, to jest pierwsze 🙂

  12. Marzena napisał(a):

    I ja bym taką chętnie w moich progach ugościła. Ale Ci się fartnęło, żeś mogła ją tak pięknie dopieścić

  13. Gerda (samozwańcza fanka nr 1) napisał(a):

    Ochów i achów było już bez liku. Wszyściutkie w pełni zasłużone! Wiele „starych” mebli widziałam, ale ta szafa….. Ma w sobie tyle elegancji i lekkości – brawo, bravissimo!
    I niczym nowym, czy odkrywczym nie będzie, jeśli dodam…….
    …..że, jak zwykle podziwiam i zazdraszczam, ZAZDRASZCZAM JAK FIKS!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »