BETONOWA DONICA…

Była mi potrzebna zaraz, już, natychmiast, bo ja niecierpliwa jestem ogromnie, a właśnie nabyłam drogą kupna fajowską choinkę i musiałam ją w coś posadzić. 

Już musiałam, bo mi jej żal było……

No dobrze, kłamię. Tak naprawdę to chciałam zrobić donicę, choinka to tylko pretekst.

Zabawiłam się więc w murarza i tynkarza, a potem w PSUJA, bo musiałam z niej cośtam odkuć, cośtam popsuć, bo jakaś taka za grzeczna była.

W efekcie moich konstruktywnych i destrukcyjnych działań powstało takie oto coś…

Póki co zamieszkała w niej choinka, a wiosną się zobaczy 🙂

3 komentarzeto BETONOWA DONICA…

  1. Marzena napisał(a):

    Choince bardzo ale to bardzo twarzowo w takim mieszkanku 🙂
    Ciekawam jej kolejnego lokatora 🙂

    • Vika napisał(a):

      Wkrótce zamieszka w niej coś wiosennego, ale wciąż myślę co też mogłoby to być…
      Podpowiedz, plisss

      • Marzena napisał(a):

        NO tak… zaspałam z odpowiedzią i pewnie już nowy lokator zamieszkuje.
        Ja bym w niej widziała wiosenną kompozycję z narcyzów i szafirków. Albo.. ciemierniki. Tak. To jest dobra myśl 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »