KARECIAK…

…czyli zegar nr 2.

Lubię zegary. Lubię ich cichy, tik-takowy szept. Lubię ich bicie. 

Chętnie się nimi otaczam, nie przeraża mnie, że pracowicie, sekunda po sekundzie, odmierzają bezustannie płynący czas.

Lubię jak dostojnie i melodyjnie śpiewają kurantami.

Lubię słuchać o czym opowiadają, szczególnie nocą, gdy nie mogę spać, a one na wiele głosów prowadzą ze sobą rozmowy – tik-tak, tik-tak, cyk-cyk-cyk, tak-tak, tik… Te rozmowy nigdy ich nie męczą, wciąż mają sobie coś ciekawego do powiedzenia, wciąż się czymś ze sobą dzielą, a ja sobie słucham…

Zegary są jak wierni przyjaciele.

Każdy nowy zegar przybywający do siedziby rodowej, jest przeze mnie witany z otwartymi rękoma.

Tak. Lubię zegary.

Kareciak, to zegar podróżny.

W czasach, gdy nie było samochodów, komórek, tabletów i innych nowomodnych gadżetów, podróżowało się karetą.

I zapewne jakiś ówczesny przyjaciel zegarów, pewnie taki, który nie wyobrażał sobie rozstania z ulubionym nawet na czas podróży, wymyślił zegar podróżny – niewielki, z uchwytem, by łatwo go było nosić, zdobiony, by i w czasie podróży mógł cieszyć oko, zazwyczaj mający kształt prostokątnego pudła z jakiegoś metalu lub kamienia, by chronić delikatny mechanizm mieszkający w środku.

Nie miałam wśród swoich zegarów kareciaka. 

Więc go sobie zrobiłam 🙂

Dawno już się za niego zabierałam. Raz chciałam go w srebrze, raz w złocie, to znów myślałam o marmurze, albo o granicie.

A tymczasem zrobił się, zupełnie dla mnie niespodziewanie, taki całkiem inny…

Jak każdy kareciak ma uchwyt. Nie będę się chwalić skąd ów pochodzi, bo oglądający by mnie śmiechem zabili, powiem tylko, że „zniknęłam” ten jego bijący po oczach blask i  wypolerowaną gładkość, żeby lat mu przydać. Podobnie potraktowałam obręcz skrywającą mechanizm. Cyferblatu nie chciałam postarzać, dodałam mu tylko maleńki diamencik, sama nie wiem po co, chyba z przekory, albo może żeby nie było mu przykro, że jest taki surowy i żeby nie czuł się jak ubogi krewny tych oryginalnych, często kapiących złotem i drogimi kamieniami. Wiem, że jeden diamencik wiosny nie czyni, ale mojemu kareciakowi chyba się spodobał, bo cichutko szepnął w podzięce tik-tak…

I żeby już taki całkiem ostatni nie był to zatopiłam mu bladozłote, a właściwie to nawet bardziej srebrne jak złote,  jeziorka w dekorach.

 

 

 

 

25 komentarzyto KARECIAK…

  1. shanna napisał(a):

    Uchwyt od szuflady? Bym sie nie zdziwila.
    Powiem tak….zegar wyglada jakby byl ciezki nieslychanie, ale pewnie lezjszy on od koski masla.
    A ze zegary lubisz to wiem. Nawet jeden do Ciebie wprowadzilam:)

    • Vika napisał(a):

      I ozdobą największą mojego salonu jest!!!
      Ten wprowadzony. I na pewno żadnych robót na nim uskuteczniać nie będę – ręka by mi uschła prędzej 🙂

      I nie – nie od szuflady. Gorzej.

  2. sniezyca napisał(a):

    Właśnie miałam zamiar o ten uchwyt Cię zapytać, ale uprzedziłaś mnie 🙁 Zegar z charakterkiem! Będzie stał obok lustra?

  3. mery.Luśka napisał(a):

    Oj tam,oj tam,uchwyt pochodzi z … zresztą nieważne,najważniejsze,że zegar wspaniały:) Niechaj wskazuje dobre godziny:)

  4. Olinta napisał(a):

    Jeden diamencik to już bardzo dobry kierunek jest! 😀 😀 😀
    Ja Ci powiem tak:
    jakbym nie wiedziała z czego pochodzi uchwyt to bym postawiła na mosiężną amforę.
    Bardzo Ci zgrabnie wyszedł ten kareciak.
    I pęknięcie ma w sam raz.
    W końcu salonowo ma się prezentować, a nie straszyć strupami. 😉

    • Vika napisał(a):

      Ale zmyła z tym uchwytem.
      Zawsze mówię, że nie warto nic wywalać, bo nie znasz dnia ani godziny jak ci przyjdzie zegar zrobić 😀
      A wiesz skąd dekory, co nie? 😛

  5. sniezyca napisał(a):

    Mogę próbować? Stara szafa, szyber z pieca kaflowego?

  6. Dyzia napisał(a):

    Hm… Mówisz, że kareciak, bo w karecie go wożono? Mi się od razu skojarzyło z bajką. O kopciuszku. Bo tam i kareta i zegar 🙂
    Czyli… Bajkowy! 🙂

  7. Marzena napisał(a):

    Byłam tu przecie, oglądałam i podziwiałam. I nic nie napisałam?? A może to na fb było??
    Bardzo i owszem ten kareciak. Pasowałby do mnie. No a naj to chyba ten uchwyt jest :))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »